Loading...

czwartek, 20 stycznia 2011

Od opery w Covent Garden po walki kogutów – życie codzienne w XVIII-wiecznym Londynie


































piątek, 14 stycznia 2011

Europa oświecona a świat islamu


Piotr Napierała, "Europa oświecona a świat islamu"; w: Adam Nobis, Piotr Badyna (red.), Historia - Kultura - Globalizacja, vol. II, Gajt, Wrocław 2010, ss.175-184.

Czym był islam i kim byli muzułmanie dla Europejczyków XVIII stulecia; kimś zupełnie obcym czy znajomym? Od XVI wieku muzułmańskie Imperium Osmańskie było stałym elementem europejskiej gry politycznej i dyplomatycznej, dlatego trzeba było przejść nad tym faktem do porządku dziennego. Duch krucjatowy właściwie wygasł, dlatego na przykład niemieccy protestanci mogli cieszyć się z postępów tureckiej armii, które nie pozwalały cesarzowi Karolowi V wysłać wszystkich swych sił na tłumienie „herezji” (Bues 1998).

Wydaje się, że dla zachodnioeuropejskich elit przełomu XVII i XVIII wieku Turcja nie stanowiła większej egzotyki niż Rosja (Chaunu 1989); którą traktowano niczym małe niemieckie (nie tylko z ducha, ze względu na armię niemieckojęzycznych urzędników z Rzeszy i Kurlandii) oświecone Księstwo Petersburga otoczone bizantyjsko-stepowo-azjatyckim morzem ciemnoty i fanatyzmu (Chaunu 1989). Z jednej strony wypieranie prawosławnej Rusi przez „niemiecką” Rosję (reformy Piotra Wielkiego) traktowano na Zachodzie jako postęp, który cywilizował Rosjan, z drugiej; Rosjanie pojawiali się obok Huronów, Persów, Chińczyków i Hindusów w politycznych pismach politycznych epoki („Listy Perskie” Montesquieu, „Prostaczek” Voltaire’a itp.) (Montesquieu 1979, Voltaire, Powiastki filozoficzne 2003). W tym charakterze nie mógł pojawić się Turek ponieważ strach przed tureckimi wyprawami wojennymi – Tűrkenfurcht był zbyt świeży.

Turkom i w ogóle muzułmanom nie odmawiano jednak pewnych zalet. Przypisywano im prostotę i prawość charakteru (Hen 1978). Przypisywano im też szeroko pojętą wstrzemięźliwość, co być może wynikało ze znanych Europejczykom nakazów Koranu przy jednoczesnej nieznajomości stanu faktycznego. Wydaje się, że gorszą prasę wśród łacińskich Europejczyków miał na początku XVIII wieku „barbarzyński” Moskal (niem: Moskowiter), niźli nieco „zniewieściały” noszący długie szaty Turek czy (sturczony) Grek. Tak własnie Turka/Greka przedstawiały dwie „tablice narodów” pochodzące z Augsburga (wydana przed 1726 r.) i nieco ponad dekadę późniejsza „wiedeńska tablica narodów” (Stanzel 1999). Poniżej graficznych przedstawień „typowego” przedstawiciela danego narodu (Hiszpana, Francuza, Włocha, Anglika, Szweda, Polaka, Węgra, Moskala i Turka/Greka) prezentowane były ich cechy „narodowe”; przy czyn wyniosły i dostojny Hiszpan we wszystkich poruszanych aspektach wypadał najkorzystniej; za nim zwykle plasował się waleczny Francuz. Znacznie gorzej wypadały ludy wschodnie, zwłaszcza Moskal (Stanzel 1999). Nie znaczy to jednak, że zawsze utożsamiano Greka z jego okupantem – Turkiem, czego dowodzi uwaga Davida Hume’a z jego eseju: Of National Characters („O cechach narodów”), że: „ uczciwość, powaga i dzielność Turków kontrastują z zepsuciem, tchórzostwem i lekkomyślnością nowoczesnych greków” (Stanzel 1999).

Turcję przeżywającą w drugiej połowie wieku XVIII ciężki kryzys wewnętrzny nazywano często „chorym człowiekiem Europy” (Reychman 1973), a więc uznawano ją w jakiś sposób za jej część. Dziś odmawia się Turcji szans na udział w integracji europejskiej, choć jest daleko bardziej europejska niż była w „wieku świateł”. Pewien ślad Tűrkenfurcht pozostał do dziś; na południu Włoch dzieci widząc groźnie wyglądających mężczyzn wołają: mammina Turchi - „mamusiu Turcy” (Fallaci 2004), z drugiej strony mamy opinię oświeconego Fryderyka II, że dobrze pracujących muzułmanów witałby w swym Królestwie równie chętnie jak protestantów.
Opinie oświeconych europejskich o islamie bywały różne. Do wielbicieli tej religii należał hrabia Henri de Boulainvillers (1658-1722). W wydanej pośmiertnie (1731) biografii Mahometa – Vie de Mahomet, filozof przedstawił proroka jako roztropnego deistycznego wolnomyśliciela (Armour 2004). Hrabia twierdził iż założenia pierwotnej racjonalistycznej religii zostały następnie wypaczone przez teologów islamskich (Cardini 2006). Być może hrabia uczynił z islamu broń przeciw nauce chrześcijańskiej nie wnikając w jego założenia. Sami w naszych czasach widzimy wielu chwalców islamu, będących tak naprawdę jedynie krytykami chrześcijaństwa. John Locke (1632–1704) nakazał filozofom szukać „religii bez tajemnicy” (tj. bez objawienia). Niektórym wydawało się (i wydaje, lub przynajmniej udają, że tak myślą), że islam spełnia ten warunek.

Pisarzom epoki Oświecenia jako tako znana była jedynie bliskowschodnia i północnoafrykańska (ewentualnie jeszcze) cywilizacja muzułmańska; dlatego w odniesieniu do tych czasów tylko o niej warto wspominać, pomijając drugi ogromny obszar opanowany wówczas i dziś przez islam; Azję południowo-wschodnią. Z tym rejonem najwięcej do czynienia mieli koloniści holenderscy, którzy uwagę swą skupiali głównie na szokujących dla nich ludowych zwyczajach Indonezyjczyków. Zazwyczaj jednak w uszach europejskiego intelektualisty słowo „islam” przywodziło na myśl Koran, Arabie, Mahometa i Mekkę.

Voltaire zmieniał kilkakrotnie swe poglądy na islam; tępiąc każdy fanatyzm religijny, również islamski, określał uwielbianą przezeń madame de Pompadour jako „żonę sułtana”, co nie budziło jej sprzeciwu. Słynny Mahomet Voltaire’a (Le fanatisme, ou Mahomet) (Voltaire, The Dramatic works of M. de Voltaire 1763) wystawiony w 1741 roku, był jak sama nazwa wskazuje sztuką o fanatyzmie. Złośliwy filozof zadedykował ją Benedyktowi XIV (pont. 1740-1758). Papież „zemścił się” odsyłając filozofowi swe błogosławieństwo.

Voltaire i Diderot przyczynili się do narodzin europejskiego orientalizmu (haremy-erotyka, okrucieństwo-fanatyzm-tyrania, wywyższenie władców i poniżenie poddanych, egzotyka krajobrazu). Diderot w swych: Les bijoux indiscrets z 1748 roku (Diderot 1992) użył atrakcyjnej orientalnej scenerii do przemycenia czytelnikom swych filozoficznych poglądów, przy czym co chwila wychodzi w niej na jaw płytkość wiedzy Diderota o świecie muzułmańskim. Orientalne motywy są, w mojej ocenie, u Voltaire’a o wiele dokładniej opracowane i dowodzą większego rozeznania w temacie (por: Zadig z 1748 roku, Księżniczka Babilonu z 1766, Listy Amabeda z 1769). Giacomo Casanova pysznił się, iż udało mu się uwieźć Turczynkę podczas nieuwagi jej męża, co jego biograf (Gervaso 1990) uważa za mało prawdopodobne.

Gotthold Ephreim Lessing (1729-1781) w swej sztuce: Nathan Der Weise (1779) (Lessing 2002) przedstawił swą wizję zróżnicowanej religijnie Palestyny czasów krucjat; w jego cywilizacyjnym porównaniu najkorzystniej wypadli Żydzi, co wynikało zapewne z faktu, iż bliskim przyjacielem autora był żydowsko-niemiecki filozof Moses Mendelssohn (1729-1786), główny teoretyk żydowskiego Oświecenia czyli haskali (השכלה), a najgorzej chrześcijanie. Islam w „Natanie” reprezentował wódz Turków seldżuckich Saladyn (zm. 1193), władca rozsądny i tolerancyjny, choć trudno dopatrzyć się przeniesienie tych cech na samą religię islamską, czy cywilizację muzułmańską.

Słynny historyk brytyjski Edward Gibbon (1737-1794) w swej pracy: „Zmierzch i upadek imperium rzymskiego” (Gibbon 2002), w której m.in. przypisuje chrześcijaństwu negatywny wpływ na spoistość imperium, wspominał o islamie jako o ważnym ogniwie w dziejach ludzkości (Armour 2004), lecz np. Koran określił jako „mieszaninę bajek i recytacji” o małej wartości intelektualnej czy nawet literackiej.
Motywy islamskie były atrakcyjne dla artystów epoki późnego baroku. Powszechnie znany i wykonywany jest wspaniały koncert Antonia Vivaldiego; Grosso mogul („Wielki Mogoł” RV 208) oddający potęgę muzułmańskiego władcy Indii. W operze Reinharda Kaisera (1674-1739), szefa opery hamburskiej: Croesus („Krezus”) z 1711 roku, opowiadającej o starciu antycznej Lidii i Persji, pojawia się Tanz persischer Soldaten – „taniec perskich żołnierzy” najbardziej chyba zbliżony do autentycznej muzyki muzułmańskiej utwór baroku. Nikomu nie trzeba przypominać o „Uprowadzeniu z Seraju” i marszu alla turca Mozarta. Brzmienie orkiestr janczarskich było znane w Europie już w XVI wieku. Innym znakomitym kompozytorem inspirującym się ich wysokimi tonami był mistrz austriackiego baroku Johann Joseph Fux (1660-1741), który napisał kilka turcarii.

Również w zdobnictwie europejskim naśladowano styl orientalny. Nie wnikano jednak w jego moralne aspekty; gdy Hiszpanie podarowali sułtanowi Maroka Mohammedowi Ben Abdallahowi (pan. 1757–1790) karety z malunkami przedstawiającymi nagie ciała ludzkie, sułtan skorzystał z niej dopiero gdy malunki zamalowano (Dziubiński 1977).
Początki prawdziwie naukowego zainteresowania islamem przypadają właśnie na wiek osiemnasty. Niemiecki badacz i podróżnik Carsten Niebuhr (1733-1815) stanął w roku 1761 na czele ekspedycji badawczej wysłanej przez króla Danii Fryderyka V, która miała przeprowadzić badania archeologiczne Bliskiego Wschodu. Dotarłszy w 1762 roku do Jemenu, ekspedycja przewędrowała w latach 1763-1767 cały półwysep arabski i Persję. Po powrocie Niebuhr napisał: Reisebeschreibung von Arabien (Opis podroży do Arabii) w 1772 roku, a wydane w dwóch tomach w 1774 i 1778 (Scurla 1961). W dziele tym opisy prac archeologicznych przeplatają się z uwagami o ówczesnych warunkach w odwiedzanych krajach Imperium Osmańskiego, do którego należała Arabia, Jemenu i Persji; w tym przykładowo relacja o bardzo dociekliwych arabskich (czyli osmańskich) celnikach, którzy w poszukiwaniu niemile widzianych przedmiotów pocięli nawet materace członków ekspedycji. Podobne ekspedycje organizowali Brytyjczycy.
Korsarstwo marokańskie, tunezyjskie i algierskie przez cały wiek XVIII dawało się we znaki europejskim okrętom kursującym po Morzu Śródziemnym. W przeciwieństwie do europejskich kaprów, którzy atakowali obce floty jedynie w czasie wojny, muzułmańscy korsarze rabowali nawet w czasie pokoju, dlatego takie egzotyczne z punktu widzenia Maroka państwa jak Szwecja czy Dania zawierały z tym jego władcami traktaty handlowe wsparte kosztownymi prezentami by ochronić własne interesy śródziemnomorskie. Skąpstwo nie opłacało się. Hojni Francuzi i Hiszpanie mieli zazwyczaj znacznie lepsze stosunki z Marokiem niż oszczędni Brytyjczycy i Amerykanie (Dziubiński 1977). Podobnie na Oceanie Indyjskim piraci pracujący dla rodziny Angria zagrażali w pierwszych trzech dekadach XVIII wieku statkom Kompanii Wschodnioindyjskiej. Bywało i odwrotnie; jeden z angielskich kapitanów pirackich obrabował w 1697 roku flotę Wielkiego Mogoła płynącą z darami do Mekki, po czym indyjski władca omal nie zawiesił kupcom przywilejów handlowych (Cordingly 2006).

Korsarze porywali jeńców obojga płci. Holenderska niewolnica Maria ter Meetelden mieszkająca w haremie sułtana Maroka, opisała w swych pamiętnikach wszystkich władców panujących za jej czasów, dzięki czemu (Maroko nie prowadziło archiwów), znamy charaktery panujących i wiemy także m.in., że wiele kobiet w haremie cierpiało na otyłość. Przeczy to popularnym orientalistycznym mitom o wyjątkowej urodzie żon sułtańskich (Dziubiński 1977). Ucieczka do Turków, Persów czy Berberów była deską ratunku dla europejskich awanturników politycznych, którzy przechodzili na islam by znaleźć się pod opieką muzułmańskich władców; a więc życie w świecie muzułmańskim nie było dla nich aż takie niewyobrażalne (Dziubiński 1977).

Kontakty dyplomatyczne z Turcją Europa nawiązywała już w XV-XVI wieku (Wenecja, Polska, Moskwa, Francja, Anglia, Austria). Sułtani Turcji byli przekonani, że ambasady są wiernopoddańczymi poselstwami dla nich. Ambasadorzy dla dobra swych interesów nie rozwiewali tych złudzeń i poddawali się dość upokarzającemu ceremoniałowi dworskiemu; zwykle wystarczał ukłon, ale czasem żądano padnięcia na twarz przed sułtanem (Dyplomaci w dawnych czasach 1959). W XVIII wieku wszystkie potężniejsze państwa europejskie miały w Turcji swych ambasadorów. Niektórzy, jak przyjaciel Goethego, Heinrich Friedrich von Diez (1750-1817) pruski ambasador w Stambule w latach 1784-1791, byli wybitnymi orientalistami.
Po Turcji najważniejszym dla dyplomatów europejskich państwem Orientu był sułtanat Maroka, graniczący z nominalnie turecką (a w praktyce – opanowaną przez hersztów pirackich) Algierią (Dziubiński 1977).

W roku 1605 do Maroka wybrał się holenderski dyplomata Pieter Coy. Brytyjczycy zainteresowali się tym krajem, gdy uzyskali Gibraltar (1704). Ponieważ Hiszpanie blokowali twierdzę, niezbędne były dobre stosunki z Marokańczykami by ja zaopatrywali. W tej m.in. sprawie pojechał w 1707 roku do Maroka George Delaval (1667-1723), który był wówczas także posłem w Lizbonie.
Francuzi utrzymywali w Maroku konsulat już w drugiej połowie XVI wieku; pierwszym konsulem był tam od 1577 roku Bérard. W 1693 roku przybył tam w randze ambasadora François Pidoux de Saint-Olon. Miedzy początkiem XVIII wieku a latami sześćdziesiątymi nastąpiła długa przerwa w kontaktach między obu krajami, aż w 1767 roku pojawił się w Maroku ambasador hrabia de Breugnon, który negocjował nowy traktat handlowy. By uzyskać lepsze warunki rząd księcia Étienne-François de Choiseul (1758-1770) postanowił zbombardować miasta nadmorskie i tu wyszła na jaw różnica miedzy francuskim a marokańskim sposobem myślenia. Mohammed III ibn Abdullah (pan. 1757–1790) dowiedziawszy się o kosztach ekspedycji francuskiej kazał przekazać Ludwikowi XV, że król mógł mu dać połowę tych pieniędzy, w zamian za co on sam chętnie zburzyłby te miasta (Dziubiński 1977). Sułtan ten był skądinąd dalece inteligentniejszy i bardziej ciekawy świata niż jego poprzednicy i następcy. Uwielbiał prowadzić długie rozmowy o sprawach Europy z europejskimi kupcami i dyplomatami; podpisał umowy handlowe z Danią (1751-1765), Anglią (1790), Szwecją (1773), Francją (1773) i Portugalią. W 1767 roku sułtan podpisał traktat pokojowy z Hiszpanią, która w teorii i oficjalnie kontynuowała rekonkwistę. W 1766 roku do Maroka pojechał hiszpański poseł i inżynier Jorge Juan y Santacilia (1713-1773), pierwszy ambasador Madrytu na marokańskim dworze w Meknesie. Dla Hiszpanów nawiązanie stosunków w 1766 roku z Marokiem stanowiło koniec pewnej epoki. Primero Secretario de Estado (w l. 1776-1792) José Moniño, hrabia Floridablanca (1728-1808) twierdził, że „z Marokańczykami należy tak rozmawiać jak z Włochami czy Brytyjczykami”. Religia przestała mieć znaczenie - Oświecenie zwyciężyło nad duchem rekonkwisty (Dziubiński 1977). W 1777 roku Maroko jako pierwszy kraj na świecie uznało niepodległość USA.

Warto wspomnieć o uwadze księcia de Saint-Simon w jego Pamiętnikach (Saint-Simon 1984) o fikcyjnej ambasadzie perskiej, którą przyjął na audiencji Ludwik XIV w 1715 roku, a która była wytworem fantazji kilku francuskich i włoskich oszustów. Prawdziwa Persja pozostawała raczej na uboczu uwagi brytyjskich planistów politycznych, aż w końcu szach perski Karim Chan (pan. 1750-1779) pozwolił Brytyjskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej na założenie placówki handlowej w południowym Iranie.

Panującemu w latach 1783-1786 imamowi Omanu Saidowi Ibn Hamadowi Brytyjska Kompania Wschodnioindyjska pomagała w walce z buntującymi się plemionami, co związało kraj z Wielką Brytanią, Brytyjczycy przejmowali też kontrolę nad administracją Wielkiego Mogoła w Indiach (Hansen 1972). Jak widać w stosunkach z państwami islamskimi panowały podwójne standardy; wobec państw silnych postępowano z szacunkiem, z rozpadającymi się rozmawiano z pozycji siły.

Ahmed III, sułtan turecki w latach 1703-1730 zapoczątkował w Turcji modę na wszystko co europejskie, z architekturą barokową na czele. Była to tak zwana „era tulipanów”. W armii tureckiej wprowadzono mundury (bezskutecznie próbowali je wówczas wprowadzić także sułtani Maroka). Otworzono wówczas pierwszą drukarnię w Stambule, ale książki w niej drukowane nie korespondowały w żaden sposób z myślą europejską, również technologia pozostała w tym samym punkcie w którym była do tej pory. „Era tulipanów”, która wzbudzała w Europie oświecenia ogromne zainteresowanie pozostała niestety niezbyt trwałym epizodem (Reychman 1973).

Warto dodać, że dyplomaci tureccy i marokańscy wysyłani bardzo nieregularnie do Europy kierowali się podobnym pragmatyzmem jak hrabia Floridablanca; chociaż marokańskich posłów szokowały wydekoltowane panie i niektóre zwyczaje dworów europejskich (Dziubiński 1977). Posłowie tureccy potrafili swym hałaśliwym zachowaniem (tańce, zabawy) zdenerwować europejskich gospodarzy, którymi najczęściej bywali Austriacy (Arenth 1864).

Jak widać, nie było czegoś takiego jak wspólna postawa oświeconych wobec islamu. Z pewnością nie upatrywano w jego wyznawcach wroga w tym stopniu co w czasach baroku, lecz niektóre z dawnych przekonań czy uprzedzeń pozostały właściwie do dziś częścią europejskich wyobrażeń o innych cywilizacjach. Podobnie jak w europejski grunt głęboko wrósł romantyczny orientalizm „wynaleziony” przez Voltaire’a i Rousseau (Said 1991). Z drugiej strony mający upodobanie w podkreślaniu swej intelektualnej niezależności pisarze i intelektualiści do dziś manifestują swą sympatię wobec islamu, jak czynili to Boulainvilliers i Hume, mimo iż ich poglądy byłyby w świecie muzułmańskim nie do przyjęcia.



BIBLIOGRAFIA
• Arenth A., Prinz Eugen von Savoyen, Wiedeń 1864.
• Armour R., Islam, Chrześcijaństwo i Zachód. Burzliwe dzieje wzajemnych relacji, Wydawnictwo WAM Kraków 2004.
• Bues A., Historia Niemiec XVI-XVIII wieku, Warszawa 1998.
• Cardini F., Europa a islam. Historia nieporozumienia, Kraków 2006.
• Chaunu P., (1971), Cywilizacja wieku Oświecenia, PIW, Warszawa 1989.
• Cordingly D., Życie i zwyczaje Piratów, Warszawa 2006.
• Diderot D., Niedyskretne klejnoty, PIW Warszawa 1992.
• Dziubiński A., Między mieczem, głodem i dżumą - Maroko w latach 1727-1830, Ossolineum Wrocław 1977
• Dziubiński A., Afryka północna i zachodnia w relacjach z XVIII i XIX wieku, PIW Warszawa 1980.
• Dziubiński A., Historia Maroka, Ossolineum Wrocław 1983.
• Dziubiński A., Encyklopedia Historyczna Świata, tom IX Azja -cz. 2, Kraków 2002.
• Fallaci O., Siła rozumu, Warszawa 2004.
• Gervaso R., Casanova, PIW Warszawa 1990.
• Gibbon E, Upadek Cesarstwa Rzymskiego na Zachodzie, PIW Warszawa 2002.
• Hansen W, Pawi Tron: Dramat Indii Wielkich Mogołów, Warszawa 1972.
• Hen J., Ja, Michał z Montaigne, Warszawa 1978.
• Hof U. im, Europa Oświecenia, Warszawa 1995.
• Koneczny F., Obronić cywilizacje łacińską, Lublin 2002.
• Lessing G.E., Natan mędrzec, Universitas Kraków 2002.
• Montesquieu Ch, Listy Perskie, Warszawa 1979.
• Przyboś A., Żelewski R. (red.), Dyplomaci w dawnych czasach : relacje staropolskie z XVI-XVIII stulecia, Kraków : Wydaw. Literackie, 1959.
• Reychman J., Historia Turcji, Ossolineum Wrocław 1973.
• Said E.W., Orientalizm, PIW Warszawa 1991.
• Saint-Simon L. de, Pamiętniki, PIW Warszawa 1984, t. I-II.
• Scurla H (Hrsg.), Reisen im Orient. Carsten Niebuhr, Ulrich Jasper Seetzen, Richard Lepsius, Heinrich Brugsch – Berichte deutscher Forscher aus dem 18. und 19. Jahrhundert ausgewählt von Herbert Scurla, Verlag der Nation Berlin 1961.
• Stanzel F.K., Europäischer Völkerspiegel. Imagologisch-etnographische Studien zu den Völkertafeln des frühen 18. Jahrhunderts, Uviversitätsverlag C. Winter Heidelberg 1999.
• Taracha C., Szpiedzy i dyplomaci. Wywiad hiszpański w XVIII wieku, Lublin 2005.
• Voltaire, Księżniczka Babilonu, Opolpress Opole 1993.
• Voltaire, Powiastki filozoficzne, Kraków 2003.
• Voltaire, The Dramatic Works of M. de Voltaire : Mahomet. Socrates. Alzira, Printed for J. Newbery, R. Baldwin, W. Johnston, S. Crowder, T. Davies, J. Coote, G. Kearsley, and B. Collins, at Salisbury., 1763.

czwartek, 6 stycznia 2011

Polecam !!! Peter Burke: "Języki i społeczności w Europie wczesnonowożytnej"

Polecam znakomitą książkę brytyjskiego historyka Petera Burke'a (ur. 1937): Languages and Communities in Early Modern Europe (2004), teraz wydaną w Polsce, dotyczącą historii narodów i języków europejskich od XV do XVIII wieku. Na zaledwie 260 stronach czytelnik znajdzie kopalnię informacji o rozwoju języków, stereotypach narodowych odnoszących się do języka, zapożyczeniach językowych, językach uniwersalnych różnych warstw społecznych, wielojęzycznych elitach, i o wybitnych osobach takich jak Orlando di Lasso czy książę Eugeniusz Sabaudzki, którzy przeskakiwali czasem nawet w jednym zdaniu z języka na język, gdyż dany język nadawał się bardziej do jednej dziedziny życia, a inny pasował lepiej do innej. Prof. Burke pokazuje na przykładach jak niemal każdy język bywał wychwalany ponad wszystkie inne przez mówiących w tym języku, i jak przypisywano językom moc zmiany sposobu myślenia i zachowania.



Książka Petera Burke'a jest moim zdaniem lekturą obowiązkową dla wszystkich interesujących się językami oraz tych, którzy chcą zrozumieć europejską cywilizację wczesnonowożytną. Zaletą książki jest panoramiczne spojrzenie na językowe dzieje Europy. Po lekturze dzieła prof. Burke'a czytelnik zmieni swą wizję cywilizacji przednacjonalistycznej tj. tej sprzed 1789 i 1848 roku.

środa, 5 stycznia 2011

Przereklamowany "hit" - Carl Becker: "Państwo Boże osiemnastowiecznych filozofów"

Książka Carla Beckera dotyczy myśli polityczno-społecznej osiemnastowiecznych filozofów. Autor stawia w niej kilka śmiałych tez. Według Beckera osiemnastowieczni filozofowie byli raczej ostatnimi kontynuatorami myśli średniowiecznej niż intelektualnymi prekursorami i przedstawicielami nowoczesności. Dla poparcia swej tezy przedstawia on czytelnikowi następujące cechy myśli osiemnastowiecznej; dążność do wyrugowania dogmatów wiary z życia społecznego przy jednoczesnej skłonności do zastąpienia ich nowymi dogmatami świeckimi (prawa człowieka, rozum), wzorowanie się na ideach Aten, skłonność do ujmowania tego co naturalne (przyrodzone) jako tego co racjonalne, dążność do traktowania historii jako nauki filozoficznej odwołującej się do faktów, pokładanie nadziei w przyszłych pokoleniach, jako tych, które znajdą się bliżej prawdy.



Tezy Beckera w większości jedynie pozornie są głębokie i warte uwagi. Kontynuacja myśli starożytnej przez XVIII-wiecznych filozofów polityki nie dowodzi braku nowoczesnego ducha w ich dziełach. XIX-wieczni demokraci również odwoływali się do wzoru Aten. Becker zauważa, że do ok. roku 1750 powoływanie się na Ateny uchodziło za przejaw ciasnoty w myśleniu i prowincjonalizmu, wszak cywilizacja wersalska nie ustępowała w opinii większości wykształconych Atenom, zmieniło się to w drugiej połowie stulecia. Być może myśl radykalnego oświecenia sprzeciwiającego się ideom monarchii absolutnej (klasycznej bądź oświeconej)dowodzi pewnego regresu w myśleniu, jednak każda nowa idea musi nawiązać do czegoś znanego i historycznie sprawdzonego, stąd wyidealizowana wizja Aten nadawała się do tego celu znakomicie.

Myśl polityczna oświecenia z całym swym utylitaryzmem, była jak najbardziej myślą nowoczesną i oryginalną. Oświecenie było ruchem bardzo niejednorodnym. Oświeceniowcy zasadniczo byli sceptykami i kierowali się utylitaryzmem. Przedkładali ulepszenie życia na ziemi od kontemplacji teologicznych i metafizycznych. Zamierzali kształcić społeczeństwo, lecz jak owo kształcenie ma wyglądać było już sprawą sporną. Słowo „polityka” dla ludzi XVIII wieku oznaczało to samo co dla Arystotelesa – sztukę rządzenia, a nie to co dla nas dziś; sztukę zdobycia władzy w gąszczu demokratycznych procedur. Pisarze polityczni oświecenia doradzali więc monarchom, ministrom i reformatorom, rzadziej kierując swe słowa do rodzącej się wówczas opinii publicznej. Pomysły były rozmaite. „Król filozofów” Voltaire (właść. François-Marie Aruet, ur. 1694, zm. 1778) był zwolennikiem monarchii absolutnej lub konstytucyjnej zachowującej tolerancję religijną i szanującą „strefę prywatną” (termin zapożyczył od Locke’a) poddanych o, a więc był monarchistycznym liberałem . Baron Charles de Montesquieu (zw. W Polsce Monteskiuszem, ur., 1689, zm. 1755) miał podobne poglądy z tą różnicą, że wierzył, że silna pozycja arystokratów i sędziów stanowi najlepszą gwarancję swobód poddanych. Voltaire wierzył, że jedynie silny i nieskrępowany w swym działaniu monarcha zabezpieczy owe swobody. Hrabia Henri de Boulainvilliers (1658-1722) był zwolennikiem rządów starej szlachty o średniowiecznym (frankijskim) pochodzeniu, zaś Montesquieu, sam należący do nowej „szlachty sukni” (noblesse de robe), uważał ją właśnie za zdolniejszą i lepiej nadającą się do rządzenia. Przyjaciel i kolega szkolny Voltaire’a, markiz Rene d’Argenson (1694-1757) chciał decentralizacji monarchii wraz z umocnieniem pozycji króla i osłabieniem arystokracji, a także wprowadzenia jakiejś formy reprezentacji ludu prowincji. Voltaire popierał projekty przyjaciela. Denis Diderot (1713-1784) i baron Paul Thiry d’Holbach (1723-1789) różnili się od poprzednich wymienionych promowaniem ateizmu, choć pierwszy z nich był umiarkowanym demokratą (zwłaszcza po utworzeniu USA), a drugi monarchistą. Podobnie jak Diderot myśleli Jean Nicolas de Caritat, markiz Condorcet (1743-1794) i Louis-Sébastien Mercier (1740-1814). W jednym ze swych dzieł Mercier opisywał futurystyczny Paruż roku 2440 (sic!), racjonalnie zarządzany z nisko opodatkowaną ludnością i pozbawiony mnichów, żebraków. Kłócono się o politykę ekonomiczną. André Morellet (1727-1819), zwolennik wolności prasy na modłę angielską promował wolny handel bez dozoru państwa. Ekonomiści, później zwani fizjokratami chcieli wzmacniać przede wszystkim rolnictwo (jako rzekomo najbardziej produktywne) a resztę gospodarki poddać kontroli. Oprócz liberałów takich jak Voltaire czy Montesquieu, byli także radykałowie - utopijni zwolennicy przekształcenia całego społeczeństwa i ustroju, jak Jean-Jacques Rousseau (1712-1778) ze swoim uwielbieniem wybieralnej arystokracji i „społeczeństwa politycznego” zakładanego na zasadzie zgody wszystkich, lecz totalistycznego (wnikającego we wszystkie dziedziny życia członków wspólnoty), gdy już miało powstać, i proto-komuniści tacy jak Gabriel Bonnot de Mably (1709-1785). Do tych ostatnich nawiązywali radykałowie rewolucji francuskiej tacy jak Maximillien Robespierre (1758-1794) zwalczający liberałów tej doby; markiza Condorceta i Guillaume’a de Malesherbesa (1721–1794). Obaj Condorcet i malesherbes byli ofiarami rewolucji francuskiej. Malesherbes znany jest z opieki nad encyklopedystami; zwł. Diderotem i de Jaucourtem. Słabsi od liberałów byli konserwatyści tacy jak Lotaryńczyk Charles Palissot de Montenoy (1730-1814). atakujący utopijność pomysłów radykalniejszych „filozofów”, czy wróg Voltaire’a i zwolennik dominacji światopoglądu katolickiego Élie Catherine Fréron (1718-1776). Siła francuskiej myśli politycznej wynikała z siły samej Francji jako państwa (ok. 20 mln mieszkańców na początku wieku, ok. 28 mln pod koniec wieku; w tych czasach Imperium Habsburgów, Hiszpania, Polska i Wielka Brytania liczyły nieco ponad 10 milionów mieszkańców, i ze statusu francuskiego języka jako języka międzynarodowego. Jednak inne narody wydały również wielu oryginalnych myślicieli. Większość z nich kierowała się utylitaryzmem, a nie wzorem dawniejszych epok poszukiwaniem jedynej prawdy np. zawartych w Biblii wskazówek dotyczących życia społecznego. Oświecenie należy więc do nowoczesności, będąc jej źródłem i początkiem.

Zdania Beckera o nowych dogmatach niczego nie dowodzą, ponieważ każda epoka, także dzisiejsza posługuje się własnymi dogmatami. Zmiana dogmatów z średniowiecznych na oświeceniowe przyniosła zmianę optyki politycznej i ostateczne odwrócenie uwagi elit od metafizyki. Nie można też zapominać o optymizmie oświeceniowym kontrastującym mocno z duchem epok poprzednich (jedynie oświeceniowcy anglo-szkoccy zachowani sporo sceptycyzmu wobec przyszłości, co wynikało z pewnego rozczarowania "chwalebną rewolucją" lat 1688-1689). Wizja historii mimo zachowania jej charakteru moralizatorskiego również zmieniła się w XVIII wieku. Przykładowo August Ludwig von Schlözer (1735-1809) atakował dotychczasowy sposób pisania o historii jako o nieustannych podbojach i wojnach (Mordgeschichte), Herder interesował się pochodzeniem narodów. Różni naukowcy, poeci i pisarze wysnuwali idee zjednoczenia Niemiec wokół wspólnej kultury (Kulturnation). Codrorcetowska wizja nieustannego postępu dowodzi, iż wizja przyszłości, a więc i potomności zmieniła się znacznie od średniowiecza i wczesnej nowożytności.

Jedyne co rzeczywiście łączyłoby myśl oświeceniową z dawniejszą to naturalizm, kontrastujący z pozytywizmem XIX wieku, lecz to zdecydowanie za mało, by przyznać rację tezom Beckera.

sobota, 1 stycznia 2011

Światowa Metropolia - Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie

Moja nowa książka o XVIII-wiecznym Londynie


Piotr Napierała, Światowa metropolia. Życie codzienne w osiemnastowiecznym Londynie, Novae Res, Gdynia 2010. ISBN 978-83-61194-43-9


dla zainteresowanych nabyciem książki

Londyn w XVIII wieku był największym miastem na świecie, stolicą potęgi kolonialnej, liberalizmu, wolnej prasy, wyzwolonych artystów, znakomitej muzyki i światowych finansów. Był jednak również siedliskiem występku, prostytucji i ksenofobii.

Książka ma na celu ukazanie nie tylko świata osiemnastowiecznych arystokratów i artystów, lecz również mieszkających w brytyjskiej metropolii cudzoziemców, turystów oraz biedaków. W mieście panowały zbyt wielkie kontrasty, aby nazywać go pięknym, jednakże było na tyle wspaniałe, by stać się przedmiotem zachwytu całej ówczesnej Europy. Jak mawiał pisarz tamtych czasów, Samuel Johnson: „Być znudzonym Londynem, to być znudzonym życiem, Londyn zawiera bowiem wszystko,
co życie może ofiarować”.

SPIS TREŚCI:
WSTĘP – WYJĄTKOWOŚĆ XVIII-WIECZNEGO LONDYNU - 7
BLASK STOLICY – ARYSTOKRACJA – ŚWIAT ROZRYWEK- SKLEPY - 11
EMIGRANCI I CUDZOZIEMCY A LONDYŃSKA KSENOFOBIA - 41
GEORG FRIEDRICH HÄNDEL JAKO CUDZOZIEMIEC, BRYTYJCZYK I LONDYŃCZYK - 76
INFORMACJA, POLITYKA I OPINIA PUBLICZNA - 97
KULTURA POPULARNA - OBYCZAJE - KOBIETY LONDYNU - 122
WARUNKI ŻYCIA, BEZPIECZEŃSTWO - PRZESTĘPCZOŚĆ I WYMIAR SPRAWIEDLIWOŚCI - 150
BIBLIOGRAFIA – 173



FRAGMENT ROZDZIAŁU II:

Niejaki Zetzner - podróżnik, który przybył do Londynu ze Strasburga w 1700 roku i został w nim 2 lata tak oceniał Brytyjczyków jako naród:
"Są to, ogólnie rzecz biorąc, mili ludzie, obdarzeni dużą inteligencją i politycznym rozeznaniem. Są dobrze wykształceni, a ich umysł widzi sprawy na wylot. Są również muskularni i zręczni we wszystkich ćwiczeniach ciała. Są uprzejmi i jeśli chcą kogoś uhonorować nie szczędzą jakichkolwiek wysiłków. Ale w głębi duszy są dumni, wyniośli i uważają się za dużo lepszych od innych narodów …”.
Na wrogość tłumu skarżył się m.in. Francuz Jean-Pierre Grosley , autor przewodnika po metropolii wydanego w 1772 roku, który słyszał takie określenia jak „francuski pies” i „francuska dziwka”, jakie prześladowały francuskich turystów rozpoznawalnych łatwo po stroju i manierach. Pewien Portugalczyk spacerujący wzdłuż brzegu Tamizy i rozmawiający we własnym języku napotkał przy jednej okazji dwóch rybaków, którzy grozili mu pięściami biorąc go za Francuza i przezywali „francuskim psem”: speak your damned French if you dare! („mów dalej w swoim przeklętym francuskim jeśli się ośmielisz !”). Grosley konfrontuje informacje o takich zdarzeniach z grzecznością brytyjskiej klasy uprzywilejowanej i sprzedawców w sklepach. Biedacy natomiast nieraz obrzucili jajkami powozy, w których jechali francuscy goście . Ciekawe jest to, że tylko w Londynie cudzoziemców tak nie lubiano, być może wynikało to z rozpolitykowania Londyńczyków .


SUMMARY


This book is an attempt to show to the polish reader the richness and diversity of the eighteenth-century London live. First and foremost this book informs, why Lodnon was so unique as the largest city in eighteenth-century Europa, a prototype of the modern multicultural metropolis as we know today. The leading intellectuals of enlightenment esed to look upon London as an example of ‘free’ city ruled by public opinion expressed not only by mighty aristocrats but also humble subjects. In those days London had more to offer to an English or a foreign visitor, than any other city in the continent: parks opened to visitors, rich museum collections, fine shops, elegant partie organized by upper class (beau monde as it used to be called in that century), cosy inns, taverns with good food. Many Frenchmen, Italians and Spaniards used to go to London to see parliamentarism in working, modern manufactures, English and Italian art.
The mob, and even sometimes the political elite of the eighteenth-century London was Rather hostile to foreigners. The Spaniards had a reputation of cruel and canning people, the French were called chattering baboons, the Germans and Dutch were believed to be somewhat ‘primitive’. Very interesting was the evolution of the British-American relations, not only on the political level but also in everyday life. The example of Georg Friedrich Händel or George Frideric Handel naturalised as a British subject in 1727 is used in this book to exhibit how the process of adaptation of a foreigner to living among Britons could have looked like.
The third of the six chapters concernes the eighteenth-century London’s political life, that is; functioning of political clubs, topics of political discussions, the media (press, caricature). The problem of caricature – one of the arts in which the Britons of that era were particularily master ful is in this book strictly connected with life and output of an English great caricaturist William Hogarth. There are also some reference to the army and navy’s world.
From the next chapter the leader can learn what was the time of the breakfast the eighteenth-century londoners used to have and what was actually eaten at this breakfast. The same he or she can learn aobut dinners, favorite English disches including very fine recipes by Benjamin Franklin who was particularily fond of good cuisine. In this very chapter there are many informations about lodging, hotels, inns, education, prices, currency, salaries and wag es, clothes, fashion, morality, religion, enlightenment in London, the poor, the rich and the women of London in cluding the problems of marriage and the al most impossible in those days - divorce.
The last chapter is about the risks and dangers of everyday life in the eighteenth-century London. We are pursuing the Londonem of the era through every stages of his life – from the cradle to the tomb. Here we are refering to the problem of criminality, prostitution, police forces, crime and punishment, medical treatment, diseases, housing and social taboos.
I am fully aware of the fact, that it is not possibile to refer to every kind of human activity and so it is in the case of this book, but I hope still that this book can contribute to a better under standing of the British history and culture of the eighteenth century in Poland.




Piotr Napierała (17. X 2009 r.)