Loading...

wtorek, 10 maja 2011

Polityka rządu Roberta Walpole'a (1721-1742) wobec Hiszpanii

Fragmenty książki:


Piotr Napierała, Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2008. ISBN 978-83-232189-8-2

Hiszpania wyszła z hiszpańskiej wojny sukcesyjnej (1701-1714) jako kraj mocno zniszczony, którym była już zresztą w ostatnich latach panowania Karola II Habsburga (panował w latach 1665-1700). Niedomagania administracji, które stawały się coraz wyraźniejsze od czasu nieudanych reform Olivaresa , który usiłował zjednoczyć aparaty administracyjne poszczególnych krajów hiszpańskich w latach trzydziestych XVII wieku . Zjednoczenie to powiodło się dopiero w początkach XVIII wieku już pod berłem burbońskim. Opóźnienie procesu modernizacji państwa w porównaniu z innymi państwami spowodowało, że podczas wojny sukcesyjnej Hiszpania była przedmiotem a nie podmiotem polityki, a jej armia odgrywała marginalną rolę . Terytorium kraju przechodziło z rąk do rąk . Dopiero w 1711 roku Filip V, wnuk Ludwika XIV zasiadł na dobre na tronie w Madrycie. Kraj, którego tron odziedziczył, był zrujnowany, lecz ostateczne wywalczenie tronu pozwoliło zwalczyć kataloński separatyzm, poprzez wyrównanie wysokości podatków płaconych przez Kastylijczyków i Katalończyków i zlikwidowanie odrębnej reprezentacji stanów katalońskich . Była to kara za katalońskie poparcie dla Brytyjczyków i Holendrów. Uznanie Rady Kastylii za naczelny organ rządu było milowym krokiem w kierunku scentralizowania administracji. Jeszcze podczas wojny udało się zwiększyć dochody korony (ze 140 do 200 milionów realów w latach 1700-1737), a armia licząca pod koniec panowania Karola II zaledwie 20000 źle wyekwipowanych żołnierzy powiększyła się do 1718 roku czterokrotnie. Flotę wojenną, która w 1700 roku praktycznie nie istniała, również odbudowano .
Hiszpanie nie podpisali ani holendersko – brytyjsko - francuskiego traktatu w Utrechcie (1713), ani cesarsko-francuskiego w Rastatt (1714). Postanowienia dotyczące ich kraju zapadały tam bez ich większego udziału. Ludwik XIV, który w 1709 roku z wielkim trudem uratował swój kraj od inwazji Brytyjczyków i Austriaków poświęcił interesy kraju swojego wnuka, by móc lepiej zabezpieczyć własne. Zwycięzcy, przy współudziale Francuzów, odebrali koronie hiszpańskiej jej imperium europejskie (posiadłości włoskie i niderlandzkie) obdarowując nim cesarza. Hiszpanom pozostały ich kolonie amerykańskie, z którymi zresztą przez kilka lat wojny nie było łączności i z którymi łączność mogła być w razie wojny (dość łatwo) przerwana przez Brytyjczyków . Brytyjczycy uzyskali na wojnie wyspę Minorkę, którą wykorzystywali odtąd jako śródziemnomorską bazę floty wojennej i Gibraltar, z którego znaczenia strategicznego początkowo nie zdawali sobie nawet sprawy.

Największą jednak wojenną zdobyczą brytyjską były przywileje handlowe związane z zaopatrywaniem amerykańskich kolonii należących do korony hiszpańskiej. Ponieważ Hiszpanie już od dawna nie mogli zaspokoić całego popytu kolonistów, przyznawali różne koncesje handlowe cudzoziemcom. Przed Brytyjczykami cieszyli się nimi Francuzi. Najważniejszym z tych dość ograniczonych przywilejów było Asiento de Negros – monopol na dostawę czarnych niewolników z Afryki do pracy na południowoamerykańskich plantacjach i w tamtejszych kopalniach . Można stwierdzić że nadanie tego przywileju Brytyjczykom było nieuniknione, ponieważ na podstawie postanowień tego samego traktatu utrechckiego przejęli oni od Francji (dotychczasowego beneficjenta przywileju Asiento) Senegal – afrykańską bazę dostarczającą niewolników. Trzeba jednak zauważyć, że ani nabytki, ani zyski handlowe brytyjskie nie były oszałamiające i prawdopodobnie byłyby znacznie większe, gdyby wojna potrwała jeszcze kilka lat dłużej. Uzyskanie Asiento nie zmieniło w sposób diametralny skali handlu hiszpańsko – brytyjskiego, który kwitł w najlepsze już od końca XVII wieku . Był to jednak dotąd handel z przede wszystkim europejską częścią hiszpańskiego imperium.

Kardynał Giulio Alberoni (1664-1752) należący do włoskiej świty Elżbiety Farnese, drugiej żony (od 1714 roku) Filipa V, był narzędziem jej polityki dynastycznej. Elżbieta, która przejęła „kierowanie” władcą od księżnej de Ursinos , której wpływy na dworze ukróciła . Nowa królowa hiszpańska nie mogła się pogodzić z utratą posiadłości włoskich oddanych cesarzowi. Związana była z nią cała fakcja włoska, która posiadała swoje „lustrzane odbicie” w postaci tak zwanej partii hiszpańskiej na dworze cesarskim w Wiedniu, do której należeli ludzie chcący odzyskać Hiszpanię dla Habsburgów. Różnica między tymi koteriami polegała na tym, że podczas gdy w Wiedniu głównymi ministrami byli jednak Niemcy, to w Madrycie władzę dzierżyli cudzoziemcy. Ta był, aż do czasów José Patiño.

Podczas wojny o sukcesję hiszpańską Filip V był jako wnuk i sprzymierzeniec Ludwika XIV otoczony francuskimi doradcami wojskowymi i administracyjnymi. Ambasador francuski był w tych latach jednym z najważniejszych decydentów w sprawach polityki Madrytu. Niektórzy jak Jean Orry pozostali w tym kraju także po wojnie. Orry był jednym z twórców reformy administracji (La Nueva Planta) dokonanej przez rząd Filipa. Nowy król hiszpański czuł się jednak Hiszpanem, więc dominujące wpływy francuskie skończyły się. Większość Francuzów zostało odesłanych jeszcze przed śmiercią Ludwika XIV. Dlatego powojenne stosunki między obu państwami burbońskimi nie były specjalnie ciepłe. Włosi należeli za to od dawna do imperialnego establishmentu i ich wpływy od dawna były w Hiszpanii widoczne. Zanim Filip powierzył sprawy polityki zagranicznej przedstawicielom hiszpańskiej szlachty zainteresowanym raczej kondycją kolonii amerykańskich niż sprawami europejskimi, koteria Elżbiety Farnese wszechpotężna na dworze co najmniej od roku 1716 przez wiele lat dążyła do większego zaangażowania Madrytu w sprawy europejskie. Wówczas właśnie narodził się projekt wykorzystania małych państw w Italii (Toskania, Parma i Piacenza) jako sekundogenitur dla Burbonów hiszpańskich mających dostarczać Madrytowi następców tronu. Elżbieta Farnese miała z Filipem V dwóch synów, jednak nie mieli oni żadnych szans na dziedziczenie tronu madryckiego, ponieważ żyli dwaj inni synowie króla z poprzedniego małżeństwa. Uzyskanie dla nich tronów włoskich miało być również sposobem na zapewnienie im życia na królewskim poziomie. Uzyskanie w 1731 roku tronów tych krajów wyszło Hiszpanii na dobre, ponieważ rządzenie nimi było znakomitą szkołą polityki dla przyszłych królów Hiszpanii, w szczególności dla Karola VII, króla Neapolu, który jako Karol III uzyskał w 1759 roku tron w Madrycie.

Utrata włoskich posiadłości zespoliła pozostałe ziemie monarchii i ułatwiło reformy administracyjne, a więc przyczyniło się paradoksalnie do wzmocnienia państwa. Burbońska Hiszpania nie była państwem broniącym swego imperium, lecz walczącym o odzyskanie jego części. Wzrost potęgi hiszpańskiej stawał się coraz bardziej widoczny w ciągu wieku XVIII i być może Hiszpania znaczyłaby wiele na scenie międzynarodowej również w wiekach następnych, gdyby nie najazd napoleoński, który destabilizował system władzy w tym kraju.

Hiszpania była dla Wielkiej Brytanii groźnym przeciwnikiem. Jej ludność liczyła 11-12 milionów mieszkańców, a więc przekraczała nieznacznie ludność Wielkiej Brytanii (ok. 9,5 miliona na początku wieku licząc razem Anglię, Szkocję i Irlandię). Posiadała znaczne siły lądowe i morskie. Hiszpanie tamtych czasów nie byli jednak w tej samej mierze ludźmi morza jak Brytyjczycy. John Bromley zwraca uwagę na znacznie większy odsetek okrętów wojennych w stosunku do wszystkich statków w Hiszpanii lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XVIII wieku, aniżeli miało to miejsce w Wielkiej Brytanii. Wspomniany już wcześniej José Patiño uważał, że pokonanie floty brytyjskiej samymi tylko siłami hiszpańskimi jest niemożliwe . Przekonanie to powstało prawdopodobnie pod wrażeniem fiaska włoskich wypraw Alberoniego, którego flota została pokonana przez Brytyjczyków u przylądka Passero 11 sierpnia 1718 roku.

Hiszpania, jak wiemy, nie podpisała pokoju z cesarzem ani w 1713, ani w 1714 roku. Stan wojny trwał więc nadal i jak tylko kraj wydobył się ze zniszczeń wojennych przystąpił do ofensywy. Moment wydawał się być dogodny dla Madrytu. Armia austriacka była wówczas zajęta wojną z Turkami będącą zresztą jednym pasmem sukcesów jej naczelnego wodza księcia Eugeniusza Sabaudzkiego. Alberoni rozwinął sieć intryg dyplomatycznych o ogromnym rozmachu. Starał się każdemu z ewentualnych państw zainteresowanych przysporzyć innych problemów i zmartwień, które miały odwrócić ich uwagę od spraw włoskich. Zachęcał Szwedów do zbrojnego przeciwstawienia się hanowerskim i brytyjskim żądaniom dotyczącym zsekularyzowanych biskupstw Bremy i Verden i poparcia jakobitów. Samych jakobitów zachęcał do kolejnej próby odebrania hanowerczykom i Wigom władzy w Wielkiej Brytanii. Również Turcy otrzymywali moralne wsparcie ze strony rządu hiszpańskiego, by kontynuowali wojnę z cesarzem. Franciszek Rakoczy miał w zamyśle Alberoniego wzniecić na Węgrzech kolejne powstanie takie jak to, do którego skłoniły go obietnice Ludwika XIV w 1702 roku . Do października 1717 roku oddziały hiszpańskie, wysłane w sierpniu tego roku, odbiły z rąk cesarskich Sardynię.

Wszystkie ogniwa dyplomatycznego łańcucha Alberoniego zawiodły. Po pierwszych sukcesach odniesionych w wojnie tureckiej, cesarz mógł, jeszcze przed końcem 1717 roku próbować przeciwstawić się zagrożeniu hiszpańskiemu w Italii. W tym samym roku Brytyjczycy aresztowali szwedzkiego wysłannika w Londynie Carla Gyllenborga (1679-1746) , a Holendrzy samego hrabiego Georga Heinricha von Görtza. (1668-1719) kierującego od 1714 roku dyplomacją Karola XII, który był w kontakcie z Jakobitami holenderskimi. Rajd jakobicki w Szkocji nie powiódł się, a w lipcu 1718 Turcy zawarli pokój z cesarzem mimo próśb i obietnic Alberoniego .

Alberoni postawił pod presją Elżbiety Farnese wszystko na jedną kartę wysyłając w czerwcu 1717 największą flotyllę, jaką wystawiła Hiszpania od czasów bitwy pod Lepanto w XVI wieku. Miała ona zdobyć Sycylię. Nie powiodło się to, ponieważ bitwa u przylądka Passero i utrata wielu okrętów pozbawiły Hiszpanów atakujących wyspę zaopatrzenia. Bitwa miała miejsce zaledwie cztery dni po utworzeniu sojuszu brytyjsko - francusko - austriackiego. Państwa te zobowiązały się bronić pokoju w Europie. Możliwe, że Francja nie wywiązałaby się z zobowiązań gdyby Dubois nie nagłośnił w grudniu 1718 roku wykrytego w kilka miesięcy wcześniej spisku hiszpańskiego ambasadora Antonio del Giudica, księcia Cellamare (1657-1733) przeciw regentowi Francji Filipowi II Orleańskiemu. Z kolei Wigowie brytyjscy zawsze byli gotowi poświęcić zyski z handlu z Hiszpanią, by walczyć o powszechny pokój, którego brak również oznaczałby straty handlowe .

Alberoni, który w momencie największego powodzenia swych planów myślał nawet o tiarze papieskiej , zapłacił za swe porażki wysoką cenę. Został zdymisjonowany i wygnany. Hiszpański dwór próbował odtąd porozumieć się z cesarzem drogą dyplomatyczną. Zmuszeni siłą do przystąpienia do sojuszu utrechckiego Burbonowie hiszpańscy zdali się na arbitraż francusko-brytyjski, ale - jak było powiedziane w poprzednim rozdziale - arbitrzy rozczarowali ich. Poprzez misję Ripperdy do Wiednia (1724) Hiszpanie starali się ominąć obcych dyplomatycznych pośredników. Ponieważ jednak większość interesów hiszpańskich było sprzecznych z cesarskimi, zawarty traktat nie poruszał kłopotliwych spraw. Były to właściwie trzy oddzielne traktaty korzystne przede wszystkim dla cesarza. Hiszpanie zobowiązywali się do wspierania handlu zagranicznego habsburskiego imperium, a w szczególności Kompanię Ostendzką, której działalność miała umożliwić Austrii wypłynięcie na szerokie wody handlu towarami kolonialnymi . Główną korzyścią Hiszpanów było przełamanie izolacji politycznej ich kraju. Agenci Ripperdy i on sam robili co w ich mocy, by przekonać Europę o znacznie poważniejszym charakterze tego związku politycznego aniżeli był on w rzeczywistości . Celował w tym sam Ripperda, wygłaszający po powrocie do Madrytu buńczuczne deklaracje pod adresem brytyjskiego rządu . Jednak izolacja polityczna Hiszpanii trwała aż do zawarcia Pacte Familial ( Pacto de Familia) z Francją w 1733 roku.

Polityka Ripperdy doprowadziła do podziału Europy na dwa obozy, a ponieważ Hiszpania była głównym burzycielem ładu ustalonego w Utrechcie, była też głównym a właściwie jedynym agresorem w czasie zbrojnego pokoju 1727 roku. Atak na brytyjską bazę w Gibraltarze był właściwie jedynym starciem zbrojnym tego roku w Europie. Mały garnizon brytyjski zdołał odeprzeć szturmy, podczas gdy flota brytyjska atakowała hiszpańskie konwoje z zaopatrzeniem. To właśnie obrona Gibraltaru w 1727 roku spowodowała, że Brytyjczycy zwrócili uwagę na to zaniedbywane przedtem miejsce. W latach trzydziestych tematyka Gibraltaru jest już stale obecna w prasie brytyjskiej . A pod koniec rządów Walpole’a stanowiła argument za większym zaangażowaniem brytyjskim na kontynencie europejskim . Po zakończeniu konfliktu zbrojnego śledzono każdy ruch Hiszpanów w pobliżu bazy.

Walpole ograniczył się jednak do działań ściśle defensywnych. Używając określenia dziewiętnastowiecznego brytyjskiego historyka Thomasa Carlyle’a pozwolił on Hiszpanom wystrzelać całą ich amunicję na Gibraltarze . Wobec niemożności jego zdobycia byli oni raz jeszcze zmuszeni do podporządkowania się brytyjskiemu i francuskiemu arbitrażowi. Gdy w latach trzydziestych przybrały na sile konflikty handlowe między obydwu krajami tego rodzaju rozwiązanie było mocno krytykowane przez prasę i opozycję w Wielkiej Brytanii.

Handel brytyjski z Hiszpanią nie zyskał wiele na znaczeniu dzięki traktatowi z Utrechtu, ponieważ już wcześniej był bardzo znaczny. Już w 1667 roku zawarto korzystny dla obu stron traktat handlowy, a traktat utrechcki i związane z nim animozje wywołały utrudnienia dla brytyjskich kupców handlujących bezpośrednio z europejską częścią Hiszpanii. Kupcy, którzy handlowali z kolei z amerykańskimi koloniami Hiszpanii, ucierpieli na skutek zwiększenia kontroli administracji hiszpańskiej nad nimi po zlikwidowaniu zniszczeń wojny o hiszpańską sukcesję. Na Karaibach trudno było odróżnić przemytnika od uczciwego kupca. Z przemytnictwa utrzymywała się właściwie cała brytyjska populacja Jamajki, a tamtejszy gubernator przymykał oczy na ten proceder. Asiento de Negros (pozwolono Brytyjczykom wysyłać do kolonii hiszpańskich 4800 czarnych niewolników rocznie) stanowiło dla nich, a także dla północnoamerykańskich kolonistów pretekst do szmuglowania towarów. Podobnego pretekstu dostarczała europejskim poddanym Jerzego I i II inna zdobycz układu utrechckiego zwana navio de permiso , przyznająca im prawo wysyłania do kolonii Filipa V corocznie jednego statku o wyporności 500 ton. Kiedy w 1728 roku na czele madryckiego rządu stanął José Patiño, kazał utworzyć flotę, która miała patrolować wybrzeże Ameryki Łacińskiej i zapobiegać przemytowi wiążąc tym samym kolonie mocniej z metropolią. Straż wybrzeża (Guarda Costas) liczyła około 20 statków wojennych stale patrolujących wybrzeża i tyleż dodatkowych pozostających w portach . Działając z dala od władz w Madrycie marynarze często zamieniali się w zwykłych piratów prześladujących kupców. Ponieważ kłopoty te dotykały sporą część brytyjskiego społeczeństwa, konflikty z Guarda Costas były jednym z najszerzej dyskutowanych problemów w Wielkiej Brytanii pierwszej połowy XVIII wieku. Na razie jednak Brytyjczycy skłonni byli pogodzić się z Hiszpanami podpisując z nimi kompromisowy traktat sewilski w 1729 roku.

Rzeczywistość wyglądała tak, że stosunki handlowe brytyjsko-hiszpańskie całkowicie zależały od stosunków dyplomatycznych między obu państwami. Handel między Hiszpanią „europejską” a Wielką Brytanią przeżywał ciężkie chwile od traktatu w Utrechcie aż do momentu, gdy mający nadzieję na zwycięstwo swej anty-cesarskiej kampanii Alberoni zaczął (około roku 1717) dbać o naprawę stosunków dyplomatycznych. Wówczas George Bubb-Dodington (1691-1762) zdołał wynegocjować dobre warunki handlowe dla kupców brytyjskich . Jednak jak zauważa Doroty Marshall, South Sea Company musiała płacić Hiszpanom wysokie cła od dostarczanych niewolników (34.000 funtów rocznie). Warunki dla handlu uległy też przejściowej poprawie w latach 1733-1735, gdy Hiszpania popierała Francję przeciw cesarzowi w wojnie o polską sukcesję. Wówczas brytyjscy kupcy w Ameryce byli traktowani dobrze, ponieważ nie chciano naruszyć brytyjskiej neutralności, zaś po tym jak Francja zdradziła swych hiszpańskich sprzymierzeńców zawierając separatystyczny pokój z cesarzem traktowano ich z szacunkiem, by uniknąć osamotnienia politycznego w Europie. Postawa Madrytu różniła jednak się często od postawy gubernatorów kolonialnych, którzy widząc jak do ich portów przybywa na raz 30 statków zamiast jednego, a brytyjscy piraci napadają na statki hiszpańskie (nawet na te należące do Guarda Costas) próbowali zapobiec brytyjskim nadużyciom często w brutalny sposób.

W 1737 roku hiszpańskie władze kolonialne zdecydowały się wyposażyć pewną liczbę nowych okrętów. Rezultatem polowania na brytyjskich przemytników było przechwycenie dwunastu statków należących do brytyjskich kupców. Pięć z nich znikło bez śladu, więc można przypuszczać, że padły one ofiarą nie Guarda Costas, lecz piratów. Co do losu pozostałych dwór hiszpański starał się przyjąć postawę koncyliacyjną .
Jesienią 1737 roku brytyjscy kupcy z Londynu, Bristolu i Liverpoolu, a także innych centrów handlu z Ameryką złożyli petycję do parlamentu , by odniósł się on do sprawy strat wyrządzonych im przez Guarda Costas. Benjamin Keene , brytyjski ambasador w Madrycie złożył tam swój protest 10 grudnia tego roku. Oficjalna i wychodząca naprzeciw oczekiwaniom brytyjskim odpowiedź dworu hiszpańskiego nadeszła jednak za późno (w końcu maja 1738 roku) , by powstrzymać opinię publiczną i opozycję parlamentarną przed atakami na Hiszpanię i jej politykę. Opozycja domagała się ukarania Hiszpanów (Keene został poinstruowany, by w lutym 1738 roku przedstawić kolejną listę skarg brytyjskich rządowi hiszpańskiemu), chcąc przy okazji zdyskredytować pokojowo nastawiony rząd Walpole’a.. Mniej oficjalne doniesienia o pojednawczości Madrytu nie powstrzymywały anty-hiszpańskiego krzyku opozycji i opinii publicznej. Można przytoczyć tu jedno z takich doniesień pochodzące z wrześniowego wydania Gentleman’s Magazine (z roku 1737):

...Z Hagi: Niektóre propozycje, przedstawione przez hiszpańskiego ministra na dworze Wielkiej Brytanii wskazują, że dwór hiszpański ma dwie wizje załatwienia sprawy; będąc świadomym tego że trwające nadal pirackie wykroczenia (popełniane przez) ich Guarda Costas nie mogą być w żadnym razie uzasadnione, król Hiszpanii myśli tu o wymianie szkód i pretensji, które mogłoby doprowadzić do zawarcia traktatu takiego jak tego z 1670 zawartego przy podobnej okazji, po drugie jeśli Hiszpania nie uczyni zadość pretensjom by naprawić szkody wyrządzone przez prywatnych hiszpańskich właścicieli statków, może ich użyć by osiągnąć swoje cele co do Port Maken i Gibraltaru, chętnie (w zamian za odstąpienie ostatniego z wymienionych miejsc) rezygnując ze swoich pretensji do Georgii i Karoliny ...

Hiszpanie byli jak widać gotowi wyrównać nie tylko szkody spowodowane nie przez Guarda Costas, lecz także załatwić także dalekosiężne cele polityki między obu krajami, które to cele byłyby, ich zdaniem, korzystne dla obu krajów. Sugerowanie oddania Gibraltaru, który podczas kryzysu z roku 1727 stał się, jak już wspomniano, bardzo drogi sercom brytyjskim, nie wprawiało zapewne czytelników Gentleman’s Magazine w dobry humor. Zanim jednak prześledzimy nastawienie brytyjskiej opinii publicznej wobec polityki hiszpańskiej warto omówić „premiera”.

Tak jak w ocenianiu polityki Walpole’a wobec Francji kluczowym momentem są lata 1728-1730, kiedy to rozbroił on Europę i położył kres anty-austriackim polityczo-militarnym zapędom swego szwagra i sekretarza stanu Charlesa Townshenda tak dla oceny jego postawy wobec Hiszpanii kluczowy jest rok 1738, kiedy próbował on, tak jak jego hiszpański odpowiednik markiz de La Quadra rozwiązać w sposób pokojowy powstały konflikt ekonomiczno-polityczny .

Czerwcowy numer Gentleman,s Magazine zamieścił jego odpowiedź na wysunięty przez opozycję projekt ustawy: A Bill for the more effectual securing the Trade of his Majesty’s Subjects in Columbia (Ustawa mająca zabezpieczyć handel poddanych Jego Królewskiej Mości w Kolumbii (tj. w Ameryce Południowej). Przedstawiony w Izbie Gmin projekt składał się z trzech klauzul. Pierwsza miała przyznawać poddanym brytyjskim do zatrzymania na własność przechwyconych ładunków statków hiszpańskich, druga przewidywała wynagrodzenie dla brytyjskich marynarzy w wysokości 5 funtów za każdego schwytanego na otwartym morzu Hiszpana. Trzecia miała przyznać Brytyjskim prywatnym „zdobywcom” zagrabione Hiszpanom ziemie na kontynencie Amerykańskim jeśliby doszło do wojny pomiędzy obu krajami. Był to zgłoszony przez tzw. „Patriotów ” projekt mający uczynić ataki na Hiszpanów skuteczniejszymi.
Walpole odniósł się kolejno do wszystkich punktów proponowanej ustawy. Po pierwsze przedstawił, jakie mogłyby być konsekwencje uznania przez parlament pierwszej ustawy, przy czym szczególnie uwzględnił on handlowe interesy francuskiego sojusznika, które jego zdaniem były zbyt połączone z hiszpańskimi.

...Tak więc byłbym rad wiedzieć co będzie jeśli wskutek końca dobrych relacji z Hiszpanią, flota Wielkiej Brytanii sięgnie po jej przyjaciół i sprzymierzeńców, którzy korzystali z hiszpańskich statków z pełną wiarą i zapewnieniami o przyjaźni i jakie muszą być konsekwencje takiego przejęcia dóbr ...jestem daleki od myślenia, że nie potrafilibyśmy zmierzyć się z Hiszpanami, jeśliby nasze obecne rozbieżności doprowadziły do otwartego zerwania i że nie moglibyśmy wówczas zmusić ich do oddania nam sprawiedliwości. Lecz proszę pozwolić mi powiedzieć, że nie jesteśmy w stanie zmierzyć się z Hiszpanami i Francuzami jednocześnie. Każdy wie, że udział, który mają Francuzi w hiszpańskich statkach transportujących kruszec jest bardzo poważny i z tej racji, nie ma tu podstaw wątpić, że kiedy na dworze Francji będzie wiadome, że omawiana ustawa, oddająca naszym oficerom i marynarzom skarb, który jak myśleli był tak dobrze zabezpieczony przez przyjaźń z nami, przeszła, Francja od razu opowie się po stronie swoich zysków i jak przypuszczam to opowiedzenie się nie będzie dla nas przyjazne. Sposób w jaki będzie rozumować po przyjęciu przez nas ustawy będzie taki:

Postanowiłam pozostać neutralna w tym konflikcie pomiędzy Wielką Brytanią a Hiszpanią, zwłaszcza, że ich rozbieżności nie szkodzą moim interesom. Ale tym razem sprawa uległą zmianie. Mam wielki majątek w rękach losu i muszę go skutecznie zabezpieczyć. Mogę to osiągnąć jedynie przez zaatakowanie wybrzeży Wielkiej Brytanii i zmuszenie jej tym samym do zaakceptowania takich warunków jakie będę chciała jej narzucić lub przez wysyłanie żołnierzy by bronili hiszpańskich statków z kosztownościami”. Możemy być pewni, Sir, że w ten właśnie sposób dwór Francja będzie rozumować...nie będę zdziwiony jeśli następna hiszpańska „srebrna flota” przybędzie chroniona przez francuski konwój...

Jest to dobra próbka kwiecistego stylu Walpole’a, a także jego talentu do prostego prezentowania najbardziej zawikłanych spraw. „Premier” zapewnił następnie, że całym sercem jest po stronie „skrzywdzonych kupców” (our injur’d merchants) przypominając jednocześnie o tym, że Brytyjczycy nie są jedynym narodem, którego kupcy cierpią z powodu decyzji hiszpańskich władz kolonialnych, lecz również, że:

...Prawie nie ma narodu w Europie, którego kupcy nie posiadaliby jakichś dóbr na pokładach hiszpańskiej floty z kruszcem, których nie staraliby się zabezpieczyć... Belgowie z pewnością ucierpieli wiele od Hiszpanów, chociaż może nie zabrano im tyle statków co nam; mają więc takie same prawa jak my i jeśli zastosowaliby te same środki... lecz widzimy, że czekają oni na rezultat naszych negocjacji. Jeśli środki jakie chcemy przedsięwziąć mają zagwarantować satysfakcję za wydarzenia przeszłe i bezpieczeństwo na przyszłość, potrzebujemy bez wątpienia ich pomocy i udziału; lecz jeśli zastosujemy środki, które uczynią lekarstwo gorszym niż choroba, nie wyobrażajmy sobie, że jakikolwiek naród opowie się przeciwko własnym interesom ...

Walpole przepowiadał, że mało które państwo poparłoby takie awanturnictwo polityczne tym bardziej, że jak zauważył:

...większość z ostatnich wypowiedzeń wojny była spowodowana aktami wrogości, a więc akty te poprzedzały zazwyczaj wypowiedzenie wojny a jest (teraz), bardzo możliwe, że jeśli będziemy zmuszeni do otwartego zerwania z Hiszpanią, po raz pierwszy deklaracja wojenna z uczynionych przez nas będzie wystrzałem z armaty...i z tego powodu, Sir, myślę zgodnie z powszechną sprawiedliwością, że przynajmniej powinniśmy dać naszym sojusznikom uczciwe ostrzeżenie. Przeto ta ustawa nie powinna wejść w życie aż do momentu otwartego zerwania z Hiszpanią, tak by nasi sojusznicy mogli wiedzieć czego się spodziewać w razie gdyby posiadali towary na hiszpańskich pokładach ...

Walpole grał prawdopodobnie na zwłokę, by umożliwić pokojowe rozwiązanie konfliktu zwłaszcza, że cytowany tekst jest o miesiąc późniejszy od oficjalnej pozytywnej odpowiedzi strony hiszpańskiej, która gotowa był uczynić zadość brytyjskim żądaniom. Obawiał się poparcia Hiszpanów przez Francuzów, tym bardziej, że Fleury nie krył przed nim takiego zamiaru ich poparcia w razie wojny brytyjsko-hiszpańskiej.
Do drugiej klauzuli proponowanej ustawy Walpole odniósł się pozytywnie przyznając, że w razie wojny otrzymanie pięciu funtów za każdego hiszpańskiego marynarza będzie dobrą zachętą do walki. Natomiast trzecią stanowczo odrzucał jako mogącą w przyszłości utrudnić przyszłe porozumienie:

...Jeśli w konsekwencji tej klauzuli zostanie dokonany jakiś podbój będziemy musieli rozwikłać poważny dylemat podczas pertraktacji pokojowych, dylemat polegający albo na niemożności zawarcia pokoju z powodu podboju lub też uczynieniu niesprawiedliwości prywatnym osobom przez pozbawienie ich majątku ...

Gentleman’s Magazine z następnego miesiąca (tj. lipca 1738) kontynuował zamieszczanie przemówień członków Izby Gmin dotyczących problemu jak rozwiązać problem hiszpański. Bardzo interesujące jest zamieszczone w nim dokończenie przemówienia „premiera”, w którym przyznaje, że: ...Doświadczenie często zachęcało mnie by przeciwstawiać się popularnym rozwiązaniom jeśli były niesłuszne i popierania niepopularnych, jeśli były słuszne ... Można jedynie pozazdrościć mu tej niezależności od opinii wzburzonego i ignoranckiego tłumu. Walpole pozostał wierny swoim przekonaniom.
Odpowiedzią na przemówienie ministra była mowa posła opozycji (sądząc po prasowym celowym przekręceniu jego nazwiska (Wimgul Pulnub) był to William Pulteney, który stwierdził, że akty wrogości ze strony hiszpańskiej nastąpiły 60 dni przed zgłoszeniem projektu ustawy, stwierdził, że rząd nie dba dostatecznie o „honor” kraju i wyraził swe przekonanie o tym, że Francuzi Hiszpanów nie poprą ponieważ byłoby to dla nich zbyt duże ryzyko . Trudno stwierdzić czy wiedział o stanowisku Fleury’ego w tej sprawie. Opozycjoniści nie wierzyli lub udawali, że nie wierzą w dobrą wolę Hiszpanów. Kolejna odpowiedź Walpole’a zawierała zarzut przekręcenia jego poprzednich słów przez Pulteneya, zapewnienie o dbaniu o interesy kupców i apel do opozycji by nie przyczyniała się do podzielenia kupców, którzy, jego zdaniem, powinni występować wobec króla Hiszpańskiego jako całość .
Po wielu dalszych wymianach opinii w których obie strony manifestowały swoje przywiązanie do „honoru narodu”, przywódca opozycji William Pulteney zabrał głos po raz kolejny by wyrazić swoją niechęć wobec zagmatwanych negocjacji rządu z Hiszpanami:
...Niektórzy ministrowie wiedzą, że ustawa której teraz bronię, jest ustawą, która nie pozostawi w przyszłości miejsca na pajęczynowe negocjacje, niespójne traktaty czy śmiechu warte wyprawy ...
W ten sposób Pulteney chciał zdyskredytować parlament i jego działania w oczach posłów. Postulaty te przypominają oświadczenie Wilhelma II po usunięciu Bismarcka w 1890, że polityka powinna być jasna, prosta i zdecydowana. Taką politykę będzie prowadził w latach pięćdziesiątych XVIII wieku Pitt, który będzie się odwoływał w tym samym stopniu do patriotyzmu posłów jak Walpole do przekupstwa , jednak jak zauważa George Trevelyan metoda Walpole’a była skuteczniejsza co widać po krótkości rządów Pitta.
Jeszcze na długo przed rokiem 1737, kiedy wzmożona akcja Guarda Costas zbyt mocno już dała się we znaki kupcom brytyjskim, prasa brytyjska pełna była buńczucznych artykułów, których autorzy dowodzili tego, że zachowanie się Hiszpanów wobec nich jest niegodne . Mówiono nawet, że Hiszpanie nie uznają pierwszeństwa Wielkiej Brytanii, które uzyskała dzięki sukcesom w handlu . Jednak towarzyszyło im przyjazne zainteresowanie sprawami uzyskania księstw włoskich przez Don Carlosa . Dopiero rok 1737 przyniósł wyraźnie anty-hiszpańskie nastawienie. Zmieniło się nastawienie opinii publicznej do kupców karaibskich. W marcu 1731 na łamach Gentleman’s Magazine ukazał się artykuł, którego autor zapewniał, że: ...wszystko co jest czynione wokół Gibraltaru nie me żadnego innego celu poza chęcią zapobiegania przemytowi (...that , what is doing before Gibraltar, is really with no other view, than to prevent a contraband Trade... ...

Dziś wiadomo już ponad wszelką wątpliwość, że Hiszpanie ani na moment nie zaprzestali myśleć o odzyskaniu Gibraltaru, tak jak nie zaprzestali prac fortyfikacyjnych mających ułatwić (w razie wojny) jego zdobycie . Jednak Brytyjczycy skłonni byli tolerować manewry hiszpańskie niedaleko bazy i usprawiedliwiać ich przed sobą. Cała ewolucja poglądów musiała zajść by pomyślano o Hiszpanach jako o narodzie, którego trzeba ukarać.
Artykuł z sierpnia 1738 dotyczący ultimatum złożonego przez ambasadora Keene’a „Jego Katolickiej Wysokości” utrzymany jest w zupełnie innym duchu na zapewnienia Brytyjczyka, że na utrzymanie pokoju nie jest jeszcze za późno jeśli król hiszpański będzie skłonny uczynić zadość oczekiwaniom Londynu. Jak się okazało Hiszpanie patrzyli na te sprawy w zupełnie inny sposób:

...Markiz de Villarias odpowiedział, że: „król Hiszpanii buł daleki od rozpatrywania spraw w takim samym świetle jak dwór Wielkiej Brytanii wydawał się czynić...uczciwość zachowania korony hiszpańskiej był ewidentna we wszystkich działaniach które maiły miejsce od czasu konwencji z 14 stycznia , że: ...Król Katolicki nie mógł patrzeć na odgrywanie się na Hiszpanach inaczej niż jak na akt wrogości ...

Zacytowany tu fragment ukazuje nam jak tragiczne w skutkach może być dyplomatyczne nieporozumienie. Stolice obu krajów miały dość niepewną kontrolę nad swoimi poddanymi w Ameryce, gdzie potyczki między załogami były powszechne. Jednak samo nieporozumienie i brak kontroli nad poddanymi nie doprowadziłyby do wojny gdyby nie usilne starania brytyjskiej opozycji parlamentarnej, która nie mogła przepuścić okazji by obalić lub przynajmniej osłabić rząd Walpole’a. Sytuacja nadawała się do tego znakomicie, ponieważ pacyfizm gabinetu można było „tłumaczyć” brakiem patriotyzmu a to słowo nie schodziło opozycjonistom nigdy z ust. Sam Walpole kpił z nich nazywając ich Patriot-Boys wytykając im tym samym niedojrzałość polityczną . Ich retoryka trafiała jednak do serc brytyjskiego społeczeństwa, tym bardziej, że mieli oni na swych usługach wiele zdolnych piór. Mnożyły się liczne pamflety a nawet dramaty ośmieszające politykę negocjacji .

Rok 1738 był rokiem licznych bardziej i mniej oficjalnych petycji kupców do władz państwowych. Ich skargi jeszcze przed 1737 rokiem przyjęto by jak krzyki słusznie ukaranych przemytników. Wiedział o tym słynny kapitan John Jenkins , kapitan statku Rebecca brutalnie przeszukanego przez Guarda Costas w 1731 roku. Zakonserwowane ucho, które nieszczęsny marynarz postradał przy tamtej dawnej okazji pokazał parlamentowi dopiero w 1738 gdy koniunktura zmieniła się na korzyść zanoszących skargi.

Nad oficjalną petycją kupców rozgorzała oczywiście debata parlamentarna. W Izbie Gmin Pulteney uważał za stosowne zaznaczyć, że: ...nie jest to, jak było sugerowane, jakiś słaby krzyk grupki przemytników, których towary słusznie obłożono sekwestrem, lecz skromne i sprawiedliwe napomnienie ze strony najlepszych przyjaciół zarówno interesów jak i konstytucji ich kraju...jeśli (te skargi) zostaną potwierdzone, czego zresztą mamy powody oczekiwać, ponieważ myślę, że nasze ministerstwo, było winne skandalicznego zaniedbania obowiązków ...
W imieniu rządu na zarzuty Pulteneya odpowiedział Henry Pelham, brat Księcia Newcastle i późniejszy premier:

...Nie wątpię w prawdę zeznań zawartych w petycji. Jednak, Sir, jeśli nawet są one prawdą, dlaczego mają one obciążać charakter członków ministerstwa? Czy ministrowie Jego Hiszpańskiej lub Jego Brytyjskiej Wysokości muszą odpowiadać za zachowanie ich gubernatorów w Ameryce, i za każde złe przekręcenie otrzymanych od przełożonych rozkazów, którego się dopuszczają? Wydaje się, że w obliczu jednej z tych petycji nasze ministerstwo było tak aktywne jak tylko być można w domaganiu się odszkodowań dla składających petycje ...

Trwający od 1717 roku wspólny brytyjsko-francuski arbitraż w Europie był w 1738 nadal częścią politycznej rzeczywistości. Lecz Francja była także od 1733 złączona paktem familijnym z Hiszpanią i prowadziła od 1734 do 1738 roku u jej boku wojnę o polską sukcesję, a niechętny Brytyjczykom francuski sekretarz spraw zagranicznych w latach 1727-1737 Germain Louis Chauvelin (1685-1762) swą prowadzoną za plecami Fleury’ego polityką mocno podkopał brytyjskie zaufanie do Wersalu. Oficjalnie sojusz trwał nadal, lecz sojusznicy już sobie nie ufali. Trudno więc było w 1738 roku przewidzieć reakcję Francji na wypowiedzenie wojny Hiszpanii przez Wielką Brytanię.
Walpole, miał powody przypuszczać, że Francja mimo wszystko pomoże Hiszpanom i takie też było generalne stanowisko rządu w tej sprawie. Zaś opozycjonista John Carteret (1690–1763) grający w Izbie Lordów rolę analogiczną do roli Pulteneya w Izbie Gmin dowodził w 1738, że Francja jest zbyt słaba i zbyt pokojowo nastawiona, by ryzykować wojnę. Był on zdania, że Francja zbyt sobie ceni szczęśliwe dla niej efekty pokoju by wikłać się w nową wojnę. Stwierdzał on bowiem, że wykorzystała ona pokój do wzmocnienia swego handlu i wytwórczości. Uznał wówczas Francję za państwo miłujące pokój , czemu będzie przeczył w petycji z 1741 roku o usunięcie Walpole’a z urzędu. W 1741 roku uzna też, jak pamiętamy, że sojusz francusko-hiszpański jest nierozdzielny, natomiast w roku 1738 sądził, że ryzyko podrażnienia Francji jest niewielkie.

Carteret uznał niepowodzenie osadzenia na tron polski Stanisława Leszczyńskiego za dowód słabości Francji, a mediację między cesarzem a Turcją (konflikt zakończy się w 1739 pokojem w Belgradzie) przedstawił jako przykład jej pokojowych zamiarów. Następnie stwierdził, że również ze strony Szwecji przeżywającej wewnętrzne trudności noc Brytyjczykom nie grozi po czy konkludował, że jedynym niebezpiecznym krajem jest Hiszpania. Wprawdzie uznał hiszpańskie napaści za „pirackie praktyki” (piratical Practicies) a więc organizowane przez prywatnych właścicieli statków i stwierdził że jest możliwe, że niektórzy gubernatorzy mają udział w zyskach z tych napaści , po czym przeszedł do sprawy stałej armii, która, jak postulowała opozycja powinna być zmniejszona z 18.000 do 12.000 żołnierzy ponieważ jest droga a jako daleko słabsza od hiszpańskiej i tak nie przydałaby się w zbliżającym się (Carteret miał ciągle nadzieję, ze do wojny dojdzie) konflikcie, w którym zadecydowałaby, jego zdaniem, wyłącznie flota, w której siłę wierzył i widział w niej siłę zdolną wywrzeć odpowiedni nacisk na króla Hiszpanii.

Thomas Pelham-Holles, 1. Książe Newcastle (1693-1768) , sekretarz stanu południowego departamentu w latach 1724-1746 broniąc polityki rządu wyraził ciekawą opinię o dworach europejskich, których polityki przewidzieć nie sposób ponieważ nieustannie zmieniały się na nich fakcje rządzące . Pelham-Holles stanu wyznał, że nie wierzy w pokojowość zamiarów francuskich, przytaczając przykłady ich ukrywania agresywnych planów pod maską łagodności . Zaś to, że cesarz nie stracił jeszcze wszystkich swych terytoriów zapisał na konto tak pogardzanej przez opozycję stałej armii lądowej .
Podczas gdy Carteret i cała opozycja głosili pogląd, że Hiszpanów należy ukarać, lub przynajmniej z nimi zerwać ponieważ „pogwałcili oni postanowienia Traktatu Sewilskiego” ponieważ traktat ów miał ponownie ustanowić handel między obu krajami a z czym były obecnie kłopoty, Walpole i jego rząd rozpoczęli za pośrednictwem ambasadora Benjamina Keene’a (1697-1757) negocjacje z królem Hiszpanii . W grudniu 1738 roku król hiszpański zgodził się na preliminaria układu, przy czym hiszpański minister de la Quadra poinformował Keene’a już po wysłaniu przez Brytyjczyka, kuriera do Londynu o zastrzeżeniu króla Hiszpanii nie chcącego się zgodzić na pozbawienie jego marynarzy prawa przeszukiwania brytyjskich statków . Nie przeszkodziło to jednak negocjacjom.

W styczniu 1739 doszło do podpisania konwencji w Pardo , której pierwszy artykuł przywracał normalne warunki handlu między obu krajami potwierdzając traktaty z lat 1667, 1670, 1713, 1715, 1716, 1721, 1728 i 1729 (wraz z Asiento de Negros) i ustanawiał komisję mającą rozpatrzyć wzajemne pretensje finansowe . Drugi artykuł potwierdzał status quo Karoliny i Florydy zakazując wznoszenia tam fortec. Trzeci ocenił sumę do wypłacenia Brytyjczykom na 95.000 funtów, po odjęciu od pierwotnej sumy żądanej przez brytyjskich kupców kwoty (według Dorothy Marshall miało to być 140.000 funtów ), której domagali się Hiszpanie na pokrycie szkód wyrządzonych przez marynarzy brytyjskich. Artykuł kolejny uznawał oddanie kilku zatrzymanych przez Hiszpanów statków (Woolball, Loyal Charles, Dispatch, George Prince William i kilka mniejszych) za część spłaty należnych 95 tysięcy. Piąty i ostatni artykuł dotyczył spraw natury formalnej. Te pięć artykułów podpisanych zostało przez Keene’a i Quadra’ę. Hiszpański polityk podpisał jednak sam jeszcze dalsze trzy artykuły, których treść była potwierdzeniem postanowień poprzednich pięciu głoszące zastosowanie ustalonej procedury w odniesieniu do najświeższych wydarzeń. Trzeci z nich jednak ustalał sumę 68.000 należną dworowi hiszpańskiemu jaką powinna zapłacić South Sea Company tytułem wyrównania należnego cła za dostarczanych w ramach Asiento niewolników.

Hiszpański ambasador w Londynie Sir Thomas Fitzgerald przedstawił żądanie dyrektorom Kompanii, którzy odmówili jej zapłacenia. Ten sprzeciw niektórzy historycy uznają za dowód przemożnego wpływu Kompanii na politykę Wielkiej Brytanii. Rzeczywiście storpedowało to całą operację, ponieważ obie wypłaty były od siebie uzależnione mocą konwencji. Dyrektorzy South Sea Company nie chcieli płacić w zamian za obietnicę wypłaty, zwłaszcza, że na skutek nieoficjalnych wojen między obu krajami w roku 1718 i 1727. Spowodowało to nową falę głosów za wojną.

Walpole przestrzegał, że jeśli zostanie ona wypowiedziana po zawarciu konwencji nie będzie ona ani słuszna, ani sprawiedliwa . Walpole był jednak samotnikiem w swej walce o pokój. Basill Williams cytuje w swej książce The Whig Supremacy list Hardwicke’a do księcia Newcastle, w którym Walpole jest przedstawiony jako stary wojownik o sprawę pokoju pogrążony w melancholii. Hardwicke przytacza swą rozmowę z Walpole’m, w której starał się go przekonać, że to powszechne przekonanie o ustępliwości ministra wobec Hiszpanów, podzielane przez niektórych członków gabinetu, zaszkodziło sprawie pokoju .

Opozycja w swym dążeniu do wojny posługiwała się efektem psychologicznym jaki
wywoływały opowieści o żeglarzach brytyjskich zakutych w łańcuchy i zmuszonych pracować w ciężkich warunkach w Hiszpanii. Wspomniana już delegacja kupców opowiedziała o tym w parlamencie 3 marca 1738 roku. Opowieści te, choć nieco przesadzone, były prawdziwe jednak takie traktowanie jeńców w XVIII wieku było uważane za normalne. Walpole oskarżał kupców o granie na emocjach i uniemożliwianie przez to rzeczowej dyskusji .

