Loading...

piątek, 29 października 2010

Robert Walpole w filmie

Postać Roberta Walpole'a, pierwszego premiera (w l. 1721-1742) Wielkiej Brytanii pojawia się w filmie: "Churchill's People. The Fine Art of Bubble-Blowing" z 1975 roku: zobacz tu: (Tytuł najwyraźniej nawiązuje do "South Sea Bubble").



Rolę męża stanu grał w nim Wolfe Morris (1925-1996).

środa, 27 października 2010

Czy niepodległa Szkocja jest do pomyślenia?

M.in. Norman Davies wróży rozpad Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej wskazując na szkocki separatyzm. W maju 1999 Szkoci wybrali swój własny parlament, w odpowiedzi na referendum z 1997, w którym chęć posiadania własnej władzy ustawodawczej wyraziło 75% głosujących. W 1998 parlament brytyjski zgodził się na istnienie szkockiego. Wydarzenia te Sean Connery uznał za najważniejsze w jego życiu (aktor znany jest z odmowy przyjęcia tytułu sir za swe zasługi dla brytyjskiej sztuki, podczas gdy jego przyjaciel inny znakomity aktor; Anglik Michael Caine nie miał oczywiście podobnych oporów).

W kompetencji władz lokalnych jest oświata, kultura, zdrowie publiczne i w dużym stopniu gospodarka i podatki. Polityka zagraniczna pozostaje domeną Londynu. Powołanie pierwszego od 1707 roku szkockiego parlamentu było możliwe dzięki premierowi Zjednoczonego Królestwa Tony'emu Blaira, który realizując swe obietnice przedwyborcze złagodził politykę w stosunku do mniejszych krajów Wielkiej Brytanii. W 2007 premier mniejszościowego narodowego rządu szkockiego, Alex Salmond ze Szkockiej Partii Narodowej (SNP) przedstawił projekt ustawy o przeprowadzeniu referendum niepodległościowego, które miałoby umożliwić odłączenie się Szkocji od Wielkiej Brytanii. Ma on nadzieję, że referendum takie odbędzie się przed 2011 rokiem. Badania opinii publicznej przeprowadzone jeszcze w 2007 wskazywały, że 40% zagłosowałoby za niepodległą Szkocją, a 44% za pozostaniem w Unii z Anglią. partie unionistyczne (Labour, Conservative i Liberal Democrats) zareagowały utworzeniem komisji, która ma blokować działania mniejszościowego szkockiego rządu narodowego.



Jak widać unioniści nie zasypiają gruszek w popiele. Ich akcja całkowicie blokuje SNP, jako, że rozkład partii w Parlamencie Szkockim wygląda następująco:

partia: liczba posłów (MSPs)
SNP (47) - za niepodległą Szkocją
Lab (46) - za Unią
Con (16) - za Unią
Lib Dem (16) - za Unią
Green (2) - neutralni


Szefowa szkockich Labourzystów p. Wendy Alexander była spiritus movens tego unionistycznego ruchu. zob: Roseanna Cunningham z SNP wyraziła się o debacie laburzystowskiej w Holyrood i wniosku posłanki Alexander: [the plan offered] "no ideas, no policies, no future". Wendy Alexander takimi słowami przemawiała do posłów szkockiego parlamentu:

"I believe that Scots seek a future that gives them the chance to walk taller without having to walk out... "And I say to the SNP, be very careful before you attempt to strangle at birth an initiative based on what the people of Scotland want."


Liderka Torysów Annabel Goldie uznała całą kwestię za: "darcie konstytucji brytyjskiej i rozrywanie Wielkiej Brytanii na części" (tearing up our constitution and ripping Britain apart), a posłom SNP powiedział, iż "nie mają monopolu na szkocki patriotyzm".

Takimi słowami przemawiała Wendy Alexander:

"The majority presence in this chamber comprising the Labour, Scottish Conservative and Liberal Democrat parties, supports our continuing partnership with the United Kingdom," she told parliament... "The majority desire is to build on what we have and to take that forward."


Wygląda na to, że mimo sympatii Unii Europejskiej wobec projektu niepodległej Szkocji, kraj ten pozostanie w Unii z Anglią. Unioniści wyraźnie chcą nadrobić czas nieopatrznie dany szkockim nacjonalistom na działanie, i naprawić błąd Blaira, który nota bene choć sam Szkot uważa się za Anglika.



W XVI wieku Szkocja była wrogiem Anglii i sojusznikiem Francji. W XVII wieku Anglicy storpedowali plan utworzenia szkockiej kolonii w Darien. W 1707 posłów przekupiono by zabezpieczyć poparcie szkockich elit dla unii. M.in. Daniel Defoe brał udział w tym przekupywaniu. Pod koniec XVIII wieku szkocki poeta Robert Burns stwierdzi: "kupiono nas za angielskie złoto". Unia nie zmieniła tego, że o Szkotach wyrażano się pogardliwie. Oto wypowiedź radykalnego wiga Johna Wilkesa (1725-1797):

„Rzeka Tweed jest linią demarkacyjna między wszystkim, co szlachetne, i wszystkim, co nikczemne. Na południe od tej rzeki jest tylko honor, cnota i patriotyzm. Na północ od niej nie ma niczego poza kłamstwem, złością, podłością i służalczością. Szkocja jest krajem pozbawionym drzew i kwiatów; jest utworzona z odpadów wszechświata, a zamieszkuje ją najpodlejsza forma stworzenia".


Szkotów uważano za dzikich en gros za prymitywów, ci zaś dzielili się do połowy XVIII wieku zasadniczo na mieszkających w południowoszkockich miastach takich jak Edynburg (jak D. Hume i A.Smith) i Glasgow: lowlanders i dzikich górali z Północy: highlanders. Ci drudzy byli uważani za dzikusów, piratów (rzeczywiście rabowali czasem lowlandersów), gwałcicieli owiec i nieokrzesanych olbrzymów o skórze pokrytej świerzbem. Ci dzicy ludzie popierali skierowane przeciw rządzącej Wielką Brytanią od 1714 roku dynastii hanowerskiej, powstania jakobickie (1715, 1719, 1745). Stłumienie ostatniego z nich przez ks. Cumberlandu oznaczało koniec zagrożenia dla Londynu z tamtej strony. Dziś raczej nie śpiewa się ostatniej szóstej zwrotki pieśni: God save the King (zwykle śpiewa się w ogóle tylko 3 pierwsze) powstałej właśnie w 1745 roku. Oto ona:

Lord grant that Marshall Wade
May by thy mighty aid
Victory bring.
May he sedition hush,
And like a torrent rush,
Rebellious Scots to crush.
God save the King!


i jej polskie tłumaczenie:

Panie, spraw, by marszałek Wade
Z Twą pomocą
Przyniósł nam zwycięstwo.
Niech stłumi bunt
I jak rwący potok
Niech porwie buntowniczych Szkotów.
Boże, zbaw Królową!


Nawet w tym historyzującym wykonaniu tej pieśni wykonano tylko pierwsze 3 zwrotki:
zob:

W drugiej połowie XVIII wieku Szkotów zaciągano już masowo do armii brytyjskiej, a w XIX wieku, wraz z rozwojem Imperium Brytyjskiego Szkotom opłacało się brać udział w jego biurokratyzacji i w kolonizacji. Ostatnia wielka postać szkockiego złotego wieku Sir Walter Scott wzywał do pojednania z narodem angielskim.

hymn Szkocji od niedawna formalny pochodzi z 1965 roku

W UE a także w Polsce nie brak ludzi lubiących podchwytywać popularne, a fałszywe przeświadczenie, o tym, ze większość wybitnych Brytyjczyków była Szkotami.

