Loading...

poniedziałek, 1 listopada 2010

Elitaryści i egalitaryści

Pamiętam tekst autorstwa p. Adama Wielomskiego, w którym opisywał on umysł lewicowca jako egalitarny, a prawicowca jako elitarny, co ma powodować, że lewicowiec szukał okazji do bycia takim jak inni powodując się zazdrością, podczas gdy prawicowiec, che być inny niż wszyscy, lepszy i dążyć do doskonałości i oryginalności.

O ileż ten podział lepszy jest od typowego podziału na lewicę i prawicę! Lewica i prawica oznaczały pierwotnie, tylko tyle, że "czarni i feuillanci siedzieli podczas obrad Zgromadzenia Narodowego po prawicy Ludwika XVI, a jakobini i żyrondyści po lewicy. Dziś zalicza się konserwatystów do prawicy, a socjalistów do lewicy. Lecz co począć z elitarystycznymi myślicielami socjalistycznymi takimi jak Saint-Simon? Co począć z tymi konserwatystami, dla których najważniejsze jest wspólne, masowe przeżywanie świąt, pielgrzymek i procesji? Co począć z liberałami? Zarówno demo-liberałowie, którzy pragną demokracji wszędzie i zawsze, jak i konserwatywni (dawniej nazywano ich arystokratycznymi) liberałowie, którzy demokrację traktują jako niepotrzebny dodatek do zwykłego konstytucjonalizmu.



Jeśli wykorzystamy podział na elitarystów i egalitarystów, wtedy zapanuje wreszcie ład. Skończy się sytuacja, w której socjaliści nazywają liberałów prawicą, a konserwatyści - lewicą. Hitler jako szef ruchu masowego objawi się wreszcie jako egalitarysta. Jedna cywilizacja już wpadła zresztą na ten pomysł. Rzymskimi elitarystami byli optymaci (w tym pochodzący z ekwickiej klasy średniej Marcus Tulius Cicero), a egalitarystami - popularzy (w tym zradykalizowany patrycjusz - Lucius Sergius Catilina).

Brak komentarzy: