Loading...

poniedziałek, 19 lipca 2010

Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie

Moja nowa książka o XVIII-wiecznym Londynie


Piotr Napierała, Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie, Novae Res, Gdynia 2010. ISBN 978-83-61194-43-9


dla zainteresowanych nabyciem książki

Londyn w XVIII wieku był największym miastem na świecie, stolicą potęgi kolonialnej, liberalizmu, wolnej prasy, wyzwolonych artystów, znakomitej muzyki i światowych finansów. Był jednak również siedliskiem występku, prostytucji i ksenofobii.

Książka ma na celu ukazanie nie tylko świata osiemnastowiecznych arystokratów i artystów, lecz również mieszkających w brytyjskiej metropolii cudzoziemców, turystów oraz biedaków. W mieście panowały zbyt wielkie kontrasty, aby nazywać go pięknym, jednakże było na tyle wspaniałe, by stać się przedmiotem zachwytu całej ówczesnej Europy. Jak mawiał pisarz tamtych czasów, Samuel Johnson: „Być znudzonym Londynem, to być znudzonym życiem, Londyn zawiera bowiem wszystko,
co życie może ofiarować”.

SPIS TREŚCI:
WSTĘP – WYJĄTKOWOŚĆ XVIII-WIECZNEGO LONDYNU - 7
BLASK STOLICY – ARYSTOKRACJA – ŚWIAT ROZRYWEK- SKLEPY - 11
EMIGRANCI I CUDZOZIEMCY A LONDYŃSKA KSENOFOBIA - 41
GEORG FRIEDRICH HÄNDEL JAKO CUDZOZIEMIEC, BRYTYJCZYK I LONDYŃCZYK - 76
INFORMACJA, POLITYKA I OPINIA PUBLICZNA - 97
KULTURA POPULARNA - OBYCZAJE - KOBIETY LONDYNU - 122
WARUNKI ŻYCIA, BEZPIECZEŃSTWO - PRZESTĘPCZOŚĆ I WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI - 150
BIBLIOGRAFIA – 173



FRAGMENT ROZDZIAŁU II:

Niejaki Zetzner - podróżnik, który przybył do Londynu ze Strasburga w 1700 roku i został w nim 2 lata tak oceniał Brytyjczyków jako naród:
"Są to, ogólnie rzecz biorąc, mili ludzie, obdarzeni dużą inteligencją i politycznym rozeznaniem. Są dobrze wykształceni, a ich umysł widzi sprawy na wylot. Są również muskularni i zręczni we wszystkich ćwiczeniach ciała. Są uprzejmi i jeśli chcą kogoś uhonorować nie szczędzą jakichkolwiek wysiłków. Ale w głębi duszy są dumni, wyniośli i uważają się za dużo lepszych od innych narodów …”.
Na wrogość tłumu skarżył się m.in. Francuz Jean-Pierre Grosley , autor przewodnika po metropolii wydanego w 1772 roku, który słyszał takie określenia jak „francuski pies” i „francuska dziwka”, jakie prześladowały francuskich turystów rozpoznawalnych łatwo po stroju i manierach. Pewien Portugalczyk spacerujący wzdłuż brzegu Tamizy i rozmawiający we własnym języku napotkał przy jednej okazji dwóch rybaków, którzy grozili mu pięściami biorąc go za Francuza i przezywali „francuskim psem”: speak your damned French if you dare! („mów dalej w swoim przeklętym francuskim jeśli się ośmielisz !”). Grosley konfrontuje informacje o takich zdarzeniach z grzecznością brytyjskiej klasy uprzywilejowanej i sprzedawców w sklepach. Biedacy natomiast nieraz obrzucili jajkami powozy, w których jechali francuscy goście . Ciekawe jest to, że tylko w Londynie cudzoziemców tak nie lubiano, być może wynikało to z rozpolitykowania Londyńczyków .


SUMMARY


This book is an attempt to show to the polish reader the richness and diversity of the eighteenth-century London live. First and foremost this book informs, why Lodnon was so unique as the largest city in eighteenth-century Europa, a prototype of the modern multicultural metropolis as we know today. The leading intellectuals of enlightenment esed to look upon London as an example of ‘free’ city ruled by public opinion expressed not only by mighty aristocrats but also humble subjects. In those days London had more to offer to an English or a foreign visitor, than any other city in the continent: parks opened to visitors, rich museum collections, fine shops, elegant partie organized by upper class (beau monde as it used to be called in that century), cosy inns, taverns with good food. Many Frenchmen, Italians and Spaniards used to go to London to see parliamentarism in working, modern manufactures, English and Italian art.
The mob, and even sometimes the political elite of the eighteenth-century London was Rather hostile to foreigners. The Spaniards had a reputation of cruel and canning people, the French were called chattering baboons, the Germans and Dutch were believed to be somewhat ‘primitive’. Very interesting was the evolution of the British-American relations, not only on the political level but also in everyday life. The example of Georg Friedrich Händel or George Frideric Handel naturalised as a British subject in 1727 is used in this book to exhibit how the process of adaptation of a foreigner to living among Britons could have looked like.
The third of the six chapters concernes the eighteenth-century London’s political life, that is; functioning of political clubs, topics of political discussions, the media (press, caricature). The problem of caricature – one of the arts in which the Britons of that era were particularily master ful is in this book strictly connected with life and output of an English great caricaturist William Hogarth. There are also some reference to the army and navy’s world.
From the next chapter the leader can learn what was the time of the breakfast the eighteenth-century londoners used to have and what was actually eaten at this breakfast. The same he or she can learn aobut dinners, favorite English disches including very fine recipes by Benjamin Franklin who was particularily fond of good cuisine. In this very chapter there are many informations about lodging, hotels, inns, education, prices, currency, salaries and wag es, clothes, fashion, morality, religion, enlightenment in London, the poor, the rich and the women of London in cluding the problems of marriage and the al most impossible in those days - divorce.
The last chapter is about the risks and dangers of everyday life in the eighteenth-century London. We are pursuing the Londonem of the era through every stages of his life – from the cradle to the tomb. Here we are refering to the problem of criminality, prostitution, police forces, crime and punishment, medical treatment, diseases, housing and social taboos.
I am fully aware of the fact, that it is not possibile to refer to every kind of human activity and so it is in the case of this book, but I hope still that this book can contribute to a better under standing of the British history and culture of the eighteenth century in Poland.




Piotr Napierała (17. X 2009 r.)

niedziela, 18 lipca 2010

Krytyka Oświecenia, czyli krytyka czego?

Zauważyłem tendencję wielu autorów prawicowych do wrzucania do oświeceniowego worka wszystkiego co im się nie podoba. Oświecenie jest, w ich opinii, przodkiem marksizmu. Tak też uważają marksiści, co z kolei dlatego, że dla gaduły Marksa, którego dzieła to jedynie mieszanina poglądów innych filozofów z kilkoma statystykami, znalezienie się w jednym panteonie z Voltaire'm czy Diderotem to zaszczyt. Dlaczego zaszczyt? Dlatego, że ludzie Oświecenia rzucili wyzwanie ludzkiej bezradności wobec sił przyrody i ludzkiej straszliwej ówczesnej niepraktyczności, a także bezradności wobec biedy itd. Już sam ten fakt pokazuje, że jednak odrobina szacunku się im należy.



Po pierwsze, załóżmy, że Oświecenia nie było. Nasz świat składałby się z ludzi, którzy wprawdzie ciężko pracują między kolejnymi modlitwami, ale żyją jak zwierzęta w nędznych domach z drewna bez piorunochronów i numerów przy zabłoconych ulicach wśród fetoru wyrzucanych resztek z rzeźnickich sklepów. U lekarzy można by liczyć na zaklęcia zamiast pomocy, podobnie byłoby w innych dziedzinach życia. Ci słabszego zdrowia nie przeżywaliby, dzieci tłuczono by, jeśli pomylą się w modlitwie, głupotę i błędy tłumaczono by interwencja diabła. Czy chciałby ktoś trafić do takiego świata?

Newton miał zwyczaj puszczania latawców z wizerunkami diabła i ówczesne "mohery" chowały się ze strachu po domach a on miał ubaw. To symbolizuje walkę Oświecenia ze światem przesądu - ze światem ludzi zwierząt posługujących się bardziej instynktem niż rozumem.

Kolejną sprawą jest to, że Oświecenie to nie jedne ruch/nurt a kilka. Odjąwszy oświecenie rozumiane jako rewolucja przyrodnicza pozostaje nam Oświecenie rozpolitykowane - "humanistyczne", to, które jest celem atakującej je "prawicy", choć prawica jest spadkobierczynią Oświecenia tak samo jak lewica. Można by tak opisać poszczególne nurty Oświecenia (i główni autorzy):

*decentralistyczno-antybiurokratyczny (d'Argenson)
*republikańsko-arystokratyczny (Boulainvilliers, Sunderland, Montesquieu)
*pra-libertariański (Vauvenargues)
*liberalno-deistyczny (Voltaire, Lessing)
*monarchistyczno-liberalny (Voltaire, Malesherbes i większość oświeceniowców - połączenie monarchii absolutnej z liberalizmem społecznym)
*konserwatywny (tak tak - Burke i Hume to też jak najbardziej ludzie Oświecenia - czyli religia jako wartość względna ale uzyteczna - wierzący mniej kradną u Burke'a, osobiście wierzącego ten nacisk był większy)
*utylitarystyczny (Mandeville)
*monarchistyczno-biurokratyczny (gł. Niemcy)
*Rechtstaat (Justi)
*republikańsko-liberalny ("les americains": stary Diderot, Condorcet, Mercier)
*republikańsko-demokratyczny (Paine, Pristley)
*republikańsko-protosocjalistyczny (Rousseau)
*komunistyczny utopie w stylu More'a (Meslier, Mably)

Jakoś trudno uznać to wszystko za lewicę, prawda? Nawet de Maistre był konserwatystą oceniającym zapóźnione i zbyt gwałtowne zmiany we Francji z punktu widzenia obywatelskiej i oświeconej Sabaudii.

Wrogami Oświecenia byli wtedy zwolennicy starej bezwzględnej i obiektywnej religijności jak Mora y Jaraba czy Georg Hamann. Warto poczytać tych autorów i zobaczyć, by stwierdzić, czy nie zgodzimy się z opinią Voltaire'a o Calvinie i Lutherze, że "czytać ich nijak się nie da".

Prawica jest spadkobierczynią Oświecenia; przynajmniej ta laicka. Nie mylmy, prawicy ze zwykłym fanatyzmem religijnym. Bo wtedy powrócimy do wartości wyznawanych przez wielkich reformatorów religijnych. Nie wiem czy ci co byli skłonni to uczynić wiedzą co by w ich dziełach przeczytali.

Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie

Moja nowa książka o XVIII-wiecznym Londynie


Piotr Napierała, Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie, Novae Res, Gdynia 2010. ISBN 978-83-61194-43-9


dla zainteresowanych nabyciem książki

Londyn w XVIII wieku był największym miastem na świecie, stolicą potęgi kolonialnej, liberalizmu, wolnej prasy, wyzwolonych artystów, znakomitej muzyki i światowych finansów. Był jednak również siedliskiem występku, prostytucji i ksenofobii.

Książka ma na celu ukazanie nie tylko świata osiemnastowiecznych arystokratów i artystów, lecz również mieszkających w brytyjskiej metropolii cudzoziemców, turystów oraz biedaków. W mieście panowały zbyt wielkie kontrasty, aby nazywać go pięknym, jednakże było na tyle wspaniałe, by stać się przedmiotem zachwytu całej ówczesnej Europy. Jak mawiał pisarz tamtych czasów, Samuel Johnson: „Być znudzonym Londynem, to być znudzonym życiem, Londyn zawiera bowiem wszystko,
co życie może ofiarować”.

SPIS TREŚCI:
WSTĘP – WYJĄTKOWOŚĆ XVIII-WIECZNEGO LONDYNU - 7
BLASK STOLICY – ARYSTOKRACJA – ŚWIAT ROZRYWEK- SKLEPY - 11
EMIGRANCI I CUDZOZIEMCY A LONDYŃSKA KSENOFOBIA - 41
GEORG FRIEDRICH HÄNDEL JAKO CUDZOZIEMIEC, BRYTYJCZYK I LONDYŃCZYK - 76
INFORMACJA, POLITYKA I OPINIA PUBLICZNA - 97
KULTURA POPULARNA - OBYCZAJE - KOBIETY LONDYNU - 122
WARUNKI ŻYCIA, BEZPIECZEŃSTWO - PRZESTĘPCZOŚĆ I WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI - 150
BIBLIOGRAFIA – 173



FRAGMENT ROZDZIAŁU II:

Niejaki Zetzner - podróżnik, który przybył do Londynu ze Strasburga w 1700 roku i został w nim 2 lata tak oceniał Brytyjczyków jako naród:
"Są to, ogólnie rzecz biorąc, mili ludzie, obdarzeni dużą inteligencją i politycznym rozeznaniem. Są dobrze wykształceni, a ich umysł widzi sprawy na wylot. Są również muskularni i zręczni we wszystkich ćwiczeniach ciała. Są uprzejmi i jeśli chcą kogoś uhonorować nie szczędzą jakichkolwiek wysiłków. Ale w głębi duszy są dumni, wyniośli i uważają się za dużo lepszych od innych narodów …”.
Na wrogość tłumu skarżył się m.in. Francuz Jean-Pierre Grosley , autor przewodnika po metropolii wydanego w 1772 roku, który słyszał takie określenia jak „francuski pies” i „francuska dziwka”, jakie prześladowały francuskich turystów rozpoznawalnych łatwo po stroju i manierach. Pewien Portugalczyk spacerujący wzdłuż brzegu Tamizy i rozmawiający we własnym języku napotkał przy jednej okazji dwóch rybaków, którzy grozili mu pięściami biorąc go za Francuza i przezywali „francuskim psem”: speak your damned French if you dare! („mów dalej w swoim przeklętym francuskim jeśli się ośmielisz !”). Grosley konfrontuje informacje o takich zdarzeniach z grzecznością brytyjskiej klasy uprzywilejowanej i sprzedawców w sklepach. Biedacy natomiast nieraz obrzucili jajkami powozy, w których jechali francuscy goście . Ciekawe jest to, że tylko w Londynie cudzoziemców tak nie lubiano, być może wynikało to z rozpolitykowania Londyńczyków .


SUMMARY


This book is an attempt to show to the polish reader the richness and diversity of the eighteenth-century London live. First and foremost this book informs, why Lodnon was so unique as the largest city in eighteenth-century Europa, a prototype of the modern multicultural metropolis as we know today. The leading intellectuals of enlightenment esed to look upon London as an example of ‘free’ city ruled by public opinion expressed not only by mighty aristocrats but also humble subjects. In those days London had more to offer to an English or a foreign visitor, than any other city in the continent: parks opened to visitors, rich museum collections, fine shops, elegant partie organized by upper class (beau monde as it used to be called in that century), cosy inns, taverns with good food. Many Frenchmen, Italians and Spaniards used to go to London to see parliamentarism in working, modern manufactures, English and Italian art.
The mob, and even sometimes the political elite of the eighteenth-century London was Rather hostile to foreigners. The Spaniards had a reputation of cruel and canning people, the French were called chattering baboons, the Germans and Dutch were believed to be somewhat ‘primitive’. Very interesting was the evolution of the British-American relations, not only on the political level but also in everyday life. The example of Georg Friedrich Händel or George Frideric Handel naturalised as a British subject in 1727 is used in this book to exhibit how the process of adaptation of a foreigner to living among Britons could have looked like.
The third of the six chapters concernes the eighteenth-century London’s political life, that is; functioning of political clubs, topics of political discussions, the media (press, caricature). The problem of caricature – one of the arts in which the Britons of that era were particularily master ful is in this book strictly connected with life and output of an English great caricaturist William Hogarth. There are also some reference to the army and navy’s world.
From the next chapter the leader can learn what was the time of the breakfast the eighteenth-century londoners used to have and what was actually eaten at this breakfast. The same he or she can learn aobut dinners, favorite English disches including very fine recipes by Benjamin Franklin who was particularily fond of good cuisine. In this very chapter there are many informations about lodging, hotels, inns, education, prices, currency, salaries and wag es, clothes, fashion, morality, religion, enlightenment in London, the poor, the rich and the women of London in cluding the problems of marriage and the al most impossible in those days - divorce.
The last chapter is about the risks and dangers of everyday life in the eighteenth-century London. We are pursuing the Londonem of the era through every stages of his life – from the cradle to the tomb. Here we are refering to the problem of criminality, prostitution, police forces, crime and punishment, medical treatment, diseases, housing and social taboos.
I am fully aware of the fact, that it is not possibile to refer to every kind of human activity and so it is in the case of this book, but I hope still that this book can contribute to a better under standing of the British history and culture of the eighteenth century in Poland.


Piotr Napierała (17. X 2009 r.)

piątek, 16 lipca 2010

W hołdzie Stefanowi Zabieglikowi

Dnia 4 maja tego roku zmarł wybitny filozof i znawca Oświecenia i dziejów Szkocji Stefan Zabieglik (ur. 20 lipca 1945 w Radzicach Dużych)

Biogram (z wikipedii)

Absolwent studiów na kierunku matematyka na WSP w Gdańsku (1969). W 1978 roku otrzymał stopień doktora nauk humanistycznych na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Gdańskiego za pracę Z dziejów pojęcia zdrowego rozsądku (promotor - prof. dr hab. Adam Synowiecki ). W 1999 r. Wydział Filozofii i Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego nadał mu stopień doktora habilitowanego nauk humanistycznych na podstawie rozprawy Wiek doskonalenia. Z filozofii szkockiego oświecenia. . Od 1974 pracował na Politechnice Gdańskiej, gdzie prowadził zajęcia z kultury języka polskiego (dla wydziału ETI) oraz europejskiego dziedzictwa kulturowego i filozofii przyrody (dla wydziału ZiE)

Stefan Zabieglik od 1991 roku zajmował się filozofią, kulturą i historią Szkocji. W latach 1991 i 1993 przebywał na stażach naukowych w King’s College, Aberdeen University. Opublikował wiele artykułów naukowych i popularnonaukowych z zakresu tematyki szkockiej, a także książkę Zarys historii Szkocji do końca XVIII w. (Gdańsk 1993), pierwszą w języku polskim historię tego kraju. Wydana w 2000 r. Historia Szkocji stanowi poprawioną i poszerzoną wersję Zarysu...'. Napisał słowa piosenki Swiecą gwiazdy świecą z jedynego wydanego albumu zespołu Trzy Korony.



Stefan Zabieglik jako znawca Oświecenia:

Stefan Zabieglik udowodniał m.in tezę w Polsce ciągle mało słyszalną, choc na Zachodzie już przyjmowaną jako niemal oczywistą, że to szlachta, a nie mieszczaństwo dała pierwszy impuls myśli oświecenia i była pierwszym tej myśli odbiorcą. (uważa, że traktowanie oświecenia jako ideologii mieszczaństwa zyskującego coraz to nowe przywileje społeczne jest błędem i że francuskie oświecenie jest dzieckiem szlachty, vide: S. Zabieglik, Przeciwnicy absolutyzmu. Wolter, W: J. Staszewski (red.), Europa i świat w epoce oświeconego absolutyzmu, s. 111.).

Kolejny pogląd S. Zabieglika:

Zbieżność zjawiska jakim był wzrost zaufania liberalnych myślicieli politycznych po obu stronach Kanału La Manche do silnej władzy królewskiej w latach czterdziestych XVIII wieku (w 1740 roku na tron pruski wstępuje Fryderyk Wielki) - vide: S. Zabieglik, Przeciwnicy absolutyzmu. Wolter, W: J. Staszewski (red.), Europa i świat w epoce oświeconego absolutyzmu, s. 88-134.

Warto też przypomnieć kolejny pogląd S. Zabieglika, że nawet do umowy społecznej Hobbesa i Locke’a nawiązywano pierwotnie by uzasadnić, że władza absolutna jest najlepsza.

W biografii Smitha przybliżył obraz tego Szkota jako wielkiego wroga arystokracji i zwolennika rządów parlamentarnych, a więc jak na warunki Szkocji XVIII w. - radykała społecznego.

Śmierć Stefana Zabieglika jest dużą stratą dla badań nad XVIII wiekiem w naszym kraju.