W czasie debaty, która miała miejsce w Izbie Gmin 6 marca 1739 roku opozycja wigowska z Pittem i Lyttletonem na czele znowu zaatakowała rząd. Pitt odpowiadając na poprzednią mowę Walpole’a dramatycznym głosem spytał: ...Czy to nadal jest naród? Co się stało z angielskim parlamentem, jeśli posiadając więcej statków w portach niż we wszystkich flotach Europy mamy znieść słuchanie o danej nam z Hiszpanii niepewnej, niezadowalającej, niehonorowej konwencji, przynosi całkowite zniewolenie w każdej linijce ... Pitta poparł Lyttleton stwierdzając, że prawo do przeszukiwania statków jest przyczyną wszystkich trosk (the root of all our grievances ). 9 marca część posłów opozycji (Torysi) z przyjacielem Bolingbroke’a Williamem Wyndhamem ogłosiła swą chęć wycofania się z parlamentu by „nie brać udziału w hańbie” . Newcastle myślał o wysłaniu Wyndhama do Tower za obrazę parlamentu (insolence). Walpole miał jedynie wyrazić obawę, że szybko powrócą. Wykorzystał ich nieobecność do przeforsowania kilku ustaw, jednak nie udało mu się zapobiec wypowiedzeniu wojny.
Już w lipcu 1739 by uciszyć ataki opozycji przeciw konwencji wysłano admirała Vernona do Ameryki. Wojna została oficjalnie wypowiedziana 19 października 1739 wśród radości tłumu i bicia dzwonów . Sprzyjający opozycji Książe Walii wznosił toasty do tłumu stojąc w tawernie wśród swych stronników Walpole stwierdził przy tej okazji, że ludzie „biją w dzwony a niedługo będą załamywali ręce” . Wojna zrodziła jednak powszechną radość a wśród kupców nadzieję zysków. Obroty giełdowe i ceny papierów wartościowych wzrosły .

W deklaracji wojennej króla Jerzego II jest mowa o pogwałceniu przez Hiszpanów zasady wolności mórz poprzez przeszukiwanie brytyjskich statków. Deklaracja była utrzymana w afektowanym tonie. Jej treść oskarżała Hiszpanów o uniemożliwienie Brytyjczykom czerpania korzyści z ich własnych kolonii i plantacji w Ameryce (deprive Us and our subjects of the Benefit of trhose Colonies and Plantations) .
Z aplauzem przywitano pierwsze zwycięstwo w tej wojnie gdy (w listopadzie 1739) admirał Vernon zablokował sześcioma statkami Porto Bello (dzisiejsze Portobelo w Panamie) i zmusił je do kapitulacji. Był to właściwie jedyny niewątpliwy sukces w tej wojnie, ponieważ akcja nieudolnego generała Wentwortha nie zdołała mimo wsparcia Vernona, zdobyć Kartageny (dziś w Kolumbii). Komandor Anson dokonał wielkiego wyczynu żeglarskiego opływając Przylądek Horn i atakując wybrzeża Peru. Nie powiódł się z kolei atak na Santiago de Cuba w 1741 roku. Podjęta jeszcze rok wcześniej ofensywa z Georgii nie powiodła się i Georgia została spustoszona w 1742 roku przez Hiszpanów. Przygotowania hiszpańskie do wyprawy przeciwko Georgii zaobserwował już w czerwcu 1738 roku kapitan Joseph Prew, rząd hiszpański zapewniał wtedy, że zostaną one przerwane .

Wówczas toczyła się już wojna o sukcesję austriacką, w której Wielka Brytania walczyła przeciw Francji, mimo, że aż do 1744 nie brały one oficjalnie udziału w wojnie, ponieważ Jerzy II nazwał swą armię „Armią pragmatyczną” (Pragmatic Army), która była sprzymierzeńcem cesarza przeciwko Bawarczykom, popieranych z kolei przez Francuzów. Dopiero w 1744 Francja wypowiedziała wojnę Wielkiej Brytanii . Mimo,, że Francja nie pospieszyła się specjalnie z poparciem Hiszpanów to można powiedzieć, że proroctwo Walpole’a spełniło się. Wydarzenia te rozgrywały się już bez udziału Walpole’a, który jak wiemy odszedł z urzędu w lutym 1742 roku. Warto jednak przypomnieć, że zgodnie z traktatem w Akwizgranie w 1748, kończącym obie wojny Wielka Brytania zrezygnowała ostatecznie z Asiento , które zawiesił im król Hiszpański w 1739. Odtąd przywilejem tym cieszyła się sojuszniczka Hiszpanii Francja, tak jak to miało miejsce przed pokojem utrechckim z 1713. Wojna osłabiła na jakiś czas pozycję Wielkiej Brytanii .
Można zapytać dlaczego Brytyjczycy walczyli tak kiepsko . Prawdopodobnie przyczynił się do tego fakt że wojna została na rządzie wymuszona więc operacje zostały chaotycznie przygotowane. Możliwe jednak, że doświadczenie nabyte podczas tego ataku na amerykańskie posiadłości Hiszpanii pomogło Brytyjczykom w osiągnięciu spektakularnych sukcesów podczas wojny siedmioletniej (1756-1763) prowadzonej przez Pitta. W każdym razie obawy Walpole’a nie były bezpodstawne. Wydarzenia 1739 roku i następnych stanowią dość rzadki w dziejach przykład, kiedy to pokojowo nastawiony rząd został zmuszony przez opinię publiczna do rozpoczęcia wojny, której nie sposób było wygrać.
















BIBLIOGRAFIA



• Baruque J., de Lara M., Ortiz A., Historia Hiszpanii, Kraków 1997.
• Boswell J., The Life of Samuel Johnson, London 1791.
• Bromley J., Meyer J., The Second Hundred Years War (1689-1815) in: Britain and France Ten centuries, Folkestone (Kent) 1970.
• Bury J., Butler J., Clark G., The New Cambridge Modern History, volume VII: The Old Regime 1713-1763, Cambridge University Press 1950.
• Carlyle T., History of Friedrich II of Prussia Called Frederick the Great, NY 1866.
• Gentelman’s Magazine, London.
• Johnson S., A petition to the King for the Removal of Sir Robert Walpole, London 1741.
• Kędzierski J., Dzieje Anglii 1485-1830, Ossolineum, Wrocław/Warszawa, 1986.
• Lynch J., Bourbon Spain, Clarendon Press Oxford 1989.
• Marshall D., Eighteenth Century England, NY 1962.
• Napierała P., Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi, Wydawnictwo UAM Poznań 2008.
• Nilzén G., Carl Gyllenborg – en frihetstida hattpolitiker, Carlssons Stockholm 2007.
• Perroy É., Doucet R., Latreille A., Historia Francji, t I: Od początku dziejów do roku 1774, Książka i Wiedza, Warszawa 1969.
• Rostworowski E., Historia powszechna. Wiek XVIII, Warszawa 1977.
• Taracha C., Szpiedzy i dyplomaci - wywiad hiszpański w XVIII wieku, Wydawnictwo Werset, Warszawa 2005.
• Trevelyan G.M., Historia Anglii, PWN, Warszawa 1965.
• Williams B., The Whig Supremacy 1714-1760, Oxford Clarendon Press 1939.
• Woodfine P., Britannia’s Glories – the Walpole ministry and the 1739 war with Spain, Woodridge (Suffolk) 1998.





Piotr Napierała, Sir Robert Walpole (1676-1745) – twórca brytyjskiej potęgi, Wydawnictwo Naukowe UAM, Poznań 2008. ISBN 978-83-232189-8-2

Brak komentarzy: