Loading...

poniedziałek, 9 marca 2009

Polityk idealny: Sir Robert Walpole (1676-1745)



Piotr Napierała, Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2008. ISBN 978-83-232189-8-2

Chciałbym dodać nieco o polityku, o którym zdecydowałem się napisać widoczną powyżej książeczkę. Robert Walpole (premier W. Brytanii w l. 1721-1742), uczyniony pod koniec swej kariery politycznej earlem (hrabią) Orfordu jest moim zdaniem, na swój sposób, politykiem idealnym; był bowiem nastawiony praktycznie, a nie ideologicznie:

*przekupywał posłów Izby Gmin, lecz czynił to z poparciem dworu, a więc półlegalnie. Był to wówczas jedyny sposób by kraj, w którym od niedawna raczej niepopularna panowała dynastia hanowerska, odzyskał nieco stabilności politycznej. Rozumiał więc, że czasem jedynym wyjściem jest "mniejsze zło".
*demaskował oportunizm opozycji ukryty za powtarzanymi przez nią wielkim głosem "patriotycznymi" hasłami.
*trzymał W. Brytanię z dala od wojen kontynentu europejskiego, co mocno kontrastuje z późniejszym postępowaniem Williama Pitta Starszego, zwolennika aliansu z Fryderykiem Wielkim, królem Prus.
*nie dawał się sprowokować opozycji do radykalnych działań na polu międzynarodowym.
*potrafił najtrudniejsze sprawy przedstawić w przemówieniu w prosty sposób.
*dzięki uzyskanemu poparciu dworu i kontaktom z kupcami londyńskiej City, nie był tak podatny na naciski polityczne, jak wielu jego następców.
*był taktowny; odmówił przyjęcia rezydencji na Downing Street jako osoba prywatna, lecz uznał ją za mieszkanie służbowe brytyjskiego premiera.
*był uprzejmy, co przyznawali nawet jego przeciwnicy, jak polityk i pisarz Henry Fielding, który spotkał się z nim na pocz. 1741 r.
*swe poglądy wigowskie trzymał na wodzy, unikając popadnięcia w radykalizm.
*najważniejsze dlań były oszczędność i pokój.
*opozycja zwalczała go przede wszystkim z pobudek egoistycznych (zazdrość).



Próbka stylu oracyjnego Walpole'a (Mowa w Izbie Gmin z lutego 1741 roku przeciw złożeniu go z urzędu premiera.):

Zostało zastrzeżone przez kilku dżentelmenów, w odpowiedzi na ten wniosek [o odwołanie Walpole’a – P.N.] , ze jeśli ma on zostać przeprowadzony, powinno się to odbyć bez szkody dla mojego życia, wolności czy dóbr. Lecz czy ci panowie uważają mój charakter i reputację za nic nie znaczącą? Czy przed ta Izbą, w której zasiadałem przez czterdzieści lat chcą oni koniecznie przekazać moje imię potomności okryte niełaską i hańbą? Nie będę ukrywał, ze fakt wymienienia mojego imienia w Parlamencie jako poddanego temu dochodzeniu jest lamnie wielkim zmartwieniem. Lecz jednocześnie mam tę satysfakcję stwierdzenia, że wrażenie jakie odniosą [posłowie – P.N.] zależy od spójności zarzutów przeciw mnie wysuniętych i od motywów oskarżających
Moja wielką i podstawową zbrodnią jest moje długotrwałe piastowanie urzędu; lub inaczej, długotrwałe wykluczenie tych, którzy teraz mnie skarżą. Jest to obraza przekraczająca wszystkie inne. Stoję na drodze do posiadania tej władzy i zaszczytów, których tak gorąco pragną. Nie mam zamiaru kwestionować sensu wojny między partiami, lecz w prowadzeniu tej wojny należałoby przestrzegać pewnych zasad. Torysi muszą tu przyznać, że nawet najbardziej nieznośne osoby nie doświadczyły pozaprawnych prześladowań. Gdziekolwiek zostały one postawione w stan oskarżenia, stawiano im jasne zarzuty. Miały uczciwy proces i mogły się bronić. Czy teraz ci, którzy są obznajomieni z prawidłową metodą sądowego postępowania zechcą zatwierdzić ten niepokojący precedens? Komu chcą się oni przypodobać czyniąc to? .
Panowie ci mówili wiele o patriotyzmie. Szlachetne to słowo, gdy należycie rozumiane. Lecz przykro mi stwierdzić, że ostatnimi czasy słowo to zostało tak wyświechtane, że grozi mu popadnięcie w hańbę. Prawdziwą ideą patriotyzmu zagubiono a słowo bywało prostytuowane by sprostać najbardziej niegodnym celom. Patriota! Patrioci wyrastają jak grzyby po deszczu! Mógłbym ich naliczyć pięćdziesięciu w ciągu doby. Widziałem jak niektórzy stawali się nimi w ciągu jednej nocy. Nigdy nie obawiałem się nowych patriotów, lecz gardzę ich działaniami. Ta udawana cnota wyrasta z osobistych złośliwości i zawiedzionej ambicji. Nie ma wśród nich człowieka, którego egoistycznego celu i powodu, dla którego dołączyli do opozycji nie mógłbym wskazać.
Odniosę się teraz do artykułów aktu oskarżenia wysuniętego przeciwko mnie, i wskażę, które z nich nie są dość przemyślane by dać się przerobić na konkretne zarzuty; po pierwsze w sprawach związanych z polityka zagraniczną, następnie polityka wewnętrzną, i w końcu prowadzeniem wojny
Co do spraw zagranicznych, muszę zauważyć, że nieczyste sposoby jakimi prowadzili je panowie z przeciwnej strony za pomocą mieszania wielu traktatów i skomplikowanych negocjacji w jeden wielki chaos. By sprawiedliwe osądzić tą kwestie nie należy rozpatrywać traktatów w oderwaniu od okoliczności i sytuacji w których zostały one podpisane, od osobliwej sytuacji w jakiej się obecnie znajduje i nie zapominając jaką władzą dysponowałem. Jestem ciągle nazywany „pierwszym i jedynym ministrem” tego kraju, czy wobec tego jestem „pierwszym i jedynym ministrem” całej Europy? Czy jestem odpowiedzialny za czyny innych państw tak jak za czyny własnego? Nie wystarczy słów by opisać rozliczne intrygi na wielu dworach, mogące zakłócić spokój publiczny; lecz o wszystko obwinia się mnie. Nie dość na tym. Jakakolwiek była polityka Anglii, byłem równie mocno za nią krytykowany. Gdy trwaliśmy w pokoju, byliśmy oskarżani o lękliwość i tchórzostwo. Gdy, z kolei, angażowaliśmy się w sprawy [Europy – P.N.] nazywano nas Don Kichotami i frajerami. Jeśli przestrzegaliśmy układów widziano to jako jarzmo nałożone na wolny naród, jeśli je zrywaliśmy, narzekano na brak sojuszników.
Przechodzę teraz do drugiego punktu – polityki wewnętrznej. Postawiono mi tu nienawistny zarzut, jakoby naród znosił najstraszliwsze i niepotrzebne koszty tylko po to by rozładować nasz dług publiczny i zlikwidować podatki. Lecz ten atak dotyczy raczej całego gabinetu niż mnie tylko. Jeśli jest jakakolwiek podstawa dla tego oskarżenia, to jest ono skierowane do Króla i obu Izb. Nie było wydatków, które nie były zaakceptowane przez parlament i jemu zaprezentowane jako projekty. Skarb publiczny działał w ramach wyznaczonych mu przez parlament. Jeśli nawet przez działania innych narodów naród musiał częściej unieść ciężar dodatkowych wydatków, to na pewno nie były one niepotrzebne; ponieważ jeśli przez zaniedbanie wystawilibyśmy się na atak, wydalibyśmy stokrotnie większe sumy na jego odparcie.
W takich sprawach zawsze następuje podział opinii. Ja byłem jednym z tych, którzy wydatki te uważali za niezbędne, i szczęśliwie dla mnie większość w obu Izbach była po mojej stronie, ale to miałoby jakoby wynikać z łapówek i korupcji. Jeśliby wymieniono tu jakiś przypadek takich praktyk i dowiedziono, ze nagradzałem jednych członków Izby lub choćby, ze groziłem innym, że pozbawię go stanowiska, by uzyskać jego głos, zarzut miałby jakieś podstawy. Lecz skoro został on już postawiony to pozostaje mi jedynie zaprzeczyć. Dzięki Bogu tak długo, aż ktoś przedstawi taki dowód, mam prawo tego narodu po swej stronie .
Niektórzy członkowie obu Izb rzeczywiście stracili swa służbę u Korony, lecz czy kiedykolwiek ja lub inny sługa Jego Królewskiej Mości powiedział im, że to dlatego, iż przeciwstawiali się działaniom Parlamentu? Usunięto ich, ponieważ Jego Królewska Mość nie uważał, by byli oni zdolni do dalszej służby. Jego Królewska Mość ma prawo tak uczynić, i nie znam nikogo kto miałby prawo zapytać „cóżesz ty czynisz? ”. Jeśli Jego Królewska Mość uważał za dobre by słudzy korony się zmieniali, czemu nie miałby to być dobry powód dla usunięcia niektórych? Czy to prawo nie jest uznawane przez cały naród z wyjątkiem tych, którzy obecnie wydaja się być jego właścicielami? Nie widzę więc jak może to uchodzić za zbrodnię, lub jak królewscy ministrowie mogą być ganieni za jego działania.
Odniosę się teraz do trzeciej kwestii poruszonej w akcie oskarżenia – prowadzenia wojny. Wykazałem już w jakich okolicznościach i w jaki sposób konflikt powstał; i ponieważ nie jestem generałem ani admirałem, ani nie mam nic wspólnego z armią czy flotą, pewien jestem, że nie ponoszę odpowiedzialności za postęp działań wojennych. Od początku były one prowadzone z energią i właściwą troska o nasze bezpieczeństwo i nasz handel. Jeśli nasze ataki na nieprzyjaciela bywały opóźnione bądź zbyt mało energiczne, to winni temu byli ci, którzy przez tyle lat wznosili krzyki przeciw stałej armii; ponieważ, myślę, że bez odpowiedniej ilości regularnego wojska, porównywalnego z tym jakim dysponują nasi sąsiedzi nie będziemy w stanie ani się obronić ani atakować naszych wrogów. Domniemane złe prowadzenie przeze mnie wojny może więc łatwo stać się główną ramą mojej obrony. Lecz nie będę dłużej zamęczał izby psując efekt wyjaśnień tak bezstronnie przedłożonych przez wielce czcigodnego dżentelmena, który przewodniczy Admiralicji.
Jeśli moja ekipa rządząca została wybrana w wyborach, to dlaczego mielibyśmy pomijać tu pozytywne efekty jej działalności? Jeśli fakty są zbierane przez jedną stronę, dlaczego nie maiłyby być gromadzone także i przez drugą? Dlaczego nie miałbym móc przemawiać na moją korzyść? Czyż nie zostałem wezwany przez głos Króla i narodu by zlikwidować fatalne efekty Projektu Mórz Południowych i by uratować kredyt publiczny? Czy nie zostałem postawiony na czele Departamentu Skarbu, gdy dochody były niepewne? Czyż kredyt nie odżył i nie rozkwita? A jeśli tak to komu należy przypisać ten sukces? Czy spokój nie został przywrócony w kraju i za granicą, mimo gwałtownych działań opozycji? Czy prawdziwy interes narodu nie jest realizowany i czy handel nie kwitnie? Czy panowie widzą tylko jeden aspekt tej nadmiernej władzy, którą [jakoby – P.N.] rozszerzam na wszystkie zakątki kraju i tej tyranii, za której pomocą prześladuję tych, którzy nie zgadzają się ze mną i nagradzam tych, którzy mnie popierają? Przydają mi oni sztucznej godności „pierwszego ministra” by oskarżyć mnie o nadużycie tej chimerycznej władzy, którą sami stworzyliście.
Jeśli naprawdę są oni przekonani, że armia jest corocznie organizowana przeze mnie, ze mam wyłączność rozporządzania urzędami i honorami, że używam tej władzy kosztem wolności i handlu, pozwólcie mi wybudzić ich z tej iluzji. Pozwólcie wyjaśnić sobie prawdziwą naturę dobrobytu publicznego. Pozwólcie mi pokazać im, że korona nie czyni tu uzurpacji, że wszystkie przedsięwzięcia były zaakceptowane przez parlament, że wszystkie sporne kwestie były rozważane z taka samą swoboda jak przed nastaniem tak „fatalnego” okresu mojej władzy – okresu, w którym upatruje się strat w handlu, nadejścia niewolnictwa, nadużyć prerogatyw i władzy. Lecz daleki jestem od tego by wierzyć, iż rzeczywiście czuja oni [opozycjoniści – P.N.] te obawy, którymi teraz próbują przemówić do pozostałych; i mam zbyt wysokie zdanie o ich mądrości by stwierdzić, że wiedza oni doskonale, iż skarzą się na krzywdy, których nie wycierpieli i ze teraz walczą bardziej o własny interes niż interes ogółu .
Czym jest ta nieograniczona władza która mi imputują? Jak ona się objawia i jak jej dowiedziono? Jakie były skutki tej korupcji, ambicji i chciwości, o które byłem tak śmiało oskarżany ?
Czy kiedykolwiek przypuszczano bym był skorumpowany? Byłby to ciekawy fenomen, korumpujący sam nie skorumpowany! Jeśli przypisują mi ambicje, to dlaczego wciąż jestem posłem Izby Gmin? – Ja, który odmówiłem białej laski tytułu lordowskiego. Chciałbym zapomnieć o tej niewielkiej ozdobie mych barków [Order Podwiązki – P.N.] , o którym panowie ci rozprawiają tonem oszczerczym. Lecz tak jak jestem przekonany, ze mogłaby ona wzbudzać zazdrość w innym miejscy, nie widzę jak mogłaby ona działać w ten sposób w izbie, gdzie wielu nosi to odznaczenie dzięki zasługom przodków.
Czy dałem przykład zachowań właściwych dla ludzi chciwych? Czy otrzymałem jakieś przywileje od Korony odkąd stanąłem na czele Skarbowości? Czy moje zachowanie różniło się pod tym względem od mych poprzedników? Czy było złem nadanie mojemu synowi stanowiska księgowego i dbanie o własną rodzinę? Mam nadzieję, że to działanie nie zostanie mi poczytane z a zbrodnię, dopóki nie zostanie dowiedzione, że zrobiłem tak mimo braku ich zdolności .
Jednak podczas gdy wyraźnie zaprzeczam, jakobym był „pierwszym i jedynym ministrem” i jakoby wszystkie działania rządu mi powinny być przypisane, nie będę uciekał od odpowiedzialności związanych z piastowaniem mego urzędu; i jeśli jeden krok jaki uczyniłem podczas mojego wieloletniego sprawowania urzędu okaże się haniebnym lub szkodliwym dla narodu, będę gotów odpowiedzieć na zarzuty .
By zakończyć, choć zawsze będę dumny z zaufania jakim zostałem obdarzony przez Jego Królewską Mość, zawsze będę gotów ustąpić z Rady, jeśli uzna to on za stosowne; przeto nie powinienem myśleć wiele więcej o przedmiocie tej sprawy, jeśli jej poruszanie nie ma na celu wtargnięcia w prerogatywy Korony. Lecz sądzę, ze wystosowywanie petycji do Jego Królewskiej mości o usuniecie jednego z jego sług, bez przedstawieniu konkretnych zarzutów przeciw niemu, jest jednym z najpoważniejszych podważeń prerogatyw królewskich, jakie kiedykolwiek nastąpiły. I dlatego mając na uwadze ten aspekt sprawy, nie zważając na własne dobro, mam nadzieje, że wszyscy którym nasza konstytucja i prerogatywy są drogimi, opowiedzą się przeciw petycji.