Faktycznie jest tych Szkotów sporo: Hume, Smith, William Paterson, William Napier, James Boswell, James Macpherson, Walter Scott. Nie brakuje też wybitnych irlandzkich lub anglo-irlandzkich Brytyjczyków: Wellington, Swift, Oliver Goldsimth, Burke i Wilde. Ale Anglicy mogą odpowiedzieć zawsze Locke'm, Danielem Defoe, Jane Austen, Dickensem, Thackerayem, Addisonem, dr, Samuelem Johnsonem, Edwardem Elgarem, Henry Purcellem, Thomasem Arne, Robertem Peelem, więc nie należy popadać w przesadę pisząc o tej rzekomej nadreprezentacji kulturowej Szkotów.

Wysiłki SNP i UE zapewne spełzną na niczym, lecz warto zastanowić się czy Szkocja dałaby sobie radę sama? Przypomnijmy, że Szkoci zyskali na unii 1707 roku gospodarczo, a Anglicy - politycznie. I tak też jest do dziś.


z wikipedii:
"Szkocja jest obok Irlandii centrum przemysłu whisky. Ważnym elementem gospodarki jest rybołówstwo i wydobycie ropy naftowej z dna Morza Północnego. Siedzibą wielu kompanii naftowych jest Aberdeen. Przemysł skupiony jest w centralnej części kraju, na terenach Niziny Środkowoszkockiej i na wschodnim wybrzeżu. Rozwinięty jest przemysł metalurgiczny (hutnictwo żelaza i aluminium), elektrotechniczny, elektroniczny, maszynowy, chemiczny, włókienniczy, papierniczy i spożywczy. Urodzajne tereny rolnicze ciągną się od pasa centralnych nizin, poprzez wschodnie wybrzeże, aż do Fraserburgha. Uprawia się głównie jęczmień i owies. Szkocja posiada własne banknoty i monety emitowane przez trzy szkockie banki. Obowiązującą walutą jest Funt szterling. Funtami Szkockimi płacić można na terenie całej Wielkiej Brytanii jednakże poza jej granicami nie zawsze są honorowane...".


Jak widać Szkocja ma bazę surowcową, lecz jej gospodarka jest od tak dawna połączona z angielską, że trudno byłoby jej przestawić się na inne tory. PKB (dane z 2006 r.) szkockie (całkowite: 194 mld USD, per capita: 39 680 USD) jest właściwie takie samo jak angielskie (całkowite: 1900 mld USD, per capita: 38 000 USD), Szkocja nie jest więc uboższym krewnym jak Walia (30 546 USD) czy Irlandia Północna (19 603 USD) (razem Całe Zjednoczone Królestwo w 2009 r. - 35,082 USD; dla porównania: Niemcy w 2009 r. - 34,212 USD, Francja w 2009 r. - 33,678 USD, USA w 2008 r. - 46 820 USD).

Mimo to gospodarka szkocka jest mała, gdyż całe państwo jest niewielkie - populacja wynosi 5,194,000 osób, z czego Szkoci to 4.5 mn osób (dane z 2009 r.). Na świecie żyje około 30 milionów ludzi pochodzenia szkockiego (9 mln w USA, 4 mln w Kanadzie - co daje wyobrażenie o skali dawnej emigracji szkockiej) Dla porównania Anglików i ludzi pochodzenia angielskiego jest na świecie ok. 90 milionów (z czego 26 mln w USA i po 6 mln w Kanadzie i Australii, ciekawostka: potomkowie emigracji niemieckiej w USA to 51 mln - co czwarty biały obywatel USA, a francuskiej - 16 mln osób).

Reasumując, uważam, że szumne zapowiedzi (buńczuczność mają Szkoci we krwi i dewizie swego kraju: Nemo me impune lacessit
(Nikt nie zadziera ze mną bezkarnie), nie doprowadza do niczego szczególnego, a rzeczywistość będzie miała pierwszeństwo nad idealizmem, jak już wielokrotnie w historii bywało. SNP nie ma wystarczającego poparcia społecznego, a UE musi się miarkować także ze względu na Hiszpanię i jej problem baskijski; równica polega na tym, że Baskowie są eurosceptyczni a Szkoci euroentuzjastyczni.

Piotr Napierała

Instytut Zachodni - Dyskusja panelowa nad tomem "Moje Niemcy - moi Niemcy"

Dziś o godzinie 11.00 obyła się (Instytut Zachodni, ul. Mostowa 27) dyskusja panelowa nad tomem "Moje Niemcy - moi Niemcy". W dyskusji udział wzięli: dr. Andrzej Byrt (dyplomata, dwukrotny ambasador RP w RFN), prof. Waldemar Łazuga (IH UAM), dr. Łukasz Musiał (IFG UAM), prof. Hubert Orłowski (IZ, członek rzeczywisty PAN) i prof. Waldemar Pfeiffer. Po wprowadzeniu dyrektora Instytutu Zachodniego prof. Andrzeja Saksona, dyskusję dalej prowadził prof. Henryk Olszewski.



Dyskusja dotyczyła dopiero co wydanego tomu: "Moje Niemcy - moi Niemcy. Odpominania polskie", pisanego przez kilkudziesięciu autorów, pod redakcją prof. Huberta Orłowskiego. Obok tekstów badaczy w antologii znalazły się również refleksje pisarzy, tłumaczy i publicystów. Antologia gromadzi czterdzieści osiem narracji, reprezentujących twórców o różnym doświadczeniu pokoleniowym. Autorzy sięgają z jednej strony do doświadczeń osobistych w spotkaniach i kontaktach z Niemcami, z drugiej zaś wnikają swą refleksją profesjonalną (ze strony wydawnictwa).

Zamiarem prof. Orłowskiego było uratowanie jednostkowych indywidualnych wizji Niemiec, ich kultury i polityki niemieckiej przed zapomnieniem. Pomysł na publikację zrodził się u niego, jak sam mówił, z buntu przeciw nadużywaniu pojęcia pamięć zbiorowa w dyskursie intelektualnym. Sam redaktor jest zwolennikiem, tezy, iż pamięć może dotyczyć wyłącznie jednostek, a termin "pamięć zbiorowa" jest konstruktem często używanym w niewłaściwy sposób.

Dr. Andrzej Byrt opowiedział, jak jego negatywne wyobrażenie o Niemcach jakie wyniósł z rodzinnego domu zmieniło się gdy zaczął pracę na Targach Poznańskich, na których zetknął się z życzliwym wobec Polaków zachowaniem członków niemieckiej ekspozycji, oraz z niemiecką organizacją, chociaż wspominał także o niesympatycznych działaniach ambasady RFN. Opowiadał również o tym, jak reminiscencje ze sztuki Brechta w wykonaniu Łomnickiego doprowadziły do tego, że recytując jako ambasador RP w RFN wiersz "Lokomotywa" po niemiecku zaczął podświadomie krzyczeć niczym oficer SS, lecz wkrótce potem zauważył to i przeprosił zgromadzonych. Kilkukrotnie zaznaczał, iż Polska w kontaktach z Niemcami, a także Francją i Rosją musi pamiętać, iż jej głos nie zawsze jest słyszalny, ze względu na mały potencjał gospodarczy (PKB Polski - 420 mld dolarów, a samego niemieckiego landu Hesji - 216 mld $).

Prof. Waldemar Łazuga w swoim wystąpieniu nawiązał do swojego dziecięcego wyobrażenia, iż niemiecki język służy wyłącznie do wykrzykiwaniu rozkazów, i że jego brzmienie jest wyjątkowo odpychające. Zrewidował swój pogląd natykając się na przedwojenną spisaną wierszem niemiecką bajkę. Matka pochodząca z Wilna miała zwyczaj czynić niekorzystne dla poniemieckiej zabudowy Pomorza, architektoniczne porównania z jej miastem rodzinnym. Sympatia do Niemiec kształtowała się u profesora Łazugi dopiero później, a związana była z osobą Rudolfa Virchowa (1821-1902), urodzonego tak jak Łazuga - w Świdwinie na Pomorzu.

Jego wyobrażenia z młodości o Niemczech i niemczyźnie kontrastowały z wyobrażeniami, jakie miała jego córka, która kojarzyła ten kraj z prezentami, jakie przywoził jej ojciec (nawiasem mówiąc mam identyczne wspomnienia prezentowe związane z moim ojcem i z Wielką Brytanią, gdzie pracował przez parę lat, więc zdaję sobie sprawę z potencjalnej siły takich wspomnień) i uwielbiała brzmienie języka niemieckiego, przedkładając go przez jakiś czas ponad język angielski. Na koniec debaty profesor Łazuga wyraził nadzieję, że autorzy polityki międzynarodowej będą mieli w przyszłości więcej wyobraźni, co dopomogłoby wprowadzeniu nieco normalności w kontakty miedzy narodami.

dr. Łukasz Musiał wspominał o swoim zetknięcie się z niemczyzną w kontekście akademii dotyczącej zbrodni hitlerowskich, a prof. Waldemar Pfeiffer (jako jedyny z prelegentów częściowo pochodzenia niemieckiego - ze strony pradziadka Prusaka) wspominał swoje doświadczenia z niemczyzną po zakończeniu kariery wojskowej i przy rozpoczynaniu kariery akademickiej.

Osobiście uważam, że gros naszych polskich negatywnych skojarzeń dotyczących Niemiec pochodzi stąd, że postrzegamy je zwykle w kategorii Berlina i polityki wielkoniemieckiej. Jako autor książki o Hesji-Darmstadt w XVIII stuleciu, i miłośnik regionalnej kultury niemieckiej, widziałbym sposób na oswojenie się z tym krajem i narodem poprzez zainteresowanie się czymś innym poza odwiecznymi historiograficznymi problemami Drezna, Berlina, Kulturkampfu, Chadecji, nazizmu i niemieckiego: Griff nach der Weltmacht.

Piotr Napierała

poniedziałek, 11 października 2010

Reinhard Keiser (1674-1739) a Hamburg - uniwersalny twórca w europejskiej metropolii


Piotr Napierała, "Reinhard Keiser (1674-1739) a Hamburg - uniwersalny twórca w europejskiej metropolii", w: R.D. Golianek, P.Urbański, Händel, Haydn i idea uniwersalizmu muzyki, Rhytmos Poznań 2010, s. 191-203 ISBN 978-83-60593-12-7


Rządzony przez własny magistrat republikański Hamburg był jednym z ewenementów politycznych zdominowanej przez księstwa i królestwa XVIII-wiecznej Europy. Miasto nazywano już wówczas; „perłą północy” i „bramą do świata”. Rzeczywiście metropolia ta pełniła rolę „bramy”. Miasto było zbyt potężne by zostać zdominowane przez okolicznych feudałów, więc rządziło się samo. Ta uprzywilejowana pod tym względem sytuacja sprawiła, że Hamburg stał się w dużym stopniu poligonem doświadczalnym mieszczańskiego republikanizmu i teorii politycznych oświecenia. Hamburg, będący jednocześnie wolnym miastem cesarskim i jednym z miast hanzeatyckich, liczył na przełomie XVII i XVIII wieku ok. 70.000 mieszkańców, przez co był największym niemieckim miastem po Wiedniu. Należy też pamiętać o ogromnej roli ekonomicznej, jaką pełniło to wielkie miasto wobec całej Rzeszy i Europy. Właściwie każda potęga europejska miała w mieście swój konsulat handlowy.

Jak wyglądała ta niezależność i ustrój Hamburga pod względem administracyjnym? Hamburg, Brema i Lubeka jako miasta hanzeatyckie miały większą możliwość manewrowania między cesarzem i książętami niż inne. Cesarz bronił „wolnych miast Rzeszy” znajdujących się pod jego bezpośrednią kuratelą; jeśli w ciągu XVIII stulecia miast cesarskich ubywało, to działo się tak dlatego, iż cesarz sam rezygnował z Reichunmittelbarkeit (dosł.: „bezpośredniości”) wobec nich. W 1521 roku było ich 86, a w 1792 tylko 51 .

Jednak, jak zauważa polska znawczyni nowożytnych dziejów Rzeszy niemieckiej Maria Wawrykowa, już w ciągu XVII wieku niemal wszystkie niemieckie miasta, ongiś prawdziwe średniowieczne państewka o znacznym wpływie dyplomatycznym, zostały opanowane przez niemieckie świeckie i duchowne państwa terytorialne, jak to się stało z m.in. Erfurtem (W 1664 roku urząd miasta przejął arcybiskup moguncki Johann Philipp von Schönborn), Kolonią czy Bambergiem, które czasem nawet teoretycznie zachowywały tytuł wolnych miast Rzeszy podległych jedynie cesarzowi, lecz tak naprawdę podlegały przede wszystkim wpływowym sąsiednim księstwom, często z powodu czysto gospodarczych . Znacznie większą autonomią cieszyły się paradoksalnie duże handlowe miasta francuskie takie jak Marsylia czy Bordeaux, które w praktyce nie musiały oglądać się nawet na zdanie „absolutnego” króla Ludwika XIV. Zwłaszcza Rada kupców marsylskich zwykła wówczas prowadzić własną, czasem sprzeczna z wersalką, politykę handlową . W Niemczech właściwie jedynie Hamburg, Lipsk (który zachował znaczna autonomię od decyzji elektorów saskich) i Frankfurt cieszyły się jeszcze w XVIII wieku polityczną niezależnością.

Miasta cesarskie i stany księstw niemieckich mogły apelować do cesarza do Wiednia. Jeszcze w latach 1765-1790 wiedeńska Rada Nadworna (Hofrat) rozpatrywała ok. 10.500 procesów. Najwięcej dotyczyło stosunków w Meklemburgii, wolnym mieście cesarskim Frankfurcie i biskupstwie Liège . Na te apelacje władcy terytorialni patrzyli niechętnym okiem. Na przykład stany Wirtembergii nie pozwoliły tamtejszym książętom wprowadzić pełnego absolutyzmu władzy, dzięki poparciu płynącego dla nich z Wiednia i Hofratu . Był to jednak przypadek dość odosobniony. Patrycjat miasta cesarskiego Frankfurtu prowadził własną politykę niemiecką. Teoretycznie miasto stało murem za cesarzem, ale w praktyce było z tym różnie. Jeszcze bardziej niezależny od Frankfurtu i przy tym bardziej kosmopolityczny kulturowo Hamburg, płacił za swą niezależność będąc zmuszonym manewrować między takimi potęgami jak Prusy, Dania, Szwecja, Wielka Brytania i Rosja dla których z różnych względów stanowił łakomy kąsek lub bezpardonowo zwalczaną konkurencję. Hamburg był potężnym graczem politycznym z własną flotą wojenną (wiadomo, że w 1594 roku miał już własne kolegium admiralicji) i armią lądową (własny garnizon od 1614 r.).

Polityczną głową Hamburga była rada (w latach 1663-1710 24 rajców i 4 burmistrzów plus 3 syndycy jedynie z głosem doradczym) , lecz już od XV wieku jej autorytet w mieście stale spadał, stąd w 1712 cesarz Karol VI Habsburg (pan. 1711-1740) interweniował by wzmocnić jej pozycje wobec licznych mieszczańskich kolegiów , czyniąc właściwie to samo co nieco wcześniej Sobieski wobec Poznania. W lutym 1767 roku już wysokie pensje rajców podniesiono jeszcze dodatkowo o ¼ . Trudno powiedzieć czy był to bardziej skutek stale rosnącej siły rady czy ekonomicznego wzrostu osiągniętego w okresie wojny siedmioletniej (1756-1763). To zainteresowanie dochodami związanymi z pełnieniem urzędu jest charakterystyczne dla epoki. Rajcy z kupców stawali się urzędnikami, często wykształconymi na najznakomitszych uniwersytetach Niemiec i coraz bardziej oddalonymi mentalnie od spraw kupieckich. Podobne zjawisko miało nastąpić w tych czasach również w Gdańsku.

W połowie XVIII wieku w Gdańsku doszło do potężnego konfliktu społecznego, którego nasiona zostały zasiane wcześniej. Wówczas wąska elita miasta zmieniła się w grupę nazywaną „uczonymi” (die Gelehrten, litterati), była ona związana z radą i silnie w niej reprezentowana (mimo protestów Trzeciego Ordynku). „Uczeni” stanowili nową kastę, do której można było wejść kształcąc się w najlepszych europejskich uniwersytetach i/lub żeniąc się z córką „uczonego”.” . Tego rodzaju sytuacje powodowały napięcia społeczne, ale mieszczańsko-arystokratyczny etos elit był potężnym bodźcem dla rozwoju kultury.

Tak samo jak w Gdańsku, także i w Hamburgu napięte stosunki wewnętrzne dostarczały pożywki dla rozwoju kulturalnego, a zwłaszcza literackiego. Poza krótkim okresem (1684-1686), kiedy plebs zbuntował się i został przywołany do porządku przez cesarza, hamburskim miastem-państwem rządził patrycjat. Konflikt wisiał jednak nadal w powietrzu i znajdował odzwierciedlenie w poezji i literaturze miejskiej; m.in. w libretti Friedricha Christiana Feustkinda i Bartholda Feinda, z których korzystał Reinhard Keiser komponując swe opery. Dzięki temu możemy wyraźnie dostrzec związki między polityką miejskiej republiki a przesłaniem dzieł Keisera . W operach tego znakomitego kompozytora, swe odbicie znalazł także uniwersalizm panujący wśród oświeceniowych hamburskich elit; wszak zarówno Keiser jak i jego kolega Telemann komponowali oprócz czysto niemieckojęzycznych oper (np. wersja opery Croesus Keisera z 1730 roku lub Der neumodische Liebhaber Damon Telemanna z 1724 r.), w wielu swoich operach umieszczali arie włoskie również śpiewane po włosku (np.: Pimpinone, oder Die ungleiche Heirath Telemanna z 1725 roku czy Masaniello Furioso Keisera z 1706 r.) , nie mówiąc już o programowym umieszczaniu w jednej operze arie w stylu włoskim, francuskim i niemieckim (własnym stylu obu kompozytorów ?).

W 1704 roku patrycjuszowska rada Hamburga znów poprosiła cesarza o przysłanie komisji, by potwierdziła jego przywileje. Bardzo ważne dla Hamburga było utrzymywanie poprawnych stosunków z Danią, Szwecją, a zwłaszcza z Księstwem Holsztynu (Holstein-Gottorp), którego władcy sprzymierzali się czasem z Szwecją, a czasem z Rosją przeciw Danii. Hamburg musiał lawirować między tymi potęgami. Cesarz nie zawsze mógł ochronić miasto, które w czasie wielkiej wojny północnej kilkukrotnie ulegało szantażom finansowym wodzów różnych armii; zwłaszcza szwedzkiej i rosyjskiej. Szczególnie źle zapisał się w pamięci mieszkańców bezczelny dowódca rosyjski Aleksandr Mienszykow . W czasie pokoju głównym szantażystą był król Danii. W 1768 roku, po wielu wiekach starć, wymuszeń i szantaży ze strony Danii, Hamburg wywalczył sobie swą niezależność od tego kraju, wg. zawartej wówczas „umowy gottorpskiej” - Gottorper Vergleich dom Holstein-Gottorp uznał wreszcie Hamburg za wolne miasto cesarskie, a ponieważ dynastia ta panowała też w Danii, problem kłopotliwego sąsiedztwa zniknął. Dania uzyskała za to anulowanie jej długów wobec miasta, kłopoty za to zaczęły sprawiać Prusy, których władca Fryderyk II po 1763 roku zaczął zalewać lokalne rynki zepsutym pieniądzem , co odczuł nie tylko Hamburg, ale i inne miasta i państwa z Rzeczpospolitą włącznie. Działo się to już jednak w wiele lat po śmierci Keisera .

W takich właśnie warunkach kształtowała się specyficzna mentalność mieszkańców Hamburga, pod wieloma względami przypominającymi raczej Anglików (m.in. przyjaciel Händla Johann Mattheson utożsamiał się z nimi i w końcu przeszedł na służbę w angielskiej dyplomacji), Duńczyków czy Holendrów niż Niemców. Nieustanna obecność kupców z wszystkich krajów Europy, zwłaszcza zaś jej północnej części, wpływała na wykształcenie się pewnego kosmopolityzmu, na jeszcze większą skalę niż w przypadku niemieckojęzycznych mieszkańców Gdańska, którzy czuli się równie dobrze w Berlinie co w Warszawie . W przełożeniu na świat muzyki, oznaczało to, że moda na muzykę włoską nigdy nie opanuje całości życia muzycznego Hamburga, i tak się też nie stało. Późnobarokowy świat muzyczny miasta posługiwał się w równej mierze włoszczyzną, co francuszczyzną i niemczyzną. Poczyniono też pierwsze poważne kroki w celu strwożenia typowo niemieckiej muzyki, odpowiadającej niemieckim gustom i tradycjom. Hamburg jako niemieckie „okno na świat” kształtował wiele mód i gustów, które następnie często opanowywały inne kraje Rzeszy, zwłaszcza te, w których panowały wyznania protestanckie.

Rola Hamburga dla rozwoju niemieckiego oświecenia była ogromna; w pierwszej połowie stanowił on jedno z jego centrów. Tak jak w dolnosaksońskim Halle formowała się od ostatnich dekad XVII wieku oryginalna niemiecka myśl oświeceniowa (Thomasius, Francke itd.), tak Hamburg pełnił rolę składnicy wpływów oświecenia zagranicznego (brytyjskiego i francuskiego). Nic dziwnego, że to w Hamburgu Niemcy mogli po raz pierwszy zapoznać się z teoriami Spinozy i Locke’a, tak samo zresztą jak było to dane Gdańszczanom, jako pierwszym w Rzeczpospolitej . Oba te miasta; Hamburg i Gdańsk, łączyło coś jeszcze; uniwersalna mentalność, która powodowała, że Gdańszczanie czuli się u siebie zarówno wśród Niemców warszawskich, jak i Berlińczyków, Hamburczycy zaś w całej Rzeszy i w np. Amsterdamie. Prasa Hamburska była jedyną wolną, według dzisiejszych standardów, prasą w Rzeszy Niemieckiej, a przy tym najlepiej poinformowaną, najbardziej wiarygodną i opiniotwórczą. Całe Niemcy czytały wzorowany na brytyjskich Gentleman’s Magazine i London Magazine, Hamburgisches Magazin wychodzący w latach 1747 do 1763, w którym ukazywały się zarówno doniesienia z Europy i świata, jak i artykuły niemieckich i zagranicznych luminarzy oświecenia. Hamburg odegrał też bardzo silna rolę w promowaniu wolnego handlu, nie tylko w sferze praktyki, ale również w traktatach teoretycznych hamburskich pisarzy ekonomicznych i politycznych, ściśle związanych z głównymi nurtami niemieckiego i anglo-szkockiego Oświecenia . Niezależnie od sukcesów hamburskiego Oświecenia, miasto borykało się z typowymi dla ówczesnych miast problemami. Jeszcze w 1713 roku Hamburg nawiedziła ostatnia epidemia dżumy.

Główny bohater mojego artykułu nie był jednak urodzonym Hamburczykiem, lecz na świat przyszedł w małym, liczącym 22 domostw turyngijskim miasteczku Teuchern, położonym niedaleko Weißenfels miasta rezydencjalnego i regionalnej stolicy muzyki (orkiestra 32 muzyków w 1726 r.), w którym spędził pierwsze 9 lat żucia. Na dworze w Weilßenfels pracowali kantorzy; Israel Gräffner (w 1. 1675-1688) i Johann Christoph Schieferdecker (w I. 1720-1740), organista Christian Edelman (w 1. 1682-1714), zaś dla samego miasta; kantorzy i twórcy muzyczni; Johann Habermaß (w 1. 1642-1694) i Johann Samuel Beyer (w 1. 1694- 1699) i organiści; Nikolaus Brause (w 1. 1652-1684) i Christian Schieferdecker. Z Teuchern było blisko także do innych centrów muzycznych; Lipska w Królestwie Saksonii, Erfurtu, należącego wówczas do Arcybiskupstwa Moguncji, oraz miast rezydencjalnych; Merseburga, Altenburga i Zeitz. Wzmagało to konkurencję między tymi ośrodkami; tak w dziedzinie polityki, jak i sztuki. Ojciec Reinharda Keisera, Gottfried (ur. ok. 1650) nie pochodził jednak z żadnego z tych miast, lecz z dalekiego heskiego Dornburga. Prawdopodobnie nie był on spokrewniony z rodziną Keiserów z Altenburga. Wiadomo, że w latach 1668-1669 Gottfried Keiser był muzykiem w Reuß-Obergreiz, a od ok. 1671 do 1675 r. organistą w Teuchern. Wiemy o tym dlatego, że dwakroć zgodził się zostać ojcem chrzestnym synów; sędziego Kaspara Georgena (12.12.1671) i burmistrza Johanna Vohlanda (8.5.1672). 11 września 1673 roku poślubił córkę zubożałego junkra Kaspara Juliusa von Etzdorffa, Agnes Dorotheę (1657-1732), która była już wówczas brzemienna. Jej siostra Anna Elisabeth, owdowiawszy w 1692, również poślubiła muzyka — Johanna Heinricha Hoffmanna (1632-1718).

Pierwszy syn Gottfiieda Keisera i Agnes, Reinhard przyszedł na świat w styczniu (chrzest 12.1.) 1674 roku, a jego jedyny brat, Gottfried Gustavus we wrześniu 1675. O bracie przyszłego wielkiego kompozytora prawie nic nie wiadomo; nawet kiedy zmarł, jednak ojciec chrzestny i imiennik najmłodszego członka rodziny; Gottfried Gustayus Fischer mógł być, jako kantor w pobliskim miasteczku Hohenmölsen, pierwszym nauczycielem muzyki Reinharda, drugim zaś był wspomniany już Christian Schieferdecker, rektor szkoły w Teuchern, a trzecim (od 1684 r.) jego następca Johann Crusius.

13 lipca 1685 roku Reinhard Keiser rozpoczął, jak wielu innych niemieckich kompozytorów, studia w szkole Św. Tomasza Lipsku. Muzyki nauczali tam wówczas; rektor Johann Schelle (1648-1701), kantor Św. Tomasza w 1. 1677-1701 i jego późniejszy następca na tym stanowisku Johann Kuhnau (1660-1722), którego z kolei potem zastąpi Johann Sebastian Bach. Za czasów siedmioletnich lipskich studiów Keisera, Kuhnau był jeszcze tylko zwykłym organistą (w 1. 1684-1701) i podlegał Schelle’mu. Uczniowie szkoły klepali biedę, ponieważ miasto nie miało dość pieniędzy na stypendia dla nich. Sytuację ratowały koncerty i śpiewy okolicznościowe za których wykonanie chłopcy otrzymywali dodatkową zapłatę, a których najwięcej było podczas słynnych targów lipskich. Targi musiały być szczęśliwym czasem, ponieważ w 1710 Keiser skomponuje i wystawi w Hamburgu utrzymaną w radosnym nastroju operę: Le bon vivant oder die Lepziger Messe. W 1692 roku Keiser musiał opuścić Lipsk; rok przed otwarciem miejscowej opery miejskiej i cztery lata przed immatrykulacją Graupnera, którego Keiser pozna dopiero w 1705 roku w Hamburgu .

Nie wiadomo co działo się z Keiserem w okresie od 1692 do 1694, gdy odnajdujemy go w Brunszwiku, stolicy Księstwa Braunschweig-Wolfenbüttel i siedziby dworu ks. Antoniego Ulryka (pan. 1685-1714). W nowej dworskiej operze brunszwickiej istniejącej od 1678 roku wystawiano „hanowerski” repertuar; m.in. włoskie opery hanowerskiego kapelmistrza Agostino Stefaniego, prócz tego w Brunszwiku istniał (w 1. 1668-1758) francuski dworski teatr. Dzięki temu Keiser mógł zapoznać się z zagranicznymi stylami muzycznymi. Debiutował w 1694 roku operą: Procris und Cephalus. Z dziewięciu oper skomponowanych w okresie brunszwickim (1694-1697) wszystkie stanowiły opracowanie tematów z mitologii greckiej, a jedna tylko: Clelia — mitologii rzymskiej. Klasyczne tematy preferowali już pierwszy tworzący w Brunszwiku (w 1. 1685-1689) znakomity kompozytor Johann Theile (1646-1724) i Georg Caspar Schürmann (ur. 1672/1673, zm. 1751, w Brunszwiku w 1. 1697-1701). Nawet po przyjeździe w 1697 roku do Hamburga Keiser pozostanie w dużym stopniu wierny tym wzorcom. Fama wyprzedziła go, ponieważ już w 1694 w Hamburgu wystawiono jego: Basiliusa, którego w Brunszwiku usłyszano dopiero w lutym 1696 roku.

Instytucjami życia muzycznego Hamburga były liczne kościoły; w tym: St. Michaelis Kirche, w którym kantorem był Joachim Gersenmüller, zastąpiony w 1721 roku przez Georga Philippa Telemanna, podlegająca bezpośrednio cesarzowi katedra (kantorzy: Johann Mattheson w l. 1718-1728 i sam Keiser w l. 1728-1739), St. Catharinen Kirche, w którym organistą był: Jan Adams Reinken (1623-1722, organista w l. 1663-1713) i St. Nicolai z organistą Vincentem Lübeck pracującym tam w latach 1702-1740. W katedrze już w latach 1660-1674 dyrektor Collegium musicum i kantor St. Jacobi Kirche Matthias Weckmann organizował koncerty muzyki świeckiej.

Najważniejsza jednak była powstała w 1678 roku , a więc 19 lat przed przybyciem Keisera, i istniejąca do 1738 opera miejska zwana „Opera przy targu gęsi” (Oper am Gänsemarkt) – pierwsza publiczna stała opera niemiecka. Około 1710 roku pracowało w niej 7-9 śpiewaków i ponad 35 instrumentalistów; w tym 3 grających na takich egzotycznych instrumentach jak francuskie: chalumeau, teorban i włoska: viola d’amore.



W swoich hamburskich operach Keiser podejmował zwykle tematy mitologiczne, ale czasem także historyczne (Carolus V, Störtebeker und Jödge Micheis, Misteyojus, Masaniello Furioso) i dotyczące wydarzeń lub zjawisk współczesnych (Die Leipziger Messe, Der Hamburger Jahrmarkt, Die Hamburger Śchlachtzeit). W Hamburgu Keiser debiutował (1697) mitologiczną operą: Der geliebte Adonis. Dobór tematu zależał w gruncie rzeczy od librecisty. Keiser korzystał z usług aż 20 z nich. Christian Heinrkh Postel (1658-1705) wybierał jedynie tematy mitologiczne, a wspomniany już Barthold Feind (1678-1722) historyczne i polityczne. Feind i kolejny librecista Christian Friedrich Hunold uwikłali się w spór artystyczno-polityczny (na tle postulowania zmian konstytucji miasta) z poetą Friedrichem Christianem Feustkindem (ur. ok. 1678 zm. 1739), co doprowadziło do wygnania Feinda z miasta. Keiser szczerze sympatyzował z wygnańcem i jego poglądami. Kolejni autorzy, z których usług kilkakrotnie korzystał Keiser to: Johann Joachim Hoe, Heinrich Hinsch (zm. 1712), Johann Ulrich König (1688-1741) i Johann Philipp Pritorius.

W Hamburgu urządzano także prywatne koncerty w domach zamożnych mieszkańców; m.in. w domu bardzo zamożnego rajcy miejskiego i słynnego poety Bartholda Heinricha Brockesa i posła cesarskiego, tzn. reprezentanta Austrii w dolnosaksońskim okręgu Rzeszy Niemieckiej (podzielonej wówczas na 10 okręgów) hrabiego von Eckgha, który w okresie 1700-1701 organizował co niedziela tzw. „koncerty zimowe”, których posłuchać przybywało 3 książąt (w tym Fryderyk Wilhelm Meklemburski), Mattheson (jako nauczyciel muzyki córki hr. Eckgha). Keiser prezentował tam swoje utwory kameralne i nauczył się galanterii, tzn. dworskiego sposobu bycia i prowadzenia rozmowy; Mattheson stwierdzi, że Keiser; „bardziej przypominał w zachowaniu szlachcica (Cavalier) niż kompozytora”.

Keiser miał też okazję poznać dwie holsztyńskie rodziny szlacheckie; Dernathów i Ahlefeldów. Żona Johanna Georga von Dernatha, Anna Dorothea była w 1712 matką chrzestną córki Keisera Sophie Luizy, a radczyni von Ahlefeldt matką chrzestną syna kompozytora Wilhelma Friedricha (1718), zaś jej mąż Benedictus von Ahlefeldt sprawował (iw 1. 1722-1725) funkcję dyrektora opery hamburskiej, która choć była przedsiębiorstwem rynkowym nastawionym na zysk, była wspierana przez patrycjuszy miejskich .

Od marca 1707 do 1 maja 1707 roku Keiser sam był dyrektorem opery. W 1703 roku do Hamburga przeniósł się Händel. Kilku badaczy sugerowało konflikt między obu kompozytorami; przeczyłyby temu jednak widoczne źródłowo gesty uprzejmości dyrektora wobec przybysza; jak otwarcie sezonu 1705 roku operą Händla: Nero (25 lutego), a dopiero po niej wystawienie własnej: Octavii (5 sierpnia). Gdy Händel przebywał już we Włoszech, Keiser nadal wystawiał jego opery, choć nie zachowały się żadne ślady tak serdecznej korespondencji jak między Händlem a Telemannem. Badacze życia Keisera muszą się liczyć z tym problemem, że Keiser, jak się wydaje, nie miał takich literackich ambicji jak obaj poprzedni, a zwłaszcza dziennikarz i pisarz Mattheson. Sprawy ważne dla niego Keiser zapewne załatwiał wykorzystując raczej osobisty urok i galanterię niż pisząc epistoły . Dlatego Keisera znamy niemal wyłącznie z listów innych, a nie jego własnych. Händla Keiser zachęcał do używania i przerabiania własnych tematów muzycznych, z których ten korzystał nawet jeszcze w 1756 roku.
Lata 1706-1709 były bardzo szczęśliwe dla opery hamburskiej. Chociaż Händel zdążył już wyjechać do Italii, w Hamburgu tworzyli czterej bardzo utalentowani kompozytorzy: Keiser, Christoph Graupner , Gottfried Grünewald i Johann Christian Schiefedecker, który w 1707 roku zastąpi Buxtehude’go w Lubece.

W czerwcu 1706 roku Keiser wystawił swoją najbardziej „polityczną” operę: Masaniello Furioso opowiadającą o antyhiszpańskim powstaniu w Neapolu (1647), którego przywódcą był Tommaso Aniello (1620-1647). Libretto Feinda przywodziło na myśl patrycj uszowsko-plebejskie spory we władzach Hamburga, dlatego by złagodzić wymowę dzieła wyraźnie uznano Aniello za postać tragiczną, ale która „zasłużyła na swój los”, czyli na śmierć. W 1707 roku Keiser spróbował swych sił w tematach bardziej komediowych tworząc:
Der angenehme Betrug oder Der Carneval von Venedig („Przyjemne oszustwo lub karnawał wenecki”) wykorzystując przykład opery Andre Campry: La Carneval de Venise i użytego przezeń libretta Jeana Françoisa Regnarda.

Wykorzystanie wzorów francuskich i włoskich na każdym kroku sugerowałoby, że hamburscy twórcy muzyczni ulegli całkowitej fascynacji cudzoziemszczyzną. Wniosek taki byłby jednak błędny. Wprawdzie na przykład Telemann komponował wielojęzyczne opery z recytatywami w języku niemieckim, ariami włoskimi i francuskimi tańcami, a wszystko to w ramach jednej sztuki, trzeba jednak powiedzieć, iż on i jego koledzy mieli ambicję stworzenia muzyki prawdziwie niemieckiej, a przynajmniej tą chęć deklarowali. Jeśli bowiem chodzi o styl operowy ówczesnego Hamburga, to raczej oddalił się on od XVII-wiecznego wzorca muzyki niemieckiej inspirowanej muzyka niemieckiego renesansu i surowymi hymnami luterańskimi (Luther, Schütz, styl północnoniemiecki utożsamiany z Buxtehude’m i południowoniemiecki utożsamiany z Pachelbelem). Połączenie niemieckiej Lied, włoskiej arii i francuskiego baletu było chyba właśnie tym, do czego dążyli hamburscy twórcy myśląc o muzyce niemieckiej. Ujawniła się też tendencja, którą m.in. Hogwood uznaje za typowo niemiecką, do większego przepychu wystawień, a także do uwypuklania scen przemocy i wstawiania scenek komicznych między sceny dotyczącej głównego, często bardzo dramatycznego wątku . Bogata oprawa była najważniejsza. Czasem do jednej opery używano nawet 5 fagotów, rogów lub fletów. Co do scen okrucieństwa, to wydaje się, że może to być również efekt wpływów angielskich i faktu codziennej walki Hamburga o przetrwanie ekonomiczne. Nasuwa to wyraźne skojarzenie z uwagą, jaką francuski podróżny XVII-wieczny wypowiedział o Anglikach; stwierdził on bowiem, że Anglicy uwielbiają wszystko co wygląda na walkę, i rzeczywiście, jak zapewnia badaczka Londynu tych czasów Maureen Waller, wystarczyło by dwóch chłopców zaczęło się bić, by zgromadził się wokół nich tłum dopingujących gapiów .



Do ambicji stworzenia opery typowo niemieckiej, nigdy do końca nie zrealizowanej nie tylko przez barokową operę hamburską, ale i przez Mozarta w wiele lat później , należy dodać wyraźną niechęć kompozytorów związanych z Hamburgiem do muzyki typowo włoskiej, o której sądzili, że jest „płaska”, banalna i mało interesująca. Wyjątek, jak się zdaje, czyniono dla twórczości wokalnej Agostino Steffaniego (1653-1728) zatrudnionego od 1688 roku na posadzie kapelmistrza w Hanowerze, którego najważniejszy twórca hamburski czasów Händla – Reinhard Keiser (1674- 1739) naśladował. Przed wyjazdem do Włoch w 1706 roku Händel nie przypuszczał, by muzyka włoska tak niepozornie wyglądająca w zapisie nutowym wywoływała tak wielkie wrażenie na scenie lub w Sali koncertowej . Nie ma nic dziwnego, że to właśnie dynamiczny, potężny, kupiecki i otwarty na świat Hamburg stał się kuźnią muzyki niemieckiej, a jak się wydaje również niemieckiej poezji owych czasów.

Hamburczycy mieli silne poczucie własnej odrębności, m.in. dzięki działalności takich instytucji jak założone w 1724 roku Patriotische Gesellschaft, a ich miasto było odbierane prze osiemnastowiecznych Niemców przybywających z głębi Rzeszy jak inny świat, pełen egzotyki, nie tylko angielskiej czy duńskiej, ale też perskiej czy tureckiej, przynajmniej w tej formie, jaka odpowiadała ówczesnym europejskim wyobrażeniom o tych dalekich krajach, wystarczy wspomnieć o Tanz der Persischer Soldaten z Croesusa (1711) Keisera i podobnym Tanz der Asiaten z Almiry (1705) Händla . Niemcy przyjeżdżali z całej Rzeszy by zobaczyć Persów i Turków.
Dnia 3 stycznia 1712 roku (w St. Petri Kirche) Keiser poślubił Barbarę Oldenburg, córkę muzyka w służbie magistratu Hieronymusa Oldenburga. Jak juz wiemy, mieli dwoje dzieci .

Keiser komponował zwykle 2-3 opery rocznie, pamiętał jednak także o dostarczeniu muzyki okazjonalnej; takiej jak serenada skomponowana z okazji wyboru Lucasa von Bostela na burmistrza Hamburga (1709), dzieło sceniczne: Der Triumph des Friedens („Tryumf pokoju” - 1715), którym uczcił zawarcie pokój w Rastatt 7 marca 1714 roku między Austrią a Francją i kolejna serenada: Das verewigte und triumphirende Erzt-Haus Österreich („Pradawny i tryumfujący dom Austrii”) skomponowana na 30. urodziny (1 października 1716) cesarza Karola VI Habsburga (pan. 1711-1740).
W 1712 Keiser skomponował wielkie dzieło muzyki religijnej; pasję oparta na libretto wspomnianego już Bartholda Heinricha Brockesa (1680 —1747). Pasja była tak dobra a tekst tak poruszający, że w oparciu o tekst Brockesa pasje komponowali odtąd najwięksi barokowi kompozytorzy niemieccy; Telemann, Handel i Mattheson (wszystkie te wersje wystawiano w domu samego Brockesa), a także Stölzel (ok. 1720), Fasch (1723), Freißlich, Paul Steiniger (1750), Jakob Schuback (1755) i Johann Caspar Bachofen (1759). Widać wyraźnie jak bardzo potężny był wpływ Keisera na muzykę jego czasów; nie bez kozery nazywano go z francuska: le premier homme du monde — „pierwszym człowiekiem świata”.

W roku 1718 ze swych stanowisk odeszło trzech współ-dyrektorów opery hamburskiej, którzy urzędowali od 1707 roku; Johann Heinrich Sauerbrey, Reinhold Bickelmann i Johann Conrad Dreyer. Zastąpił ich A. Gumprecht, zięć muzyka Georga Schotta. Jak się wydaje, nie było to po myśli Keisera, ponieważ on sam zrezygnował ze swego stanowiska kapelmistrza. Nowym kapelmistrzem miejskim został Matthias Christoph Wideburg (1. 1718-1721), a po nim funkcję tą sprawował Telemann. 21 maja 1718 roku zmarł właściciel ziemi, na której stała opera, Wilhelm Willers, co przyczyniło się do trudnej sytuacji tego przedsiębiorstwa kulturalnego. Keiser w tym czasie podróżował po Turyngii, gdzie, jak się wydaje, starał się o nowe zatrudnienie. Wiadomo, że 18 czerwca 1718 przebywał na dworze ks. Fryderyka II von Sachsen-Gotha-Altenburg w Gotha. Tamtejsza posada kapelmistrza była nieobsadzona od śmierci Christiana Friedricha Witta (1716). Książę starał się pozyskać Telemanna (1716), a potem Francesco Venturiniego (1718). Jeśli Keiser sam się zareklamował na dworze to dlaczego nie został przyjęty? W 1719 wakat obsadzony został przez Stilze1a.
Wakat powstał również w Eisenach na dworze melomana i utalentowanego kompozytora-amatora Jana Wilhelma von Sachsen-Eisenach (pan. 1698-1729), odkąd jego dwór opuścił Telemann (1712) i było tak aż do 1730 roku, gdy książę zatrudnił Johanna Birckenstocka. Keiser nie został w Eisenach, chociaż książę Jan był mu wyraźnie życzliwy. W lecie 1718 Keiser powrócił Hamburga, by z początkiem 1719 roku odwiedzić dwory południowoniemieckich księstw, jednak nie dopisało mu tam szczęście bardziej niż w Turyngii.

Keiser nie zagrzał miejsca w Stuttgarcie, stolicy i rezydencji ks. Eberharda IV Ludwika Wirtemberskiego (pan. 1677-1733), gdzie istniała 45-osobowa orkiestra dworska kierowana przez Johanna Kussera (1700-1704), a potem Johanna Christopha Peza (1706- 1716). Wystawiano tam głównie opery Kussera i Steffaniego. Podobnie w Margrabstwie Badenii-Durlach, gdzie kapelmistrz (w 1. 1718-1722) Johann Philipp Käfer wystawiał włoskie opery. Wytrwale walczył Keiser o kapelmistrzostwo w Stuttgarcie, dokąd wysłał kilka swoich utworów (głównie sonat orkiestrowych). Korespondował w tej sprawie z marszałkiem dworu hr. von Gravenitz i sekretarzem kamery dworskiej Höflein’em. Ostatecznie jednak upragnione przezeń stanowisko uzyskał jego konkurent, Włoch Giuseppe Antonio Brescianello (ur. ok. 1690, zm. 1758).
Najpóźniej w sierpniu 1721 roku Keiser znów był w Hamburgu. Jak się okazało, pierwszą postacią hamburskiego życia muzycznego był już Telemann, co być może wpłynęło na jego decyzję by wyjechać wraz z częścią hamburskiej trupy operowej do Kopenhagi na 3 lata (1721-1723). Związki Keisera z duńskim dworem datowały się od 18 października 1702 roku gdy wystawiono w Hamburgu jego operę: Pomona z okazji urodzin króla Danii Fryderyka IV (pan. 1699-1730), melomana i wielkiego miłośnika Vivaldiego. W 1704 roku Keiser starał się bezskutecznie o duński tytuł szlachecki. Duński następca tronu Christian odwiedził, w trakcie podróży do Drezna na swój ślub z Sophią Magdalene von Brandenburg-Kulmbach, Hamburg 7 lipca 1721 roku by zaangażować wizytę trupy w duńskiej stolicy. W ciągu 3 lat w Kopenhadze Keiser wystawił 7 oper. Po powrocie zdarzało mu się jeszcze przysyłać (1724, 1726) utwory okolicznościowe na dwór kopenhaski. Niedługo przed swą śmiercią, w grudniu 1738 roku wrócił tam z córką która w przeciwieństwie do niego nie wróci juz do Hamburga.
Po 1723 roku Keiser coraz częściej stosował pastisze, naśladując lub adaptując arie innych kompozytorów jako części składowe własnych wystawianych oper. Pożyczanie sobie nawzajem tematów przez kompozytorów było powszechną praktyką w epoce baroku, ale akurat Keiser słynął z tego, iż miał nieskończoną fantazję i dotąd (tj. do 1723) jedynie od Graupnera zdarzało mu się zapożyczyć więcej pomysłów, raczej odwrotnie: jak się okazuje, bardzo wiele tematów Keisera wykorzystywał m.in. Händel.

Gdy w 1728 roku Mattheson, wówczas kantor w katedrze hamburskiej zupełnie oślepł, Keiser zastąpił go na tym stanowisku dzieląc się z nim płacą. Odtąd komponował niemal wyłącznie muzykę religijną (kantaty). Lata trzydzieste były dlań niełaskawe. W 1732 zmarła jego matka (nie wiadomo kiedy zmarł jego ojciec; być może kilka lat wcześniej, a być może już w 1712 roku). W 1735 roku Keiser owdowiał. W 1738 opera została zamknięta. 12 września 1739 roku Keiser zmarł w Hamburgu. Pogrzeb odbył się 15 września.
W swoich czasach i jeszcze w jakiś czas potem Keiser uchodził za jednego z największych niemieckich kompozytorów. W 1772 roku angielski historyk muzyki mówiąc o kompozytorach hamburskich wymieniał Keisera na początku:
„W tym teatrze najsłynniejszymi wystawianymi dziełami były dzieła Keisera, Matthesona, Händla i Telemanna”. W 1725 roku Telemann jako filary muzyki niemieckiej wymieniał; Kuhnaua, Keisera, Händla, Peza, Johanna Christopha Pepuscha i Pantaleona. W 1739 roku Telemann napisał sonet z okazji śmierci Keisera:
„Wy, którzy dziećmi sztuki dźwięków w niemieckiej ziemi się zwiecie, zważcie na śmierć Keisera! On dobrze zasłużył na swą sławę, laur honorowy niosąc cudzoziemcom ...”.
Telemann uznawał zasługi swego przyjaciela, a potem też konkurenta, mimo drażniącej go zapewne nie-intelektualnej natury Keisera, zupełnie innej od charakteru Telemanna. Keiser miał drażnić również swoim rzekomo nieprzyzwoitym stylem życia (był ponoć rozpustnikiem w przeciwieństwie do np. Telemanna będącego w tym względzie wzorem skromności), na co nie ma jednak żadnych dowodów. W artykule napisanym w brytyjskim miesięczniku „Gentleman’s Magazine” (z kwietnia 1760 roku z okazji rocznicy śmierci Händla), wspomniano o Keiserze jako o jego nauczycielu i bardzo zdolnym kompozytorze, lecz także o człowieku pragnącemu zbytku i bogactwa, nie umiejącemu oszczędzać; robiącemu długi i chowającemu się przed wierzycielami. Trudno orzec jak dalece prawdziwa to ocena. W 1752 roku Quantz chwalił melodykę Keisera, podobnie zresztą czynił to Hasse podczas rozmowy z Charlesem Burney’em (1772).
Muzyka Keisera została, podobnie jak większość barokowego dorobku muzycznego, w dużym stopniu zapomniana w epoce klasycyzmu i romantyzmu, jednak w XIX wieku wydawano poszczególne jego arie. W 1892 roku Friedrich Chrysander wydał po raz pierwszy od połowy XVIII w. dzieło Keisera w całości; operę: Jodelet. Przykładowo Telemann nie miał nawet takiego szczęścia. W 1970 roku założono w Teuchern towarzystwo poświęcone pamięci Keisera (przed 1992: Arbeitkreis „Reinhard Keiser”, po 1992: Reinhard-Keiser-Gedenkstitte - http://www.reinhard-keiser-yerein.de )„ które z czasem zaczęło ściśle współpracować z Towarzystwem Haendlowskim z Halle organizując m.in. wspólne koncerty.



BIBLIOGRAFIA:
• Bues A., Historia Niemiec XVI-XVIII wieku, Wydawnictwo TRIO Warszawa 1998.
• Chrysander F., „Geschichte der Hamburger Oper unter der Direction von Reinhard Keiser. (1703- 1706)”., in: Aligemeine Mustikalische Zeitung“ 15 (1880).
• Cieślak E. (red.), Historia Gdańska t. III/1, Gdańsk 1993.
• Gallois J.G., Geschichte der Stadt Hamburg nach den besten Quellen bearbeitet, B. II., Stern Hamburg 1854.
• Gaxotte P., Rewolucja francuska, Wydawnictwo ARCHE, Gdańsk 2001.
• Grzeskowiak-Krwawicz A., Gdańsk oświecony. Szkice o kulturze literackiej Gdańska w dobie Oświecenia – Die Aufklärung in Danzig. Skizzen über die Daziger Literaturpflege im Zeitalter der Aufklärung, IBL Warszawa 1998.
• Hamburg, Von Altona bis Zollenspieker. Verlag Hoffmann und Campe, Hamburg 2002.
• Hogwood Ch., Händel, Wydawnictwo Astraia Kraków 2009.
• Kleßmann E., Geschichte der Stadt Hamburg. Die Hanse/Sabine Groenewold Verlage/Europäische Verlagsanstalt, Hamburg 2002,.
• Koch K. P., Reinhard Keiser (1674-1739) Leben und Werk, Teuchern 2000.
• Lindemann M., Patriots and paupers: Hamburg, 1712-1830, Oxford University Press, 1990.
• Lindner E.O., Die erste stehende deutsche Oper, Berlin 1855.
• Lynch R.D., Opera in Hamburg, 1718-1738. A study of the Libretto and Musical Style, New York University 1979.
• Napierała P., Hesja-Darmstadt w XVIII stuleciu. Wielcy władcy małego państwa, Wydawnictwo Naukowe UAM Poznań 2009.
• Noël J. F., Święte cesarstwo, Volumen Warszawa 1998.
• Rolland R., Haendel, PWM, Warszawa 1985.
• Schramm P.E., Hamburg, Deutschland und die Welt. Leistung Und Grentzen hanzeatischen Bürgertums in der Zeit zwischen Napoleon I. und Bismarck. Ein Kapitel deutsche Geschichte, Universitätsverlag Georg D.W. Callwey München 1943.
• Vann, J.A., Württemberg auf dem Weg zum modernen Staat 1593-1795, Stuttgart 1986.
• Waller M., 1700. Scenes from London Life, Hodder and Stroughton London 2001, Wawrykowa M., Niemcy 1648-1789, PWN, Warszawa 1976.
• Wohlwill A., Neuere Geschichte der freien und hansestadt Hamburg insbesondere von 1789 bis 1815, Friedrich Andreas Perthes Gotha 1914.
• Wolff H. Ch., Die Barockoper in Hamburg (1678-1738), Wolfenbüttel 1957.
• Zeim K., Die Opern Reinhard Keisers, München/Salzburg 1975.