Wybrana bibliografia:


* Zabieglik Stefan, Historia filozofii na tle cywilizacji europejskiej (do końca XVIII wieku), seria: Prace Wyższej Szkoły Finansów i Administracji w Sopocie, Nauki Społeczne t. 1, Fundacja na rzecz Polskich Związków Kredytowych, Sopot 2003
* Zabieglik Stefan, Adam Smith, Wiedza Powszechna, Warszawa 2003
* Zabieglik Stefan, Dbajmy o język! Poradnik nie tylko dla menedżerów, Scientific Publ. Group, Gdańsk 2004
* Zabieglik Stefan, Leksykon Szkocji – historia, polityka, nauka, kultura. Kanion.net, Zielona Góra 2008. 296 s. ISBN 978-83-926227

środa, 7 lipca 2010

Gdańsk w dobie Oświecenia

1. Miasto światowe.
• 1620 Francuska placówka konsularna w Gdańsku.
• Raporty Louisa Mathy’ego o uwarunkowaniach międzynarodowych dot. Gdańska.
• Kontakty z Królewcem, Holandią i Szwecją.
• Kolonia kupców Angielskich.
• Szerokie horyzonty myślowe i geograficzne. Studia za granicą.
• Pamiętniki Joanny Schopenhauer.
• Około 1700 roku już dobra znajomość Locke’a i Thomasiusa.
• Entuzjastyczne przyjęcie teorii Wolffa.
• 1708 Groddeck omawia sensualizm Locke’a.
• Goście zagraniczni: Chodowiecki (1773) , Bernoulli.
• Znaczenie pobytu Stanisława Leszczyńskiego w mieście.



2. Samodzielny organizm.
• Przywileje
• Zadowolenie z wolności polskich.
• Silny patriotyzm lokalny.
• Spory prawne z asesorią królewską.
• Lojalność wobec króla polskiego.
• Tragedia rozbiorów. Pozbawienie miasta zaplecza ekonomicznego.

3. Ciągłość kulturalna.
• Jarmark dominikański. Kieszonkowcy i wydawcy.
• Jubileusze pokoju oliwskiego (1760) i oswobodzenia miast pruskich (1754).
• Poezja i muzyka okolicznościowa.
• Johann Adam Tritt – poeta. Zadebiutował wierszem napisanym z okazji odsłonięcia pomnika Augusta III (1755).
• Johann Balthasar Christian Freislich (1687-1764) kompozytor. (gł. Kantaty).
• Friedrich Morheim .
• Mowy wychwalające naukę.
• Miasto rządzone przez Gelehrten (bunty przeciw nim 1748-1752).

4. Opinia publiczna i prasa.

• 1616 pierwsza gazeta gdańska Wohentliche Zeitung aus mancherleu Orten
• 1740 powstaje działająca do XIX wieku tygodniowa gazeta ogłoszeniowa:
• Grudzień 1735- styczeń 1737 pierwszy tygodnik moralny: Die Mühsame Bemerkerin (na wzór brytyjskiego Spectatora i gazety Johanna Christopha Gottscheda Die vernünftigen Tadlerinnen. (wydawca Thomas Johann Schreiber).
• 1741-1743 Freydenker


5. Nauka

• Tradycje Heweliusza.
• Michael Christoff Hanow przyrodnik 1737 – czasopismo przyrodnicze Erlauterete Merkwurdigkeiten der Natur.
• Der Teutsche Diogenes i Der fromme Naturkundigte.
• Oświeceni aptekarze. 1703 ustawa aptekarska zgodna z duchem oświecenia.
• Wizyta Ehlera w Petersburgu.
• W czasie wojny siedmioletniej (1756-1763) wielu uczonych ucieka do Gdańska.
• Nieudana próba Georga Marcusa Knocha i Andrezja Stanisława Załuskiego by rozszerzyć działalność gdańskich towarzystw przyrodniczego na całą Polskę.

6. Oświata.

• Nieudana reforma szkół. (1753)
• Gimnazjum Gdańskie. Około 1760 j. Niemiecki wypiera łacinę.
• Gimnazjum jako fabryka wierszy okolicznościowych.

7. Literatura.

• 1720 Societas Literaria cuius symbolum viritutis et scientiarum incrementia.
• Bernoulli (szwajcarski matematyk) chwali kawiarnie Gdańskie.
• Dwie drukarnie miejskie.
• Ogromna oferta wydawnicza. Aukcje książek.
• Biblioteki prywatne.: profesora Cosacka, pisarza Glummerta i Hanowa.
• „Bestsellery” : Samuel Richardson „Pamela”, Goethe ”Cierpienia młodego Wertera”, powieści Henry’ego Fieldinga.
• Teatr : brytyjskie tradycje elżbietańskie.; stała trupa dopiero ok. 1790. Popularność komedii Goldoniego i Moliera.
• Karl Döbbelin dyrektor trupy teatralnej. Działał od 1768 do 1770 roku.
• Gottfried Lengnich (1689-1774) historyk.
• 1716- 1719 I tom Polnische Bibliothek Lengnicha.
• 1747-1750 Preußische Sammlung Hanowa.
• Daniel Chodowiecki: Kunstlerfahrt nach Danzig Jahre 1773.
• 1765-1766 literacko-historyczny konkurs Księcia Jabłonowskiego na temat tego czy Lech przybył w roku pięćsetnym do Polski.
• 1767-1773 Tadeusz Czacki (1765-1813) w Gdańsku.

poniedziałek, 5 lipca 2010

Najlepszy ustrój - liberalna monarchia.

Ten właśnie ustrój uważam za najlepszy. Moze to być monarchia absolutna oświecona (Józef II, Fryderyk II) lub konstytucyjna (Tocqueville, Constant, Ludwik Filip) byle nie parlamentarna ani absolutna-wyznaniowa. Musi też zawierać jakiś rodzaj noblesse de robe czy też innej furtki dla ambitnych mieszczan. Oto jakie są zalety tego ustroju:

- tolerancja religijna
- mozliwość awansu społecznego, ale bez rewolucyjnych pzretasowań i słomy wystającej z butów...
- ład i porządek
- wiadomo na kim spoczywa odpowiedzialność urzednicza czy ministerialna (bez rotacji czy też pozbawionych woli kolegiów)
- mozliwość niełaski dla nieudolnego ministra
- mała ilość propagandy (najwięcej jej w demokracji)
- możliwość zatrudniania ekspertów bez oglądania się na ignorancki głos ludu
- elitarystyczno-hierarchiczny model władzy sprzyjający ulepszaniu sie ludzi i ich pracy nad sobą.




trudności zwiększają się jeszcze, jeżeli prawodawca kraju, przechodzącego od republikańskiego ustroju pod rząd monarchiczny, musi walczyć z zepsuciem obyczajów, z prywatą pozbawionej przywilejów oligarchii, a nawet z nikczemnością, zwłaszcza jeżeli pragnie, aby prawa odpowiadały życzeniom roztropnej albo uciśnionej części narodu.

(Johann Baptist Pergen I gubernator Galicji o jej ludności - 1773 r.)

Fenomen Voltaire'a i Hume'a

Nie znam ideologów z przeszłosci, których tak często podciągano by pod prawicę i lewicę i to mniej-więcej w równej proporcji...



Problem z oboma panami polega na tym, że byli oni konserwatywni właściwie we wszystkim, z wyjątkiem kwestii religii i tolerancji religijnej, pod tym względem przypomina ich nieco Jefferson, lecz jako zwolennik arystokratycznej demokracji pozostaje nieco "na lewo" od tych dwu monarchistów.

Ciekawe, że w krajach gdzie głos religijny miesza się z politycznym, prawica chętnie oddaje Hume'a i i Voltaire'a lewicy nie "walcząc o nich" podczas gdy w krajach silnie zeświedczonych lewica omija ich staranie sięgając po demokratów-protosocjalistów jak Rousseau i Paine, zostawiając Hume'a i Voltaire'a - prawicy.



Przypomina to nieco zasadę o jakiej kiedyś mówił JKM, że jeśli w jakimś kraju jest silna chadecja, to słabi są konserwatysci i odwrotnie.

Frankofil i frankofob...

Dwaj wielcy ludzie XVIII wieku, obaj pochodzący ze swiata niemieckojęzycznego; pierwszy Fryderyk Wielki ubóstwiał francuską poezję (sam póbował tworzyć w tym języku, a biedny Voltaire musiał potem poprawiac i chwalić je) i francuski język w którym czytał i mówił daleko lepiej niż w jego zdaniem prymitywnej niemczyźnie...



Tymczasem Mozart (co zabawnie opisuje Isabelle Duquesnoy w fikcyjnych Wyznaniach Konstancji Mozart, s. 170 - pod październikiem 1782) nie cierpiał Francuzów między innymi za jego złe wspomnienia z tournee do Paryża - gdy był jeszcze młodzieńcem (tylko jako dziecko był w Paryżu oklaskiwany naprawdę) - cieszył się ze wszelkich niepowodzeń Francuskiej armii. Uważał też że język francuski jest okropny a francuskie spiewaczki "drą się na cave gardło i na cały nos" (Mozart, Listy)



to jaki jest w końcu ten język francuski - piękny czy paskudny?

Sezon mega-ogórkowy i społeczeństwo (pseudo)informacyjne

Mysląc o dzisiejszych i dawnych (XVII, XVIII, XIX w) periodykach można stwierdzić, że oddalamy się od kultury jakiejkolwiek racjonalnej kultury informacji. "Monitor" czy "The Spectator" czyli dawne pisma opiniotwórcze wychodziły wtedy gdy nieliczni a utalentowani (bo ciągle o nich mówimy)redaktorzy tacy jak Addison, Steele czy Zabłocki mieli natchnienie by jakis problem opisać, jeli takowego nie mieli - nie pisali...


1776 - Wiennerisches Diarium o Deklaracji Niepodległosci USA

Dzis każda redakcja gazety uznaje za punkt honoru wydać swój numer każdego dnia, nawet jeli będzie w nim mowa o samych trywialiach, bo nic się akurat nie zdarzyło istotnego (13 i 14 lipca 1789 roku byly w pamietnikach Ludwika XVI opisane jako - "rien" - "nic") a więc bombardują czytelnika niepotrzebnymi informacjami...

A co z prasą informacyjną? - ta juz w XVII i XVIII wieku była wydawan aprzez duze redakcje (zwykle pod kontrolą rządu - jak Wiennerisches Diarium czy Mercure Gallant) i ukazywała się codziennie. Oprócz błachostek z życia dworu i kwestii cen handlowych, publikowano tak np. tresć artykułów traktatów z ociennym państwem - dzi takie informacje są często nie tyle tajne, co obwarowane mnóstwem obostrzeń ograniczających dyfuzję informacji...

Adam Smith - "twórcy" liberalizmu było daleko do prawdziwego liberała!

Socjalista Marx zżymał się na liberalizm wysuwając Smitha przed szereg innych autorów liberalnych i uczynił swym głównym ideowym przeciwnikiem obok Bastiata. A przecież Smithowi (w przeciwieństwie do np. Bastiata) daleko było do prawdziwego liberała!



-Smith był zwolennikiem bardzo "moralnego" tj dosć putytańskiego modelu kultury, który kłóci się z liberalizmem obyczajowym.
-kładł nacisk na moralnosc swojego systemu ekonomicznego (był zresztą Professor of Moral Philosophy i sam uważał się przede wsyztkim za filozofa-moralistę) a nie na jego racjonalnosć i zasadnosć
-twierdził, że towar wart jest tym więcej im więcej pracy potrzeba było do jego wytworzenia, co kłóci się z oczywistym dla liberała prawdziwego przekonaniem, że "towar wart jest tyle ile chcą za niego zapłacić"
-jak na liberał zbytnio grzeszy nienawisćią do postępowej przecież ekonomicznie szlachty angielskiej (szlachta to "ciemiężyciele wolnosci") i przez to demokratycznym konstruktywizmem
-religijnosć i moralnosć słuzy mu do udowadniania kwestii, które wyjasniłby już dostatecznie za pomocą common sense
-no i to wieczne biadolenie o kondycji robotnika i knowaniach między rządem a fabrykantami...!

Prawdziwym liberałem był raczej jego kolega z Edynburga - autor większoci pomysłów ekonomicznych, które znamy od Smitha, a przy tym deista i utylitarysta - David Hume.

Ten przykład powinien zachęcać do patrzenia na rzeczywiste poglądy wibitnych ludzi , a nie na nadane im etykietki...

Piotr Napierała