Loading...

wtorek, 12 kwietnia 2011

Spór między historiografią niemiecką i holenderską o miejsce i rolę Holandii w Europie


Piotr Napierała, "Piotr Napierała Spór między historiografią niemiecką i holenderską o miejsce i rolę Holandii w Europie", "Przegląd Zachodni" Październik Grudzień 2010 Nr 4, s. 228-236.

Fragment artykułu:

"...Holenderski demokrata i wolteriański liberał Samuel Iperusz Wiselius (1769- 1845), za młodu jeden z głównych polityków Republiki Batawskiej, kraju satelickiego rewolucyjnej Francji, napisał w 1793 roku zarys historii swojego kraju pt: De staatkundige verlichting der Nederlanden. Dzieło to wydane zostało w Brukseli w 1828 roku. Chociaż napotkamy w nim rozmaite legendy dotyczące pochodzenia „Batawów”, jako jednego z plemion germańskich, która to legenda wspierała ideologię Republiki Batawskiej .

W tym okresie Niemcy również rozwijali swoją historiografię dotyczącą Holandii. Pochodzący z Prus Wschodnich Eobald Toze (1715-1789) w swoim dziele: Geschichte der Vereinigten Niederlande von den ältesten bis zu den gegenwärtigen Zeiten informuje nas prawidłowo, że Rzesza uznała niepodległość Holandii de iure dopiero na mocy traktatu westfalskiego (1648) . Zwraca natomiast uwagę brak wzmianki o „germanach”, Toze określa bowiem Batawów i inne plemiona germańskie plemionami niemieckimi , ale nie wyciąga z tego żadnych wniosków co do zadań narodu holenderskiego na przyszłość . Podobnie nie czyni tego Franz Heinrich Ungewitter w: Geschichte der Niederlande z 1832 roku, również piszący o „ludach niemieckich” w odniesieniu do germanów . Oba te dzieła mają charakter obiektywnych narracji. Także Friedrich Schiller próbował swych sił na polu historii Niderlandów. W swojej: Geschichte des Abfalls der vereinigten Niederlande von der Spanischen Regierung z 1788 roku napisanej ku czci miłującego wolność narodu holenderskiego nie zachowuje specjalnego obiektywizmu, przykładowo bardzo przesadza w swych pochwałach wobec cesarza Karola V . Schiller nie próbował wprawdzie wyjaśniać procesów historycznych pokrewieństwem niemiecko-holenderskim, lecz rozpisywał się o reformacji Luthera i Calvina w taki sposób, że czytelnik mógłby ich wziąć za dwóch przedstawicieli tego samego ruchu, podczas, gdy kalwinizm był drugą falą reformacji zwalczającą luteranizm jako zbyt mało radykalny . W ten sposób autor wykazywał typowo niemiecką tendencję do podkreślania wspólnej płaszczyzny cywilizacyjnej Holandii i Niemiec.

Wspomniany już wcześniej holenderski polityk Prinsterer opublikował w 1841 roku „Krótki przekrój historii ojczyzny” (Kort overzigt van de geschiedenis des vaderlands) dostrzegł, podobnie jak Schiller tą wspólną podstawę cywilizacyjną uwypuklając znaczenie reformacji dla buntu antyhiszpańskiego . Historiografia Prinsterera była skrajnie idealistyczna, każde zdarzenie musiało być poprzedzone ruchem ideowym, a zwłaszcza religijnym (autor był głęboko wierzący). Dostrzeganie jednak wspólnych korzeni cywilizacyjnych u Niemców i Holendrów nie oznacza jednak, że Prinsterer był zwolennikiem współpracy z potężnym sąsiadem; wręcz przeciwnie – jak pamiętamy – był on izolacjonistą. Ideologiczny i zbyt ‘poetycki” sposób pisania historii przez Prinsterera krytykował liberał Robert Jacobus Fruin (1823-1899) , zwolennik metod naukowych Leopolda von Rankego I jego szkoły pruskiej. Fruin unikał stosowania paraleli cywilizacyjnych miedzy Niemcami a Holandią.

Tymczasem w Niemczech historycy przejawiali coraz silniejszą tendencję do podkreślania związków między obu krajami i narodami. Do pewnych nieścisłości musiało prowadzić ciągłe nazywania narodów , które dziś określamy mianem germańskich, narodami niemieckimi. I tak pół-Austiak, pół-Niemiec Eduard Duller (1809-1853) w: Die Geschichte des deutschen Volkes przeznacza Holendrom jeden rozdział, jako jednemu z narodów „niemieckich”, nie czyniąc tego np. ze Szwedami czy Anglikami . Widać wyraźnie optykę autora, który jakby nie zauważa, że co najmniej od 1648 roku Holandia nie należała do Rzeszy. Franz Joseph Holzwarth (1826-1878) z kolei w: Der Abfall der Niederlande: nach ungedruckten und gedruckten Quellen uznaje wszystkich sąsiadów; Francję, Rzeszę i Anglię za równie ważnych dla holenderskiego rozwoju historycznego, choć jednocześnie podkreśla znaczenie związków między holenderska i niemiecką szlachtą . Szwajcarski autor Otto Henne am Rhyn (1828-1914) również przejawiał tendencję do widzenia świata germańskiego jako jednej całości poświęcając wyzwoleniu Holandii jeden z rozdziałów swej książki o historii kultury narodu niemieckiego . Skłonność ta świadczyć może o postępach germańsko-niemieckiego nacjonalizmu w drugiej połowie XIX wieku.

Pangermańska tendencja do wyznaczania Holandii pewnej określonej roli w historii, gospodarce czy kulturze ogólno niemieckiej objawiła się najwyraźniej podczas nazistowskiej okupacji Holandii. Propaganda podległa komisarz Rzeszy Arthurowi Seyss-Inquartowi (1892-1946) forsowała wizję Holandii pełniącej rolę uzupełniającą wobec Niemiec w ramach nowego germańskiego imperium. Pod patronatem Seyss-Inquarta powstała w 1941 roku wspólna publikacja kilkunastu naukowców holenderskich i niemieckich pod tytułem: Die Niederlande im Umbruch der Zeiten – „Niderlandy w czasach przełomu ”. Redaktorem naczelnym był baron Maximilian du Prel (1904-1945), oficer SS i dziennikarz pracujący od 1933 roku w redakcji Völkischer Beobachter. Do lipca 1940 Generalgouverneur für Presse und Propaganda. W 1941 roku założył Union Nationaler Journalistenverbände (UNJ).

Honor bycia głównym i pierwszym autorem przypadł doktorowi Bernardowi Vollmerowi reprezentującemu wówczas państwowe archiwa III Rzeszy. Vollmer opisał ogólnikowo dzieje holenderskie podkreślając to co zbliżało je do Niemiec. Wspomniał o roli Holandii w handlu reńskim, zręcznie przechodząc do epoki nonowożytnej kiedy Holandia przeszła w orbitę oceanicznego handlu, co ostatecznie odbiło się na jej niekorzyść wskutek dominacji ambitnych Anglików . Wniosek miał być oczywisty; Holandia uniknęłaby wszystkich swych kłopotów (sztucznie zresztą przez Vollmera wyolbrzymionych) gdyby zachowała związki z Rzeszą. Germańskiemu pochodzeniu Holendrów przypisywał Vollmer zryw przeciw Hiszpanom, zamieniając konflikt religijno-polityczny w rasowo-religijny.

Chcąc podkreślić germańskie pochodzenie Holendrów Bernard Vollmer przytacza holenderski cytat z 1535 roku, gdzie mowa o tym, że cos zostało pięknie „wyniemczone” (wyrażone) w naszym niderlandzkim języku - in onze nederlandsche sprache verdeutsch. Takie wyrażenie mogło być użyte zapewne dlatego, iż przymiotnik thiutisk/deutsch/teutsch (po łacinie: theodiscus po niderlandzku: duits) oznaczało pierwotnie „ludowy” . Vollmer najprawdopodobniej rozmyślnie udał, iż nie rozumie tej subtelności. Następnie Vollmer sięgnął po przykłady wybitniejszych jednostek pochodzących z Niemiec, a zasłużonych dla Niderlandów...".

Zachęcam do lektury całości zamieszczonej w "Przeglądzie Zachodnim".

Brak komentarzy: