Loading...

poniedziałek, 9 lutego 2009

Narodowość nie musi mieć znaczenia


Na większości dworów XVIII-wiecznej Europy narodowość urzędnika czy dworzanina nie miała znaczenia. Nacjonalizmu jako ideologii nie znano, choć zdarzały się przypadki ksenofobii (zwłaszcza w Wielkiej Brytanii i Polsce) wobec cudzoziemców. Ale to nie dotyczyło nigdy elit politycznych .

Ernest Renan wspominał w swym wykładzie: Qu'est-ce qu'une nation („Czym jest Naród”) wygłoszonym na Sorbonie w 1882 roku, że każdy członek narodu – wspólnoty kulturowo-etnicznej codziennie potwierdza swa przynależność do tego narodu. W XVIII wieku o przynależności narodowej mieszkańców decydowali władcy; Alzatczyk mógł zostać Francuzem w jeden dzień. Dlatego tak łatwo władcy wymieniali się prowincjami (wymiana Toskanii za Lotaryngię w roku 1738, projekty wymiany Belgii na Bawarię w 1714 i po 1790 roku). Nie uważano, ze czyni się w ten sposób bezpośrednio zainteresowanej ludności jakąś krzywdę.

Ulrich im Hof podkreśla, że na niektórych dworach pełno było cudzoziemców, sprawujących nawet najważniejsze funkcje państwowe. W Madrycie roiło się od polityków i wojskowych z Włoch i Irlandii, a nawet Holandii, w Wiedniu poza wielka liczbą Włochów byli też Węgrzy, Belgowie, Francuzi i Holendrzy. W Królestwie Neapolu w 1779 roku ministrem floty został Anglik John Acton, 6. baronet Acton (1736-1811). W Danii długo dominowali Niemcy luterańscy, podobnie zresztą jak w Rosji. Jedynie Brytyjczycy w obawie przed wpływem hanowerskich ministrów uchwalili w 1713 roku ustawę Enlistment in Foreign Service Act (inaczej: Foreign Act), która stwierdzała, że ministrem w Wielkiej Brytanii może być tylko Brytyjczyk.
Podobnie zarządzenia wydał w 1772 roku duński minister, rodowity Duńczyk, Ove Høegh-Guldberg (1731-1808) po obaleniu Niemca z Halle Johanna Friedricha Struensee’go (ur. 5 sierpnia 1737-1772) faktycznego dyktatora Danii przez dwa lata (1770-1772). Dodatkowo Brytyjczycy niechętnie widzieli także werbowanie poddanych brytyjskich do służby dyplomatycznej innych krajów , co nie było żadnym problemem w innych państwach, a w Austrii, Polsce, Rosji i Hiszpanii było normalną praktyką .

Generałowie zmieniali czasem swych mocodawców jak rękawiczki. Ulrich im Hof podaje tu przykład Charlesa Josepha, księcia de Ligne (1735-1814), który uważał, że ma sześć ojczyzn, gdyż był Belgiem z Austriackich Niderlandów, wykształconym w kulturze francuskiej i służącym cesarzowi . Pieśni patriotyczne z tych czasów (jak Rule Britannia z 1740 roku, czy Gustafs Skål z 1772) nie powstawały jako patriotyczne, lecz czasem się takimi stawały.

Wielokrotnie jeden dyplomata reprezentował kilka państw; na przykład: Abraham de Wicquefort (1598-1682) reprezentował Rzeczpospolitą w Hadze w latach 1665-1670. Później pełnił analogiczną funkcję wobec Księstwa Brunszwik-Lüneburg. Friedrich Ernst von Fabrice (1683-1750) był holsztyńskim posłem (w l. 1711-1715) w Szwecji, a w roku 1716 był hanowersko-brytyjskim delegatem na kongres w Brunszwiku. Inny holsztyński dyplomata Kasper von Saldern (1711-1786) przeszedł w 1763 roku na służbę rosyjską . Genueński patrycjusz Antonietto de Botta-Adorno (1688-1774) był w latach 1762-1764 był ambasadorem Austrii w Petersburgu. Friedrich Heinrich von Seckendorff (1673-1763) pochodzący z Bawarii w 1713 przeszedł z armii austriackiej w służbę w saskiej dyplomacji. W 1713 roku podpisał w imieniu Elektoratu Saksonii pokój w Utrechcie, a w 1717 powrócił na służbę w armii i dyplomacji Austrii. gen. Johann von Pretlack w 1735 roku prowadził w Kassel i w Wiedniu negocjacje w imieniu Hesji-Darmstadt i cesarza Karola VI.

Niektórzy dyplomaci reprezentując kraje chwilowo sobie nieprzyjazne miewali poważne problemy. Nawet u niechętnych najmowania cudzoziemców do służb dyplomatycznych Brytyjczyków znajdziemy Szwajcara z pochodzenia, Sir Luke’a Schaub (1690-1758), ambasadora brytyjskiego w Wiedniu (1715-1716) i w Paryżu (1721-1724). W 1727 roku szwedzki riksdag zabronił Szwedom pracować w służbach dyplomatycznych innych państw . Panowała opinia, że na dworze wersalskim dyplomata Francuz może pojawić się tylko jako przedstawiciel Francji, lub może jeszcze Zakonu Kawalerów Maltańskich . W Danii dopiero po upadku znienawidzonego niemieckiego ministra Johanna Friedricha Struenseego (1737-1772) zaczęto preferować Duńczyków na wysokich stanowiskach państwowych.

3 komentarze:

Nie jestem pewien pisze...

W dużym skrócie:

Z jednej strony po XIX wiecznym przebudzeniu świadomości narodowej trudno uwolnić się od podziału na narody. W okresie międzywojennym Same państwa budowane zostały na narodowej podstawie.

Z drugiej strony w dobie zniesienia granic i dość znacznych ruchów migracyjnych, które powodują przemieszanie narodowe wykształca się nowa jakość.

Nie byłbym jakoś optymistycznie nastawiony na rychłe zarzucenie formuły państwa narodowego, ale możemy sobie podywagować co się wykształci w przyszłości.

Dajmy na to: państwa oparte o zasadę obywatelstwa. Albo oparte o jedną kulturę i tożsamość. Albo... Albo...

słowi_Anka pisze...

Doceniam ideę zatrudniania do odpowiednich zadań specjalistów, ale nie potrafię uwierzyć w lojalność takich osób zmieniających pracodawców jak rękawiczki. Podobny sceptycyzm budzi we mnie wojsko najemne np. Krzyżacy się w 1457 roku na tym przejechali...

Piotr Napierała pisze...

Internauta "Nie jestem pewien" słusznie zauważa, że zamiast poczucia narodowego, rolę regulatora dzielącego narody na "nas" i "ich" może pełnić świadomość przynależenia do pewnej cywilizacji; i rzeczywiście w kosmopolitycznym świecie XVII i XVIII stulecia nie wyobrażano sobie by np. Turek (przedstawiciel innej cywilizacji - nie-chrzescijańskiej) mógłby zostać np. ambasadorek króla Francji.

Ci kosmopolityczni dyplomaci byli jednak raczej wierni swym ojczyznom; czy to przybranym, czy tym, w których przyszli na świat. Zdrad dopuszczano się rzadko.