Loading...

czwartek, 20 września 2012

Paryż i Wersal czasów Voltaire'a i Casanovy - moja nowa książka

P. Napierała, Paryż i Wersal czasów Voltaire'a i Casanovy, Wydawnictwo Libron-Filip Lohner, Kraków 2012 ISBN 978-83-62196-61-6 - Książka dotyczy paryskiego życia codziennego i intelektualnego w XVIII wieku, jak również zasad funkcjonowania administracji i rządu Królestwa Francji tej epoki. Czytelnik dowie się z niej o życiu dworskim w Wersalu, obyczajach i warunkach życia elit i zwykłych ludzi oraz o związkach między sztuką i literaturą a polityką epoki. Książka opowiada o tym jak państwo Ludwików próbowało wychowywać swych poddanych, jak dbało lub nie dbało o ich potrzeby, jak traktowało innowierców, a także o tym co osiemnastowieczni Paryżanie czytali, jakie piosenki śpiewali i z jak osobliwymi skargami przychodzili na policję..." - dla zainteresowanych kupnem książki

czwartek, 6 września 2012

DEJIMA czyli Japonia i Zachód


Dominujący na Zachodzie stereotyp Japończyka to obraz Samuraja, agresywnego, nieludzko wytrzymałego, twardego i nieustępliwego wojownika, uzupełniany stereotypem zapracowanego biznesmena z Tokio. Podczas, gdy chińczycy kojarzą nam się z grzeczną łagodnością, Japonia wydaje nam się krajem ekspansywnym, a Japończycy – narodem agresywnym, mimo, iż obecnie to Chiny są w natarciu. Japonia z kolei ma Europejczyków i Amerykanów za dość leniwych (wyjątek czasem robią dla Niemców) i niezbyt uprzejmych (tu akurat obie strony myślą o sobie podobnie, przykładowo japońskie zachowanie przy stole uchodzi za nieobyczajne na Zachodzie, czy sposób okazywania radości).

Stosunki między Europą i Japonią datują się od XVI wieku. Japonia była wtedy szachownicą ziem rządzonych przez wielkich i mniejszych feudałów (od czasu powstania w 702 roku kodeksu uznającego władzę cesarza nad krajem i oddającego mu ziemie (należące wówczas do poszczególnych rodów) pod władanie, rozpoczął się okres tworzenia struktur feudalnych o nazwie shōen, zarządzanych przez gubernatorów. Z czasem władza cesarska przestała mieć na nie wpływ. Tak powstała kasta samurajów). Najważniejszy chwilowo i najpotężniejszy feudał mógł zostać szogunem, lub siogunem . Funkcję sioguna, traktowaną wówczas jako tymczasową, wprowadzono w 794 roku podczas wojny z Ajnami (do końca wojny w 811 roku). W 1192 r. cesarz Go-Shirakawa przyznał ją Yoritomo Minamoto, który przekształcił ją w funkcję dożywotnią i dziedziczną. Później szoguni stali się faktycznymi władcami Japonii (za czasów rodów Ashikaga i Tokugawa – lata 1338-1573 i 1598-1863, kiedy to siogunat zniesiono). Japońska grzeczność tak nieprzenikniona czasem dla Zachodu ma swoje korzenie w niepisanym kodeksie samurajskich zasad: Bushidō (武士道 bushi-dō?, droga wojownika), który zawiera w sobie elementy konfucjanizmu, buddyzmu zen oraz rodzimej religii shintō. Kodeks kładzie nacisk na odwagę, prawość, umiłowanie sprawiedliwości i współczucie (jak w filmie Akiry Kurosawy: "Siedmiu samurajów" (siedmiu bushi decyduje się na nieodpłatną obronę rolników przed łupieżczym najazdem zbójów). Kodeks nakazuje też uprzejmość, z naciskiem na skłonność do poświęceń. Europejczyków dziwi np. zwyczaj składania parasola przeciwsłonecznego na czas rozmowy z kimś, kto takiego nie posiada, by dzielić z nim niewygodę przebywania pod silnym promieniowaniem, ponieważ w Europie dzieli się wygody a nie niewygody. Dr. Inazō Nitobe (1862-1933). W "Hagakure" (praktyczny i duchowy przewodnik dla wojownika składający się z przemyśleń samuraja Yamamoto Tsunetomo, byłego wasala Nabeshimy Mitsushige. Zostały one spisane na podstawie rozmów z lat 1709-1716 między Yamamoto, a młodym samurajem Tsuramoto Tashiro, ale po raz pierwszy opublikowano je wiele lat później) jest wiele fragmentów traktujących o samokontroli i samodoskonaleniu. XVIII wiek był w Japonii okresem pokoju, więc "Hagakure" miał dodać ducha samurajom stającymi się wygodnymi i rozleniwionymi urzędnikami państwowymi:

„…Pięćdziesiąt lub sześćdziesiąt lat temu samuraj każdego ranka brał kąpiel, golił przód głowy, wcierał pachnidło we włosy, obcinał paznokcie u rąk i nóg, ścierał pumeksem i wygładzał skórę stóp, starannie doprowadzał się do porządku, a już zwłaszcza zbroję i ekwipunek chronił przed rdzewieniem, odkurzał i pozostawiał lśniący i gotowy do użytku. [...] W każdej chwili masz być gotowy na śmierć, ale jeśli zostaniesz zabity w stanie ogólnego zaniedbania, będzie to dowód braku wcześniejszego przygotowania duchowego. [...] Jeśli nieustannie w swym życiu będziesz gotów na śmierć w walce i jako ktoś z założenia już martwy będziesz wypełniał służbę i doskonalił sztukę wojenną, to nie zagrozi ci hańba. Ci, którzy w ogóle o tym nie myślą, których treścią życia jest samolubne folgowanie pożądaniom, co krok okrywają się wstydem i w ogóle tego nie zauważają… Podwładny musi zachować czujność przez dwadzieścia cztery godziny na dobę, musi także bezwzględnie towarzyszyć panu przez cały czas, także podczas oficjalnych obowiązków. Jeśli w chwili odpoczynku pofolguje swej czujności, inni uznają, że tak samo postępuje na służbie… Miej zawsze gotową odpowiedź. Należy być zawczasu przygotowanym… Odkąd przyswoiłem sobie zasady służby, nigdy, ani w domu, ani poza domem, nie pozwalam sobie na swobodę. Nic nie mówię. Kiedy nie mogę obejść się bez mówienia, staram się dziesięć słów zawrzeć w jednym. ".

Ceniono trzeźwość myślenia w stresowych sytuacjach i gotowość do sprostania im. Z taką Japonią mieli do czynienia Europejczycy, którzy przybywali do tego kraju w XVI wieku. Portugalczycy przysyłali wówczas misjonarzy i broń, która m.in. feudałowi Oda Nobunaga (zm. 1582) pozwoliło pokonać wielu innych. Od 1543 do 1600 roku Portugalia (połączona w latach 1580-1640 w jedną monarchię z Hiszpanią Habsburgów) miała monopol na handel z Japonią. Przywiezione w 1543 roku portugalskie arkebuzy stały się wzorem dla japońskiej broni rodzimej produkcji .
W 1587 roku dwóch młodych Japończyków znanych tylko z ich europejskich imion Christopher i Cosmas popłynęli na hiszpańskim galeonie do Kaliforni, gdzie ich statek został zatrzymany przez kpt. Thomasa Cavendisha, który wziął obu Japończyków ze sobą do Anglii (są byli pierwszymi znanymi Japończykami, którzy przybyli do tego kraju), gdzie spędzili oni ok. 3 lata, zanim znów wyruszyli na Atlantyk. O mały włos byliby pierwszymi Japończykami, którzy opłynęli świat (zrobił to jednak dopiero Yamamoto Otokichi, znany potem jako John Matthew Ottoson (1818-1867) w 1837 roku . W 1600 roku William Adams przybył do Japonii jako pierwszy żeglarz angielski, na statku holenderskim: Liefde pod dowództwem kapitana Jacoba Quaeckernaecka. W czerwcu 1598 roku w kierunku Japonii wyruszyły z Rotterdamu także 4 inne statki, ale dotarł do niej tylko Liefde, który jako pierwszy przepłynął cieśninę Magellana. Bardzo trudna podróż (sztormy) kosztowała życie niemal ¾ załogi. Na pokładzie znajdowali się pilot-nawigator Will Adams oraz kupiec Jan Joosten. Siogun Ieyasu Tokugawa pomógł im dojść do zdrowia, a Adamsa i Joostena uczynił swoimi doradcami.
Adams zamieszkał w Japonii, gdzie dostał ziemię i dom. Gdy 19 kwietnia 1600 roku jego załoga zeszła na ląd w Bungo (dziś Usuki) na południowej wyspie Kiusiu, napotkali tubylców i portugalskich jezuitów, którzy głosili, ze statek Adamsa jest statkiem pirackim, i jego załoga powinna zostać ukrzyżowana jako bandyci. Schorowani daleka podróżą ludzie Adamsa zostali zamknięci w wiezieniu w zamku w Osace na rozkaz Ieyasu Tokugawa. 19 dział i 500 arkebuzów z okrętu: Liefde wymontowano i użyto potem w bitwie pod Sekigharą 21 października 1600 roku, która zniszczyła wroga rodowi Tokugawa koalicję.


Il. 1. Rycina holenderska z 1707 roku przedstawiająca o sto lat wcześniejsze spotkanie Williama Adamsa z Tokugawa Ieyasu, vide: http://en.wikipedia.org/wiki/File:William_adams_vanderaa.png

Ieyasu był pod wrażeniem wiedzy Anglika o armatach. Adams wspominał, że przyszły siogun czynił wiele gestów, z których liczne były dlań zupełnie niezrozumiałe. Potem pojawił się Japończyk, który umiał mówić po portugalsku, i został on tłumaczem pierwszej w historii rozmowy Anglika z japońskim władcą (na razie jeszcze lokalnym), którego Adams proroczo nazywał „wielkim królem” . Tak to europejska broń z jednego statku pomogła scentralizować Japonię. Oto fragment wspomnienia Adamsa z pierwszej rozmowy z Tokugawą (z listu do jego żony):

…Then he asked whether our country had wars? I answered him yea, with the Spaniards and Portugals, being in peace with all other nations. Further, he asked me, in what I did believe? I said, in God, that made heaven and earth. He asked me diverse other questions of things of religion, and many other things: as what way we came to the country. Having a chart of the whole world, I showed him, through the Strait of Magellan. At which he wondered, and thought me to lie. Thus, from one thing to another, I abode with him till midnight…

Po rozmowie z Anglikiem Tokugawa stwierdził, że ponieważ załoga statku nie uczyniła nic złego jego poddanym, byłoby wbrew nakazowi rozumu karać ich jak chcieli Portugalczycy.


Il. 2. Holenderska mapa Japonii z 1707 roku. W rogu scena spotkania Adamsa z Tokugawą, z atlasu: Naaukeurige Versameling der Gedenk-Waardigste Zee en Land-Reysen, prawdopodobnie autorstwa Pietera van der Aa, źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/File:William_Adams_1707_map_of_Japan.jpg

W roku 1604 Tokugawa kazał Adamsowii i Mukai Shogenowi dowódcy floty w Uraga, zbudować pierwszy japoński okręt w stylu europejskim. Zbudowano go, wzorując się na: Liefde. Tokugawa był zachwycony. W 1610 roku wysłał ów nowy okręt na ratunek hiszpańskim rozbitkom, którzy w sierpniu tego roku popłynęli nim (wtedy okręt zyskał nazwę: San Buena Ventura) do Meksyku, wraz Rodrigiem de Vivero y Velasco i z misją 22 Japończyków pod kierownictwem Tanaka Shōsuke. Ten japoński technik był pierwszym japońskim dyplomatą na kontynencie amerykańskim. Towarzyszył mu też franciszkanin o. Muños, który miał dyskutować o szczegółach planowanego porozumienia handlowego z Hiszpanami. Do Nowej Hiszpanii dotarli w listopadzie 1610 roku. Hiszpański wicekról Luis de Velasco wyraził wielką radość z tej wizyty i z dobrego traktowania hiszpańskich żeglarzy w Japonii, i zdecydował zorganizować ambasadę hiszpańską w tym kraju, na której czele miał stać odkrywca Sebastian Vizcaino. Wicekról skonfiskował jednak: San Buena Ventura however, bojąc się, żeby Japończycy nie opanowali zbyt wcześnie nawigacji transoceanicznej . Tanaka interesował się kopalnictwem, a zwłaszcza wydobyciem srebra w hiszpańskich koloniach. Ponoć zabrał nieco drewna morwowego do Japonii, które potem posłużyło do budowy łaźni Tokugawa Ieyasu. Hiszpanów z kolei interesował znakomita stal mieczy japońskich czyli katan. O Japończykach pisał pod datą 16 grudnia 1610 roku, hiszpański pamiętnikarz Chimalpahin pisał, że wyglądają na odważnych, niespokojnych i zachowują się niczym orły . Kilku Japończyków postanowiło przyjąć chrzest, a z tych trzech także zostać w Meksyku. Ochrzczono ich z wielką pompą pod koniec stycznia 1611 roku . Tanaka Shosuke też został ochrzczony jako Don Francisco de Velasco Josuke. Tanaka Shosuke i Sebastian Vizcaino wyruszyli w drogę powrotną do Japonii w marcu 1611 roku.


Il. 3. Zbroje samurajów w nowojorskim Metropolitan Museum, zdjęcie własne wykonane w lutym 1998 roku.

Tokugawa tak polubił Williama Adamsa, że pozwolił mu odwiedzać jego pałac, kiedy tylko przyjdzie mu na to ochota. Jego koledzy z okrętu: Liefde otrzymali przywileje handlowe (przynajmniej dwóch z nich: Melchior van Santvoort i Jan Joosten van Lodensteijn zarobiło na nim fortunę). W 1605 roku pozwolono im wyjechać z Japonii i otrzymali do tego stosowną pomoc. Adamsowie pozwolono wyjechać dopiero w 1613 roku, jednak wybrał on służbę Tokugawie jako pierwszy europejski samuraj (otrzymał imię: Miura Anjin), „wdowie” po Adamsie, Miura wysyłał przez dalsze lata pieniądze za pośrednictwem holenderskich i angielskich kompanii handlowych. Około 1608 roku Adams pomógł Tokugawie nawiązać przyjacielskie kontakty handlowe z hiszpańskim gubernatorem Filipin i hiszpańską Ameryką. Jak można się spodziewać Adams miał wysokie zdanie o Japonii i jej kulturze:
…The people of this Land of Japan are good of nature, curteous above measure, and valiant in war: their justice is severely executed without any partiality upon transgressors of the law. They are governed in great civility. I mean, not a land better governed in the world by civil policy. The people be very superstitious in their religion, and are of diverse opinions. („…Lud Japonii jest dobry z natury, nad wyraz grzeczny, dzielny na wojnie: ich aparat sprawiedliwości jest surowy, ale bezstronny. Są rządzeni z wielkim taktem. Chyba nie ma lepiej rządzonego kraju w świecie. Są bardzo przesądni w swej religii, ale mają własne rozmaite opnie na sprawy …”).

W 1614 roku Ieyasu Tokugawa, pod wpływem m.in. rada Adamsa wyrzucił z Japonii jezuitów i zażądał, by japońscy katolicy zmienili wiarę. Adams ostrzegał też szoguna przed angażowaniem się w handle z Hiszpanią. Być może ostrzegał go też przed jezuicko-hiszpańskim szpiegostwem. Japonia wówczas była właśnie terenem intensywnej działalności hiszpańskiego wywiadu. Podczas walk 1614 roku (w których brały udział z obu stron ponad stutysięczne armie) i oblężenia Osaki (1614-1615) wielu japońskich feudałów (dajmio) miało na swych sztandarach chrześcijańskie krzyże i znaki Św. Jakuba (Santiago – jeden z najważniejszych świętych dla Hiszpanów) , które na polu walki mieszały się z swastykami (starożytnym symbolem buddyjskim). Po zwycięstwie Ieyasu Tokugawy nad wrogą mu koalicją, wyjął chrześcijaństwo spod prawa, zakazując jego wyznawania pod groźbą kary śmierci. Wynikało to m.in. stąd, że Hiszpanie i jezuici próbowali nawiązać kontakt z arystokratą Date Masamune, drugim najpotężniejszym po szogunie człowiekiem w kraju, i zorganizować rewoltę przeciw władzy tego ostatniego, celem zaprowadzenia w Japonii katolicyzmu, i przejęciu de facto władzy w tym kraju. Podbój Japonii przez Hiszpanów nie wchodził bowiem w grę, gdyż szogun mógł żebrać armię nawet 450.000 ludzi, czyli większą niż kilka największych ówczesnych armii Europy razem wziętych .

Adams starał się znaleźć nowe szlaki komunikacyjne między Europą a Japonią. Chodziło o tzw. Przejście Północno-Zachodnie (morska droga z Europy do wschodniej Azji prowadząca drogami wodnymi wewnątrz Archipelagu Arktycznego. Istnienie tego szlaku zostało teoretycznie udowodnione przez angielskich geografów w końcu XV wieku). Ieyasu podsunął problem Adamsowi , a ten zgłosił sie do East India Company po ludzi i środki, jednak projekt znalezienia przejścia nigdy się został zrealizowany.

W listopadzie (sezonie tajfunów) 1614 roku Adams próbował zorganizować wyprawę do Syjamu na japońskiej 200-tonowej dżonce, którą nazwał: Sea Adventure, z załogą 120 japońskich żeglarzy i kupców, także kilku chińskich kupców, jednego włoskiego i jednego kastylijskiego kupca oraz dwóch angielskich (Richard Wickham i Edmund Sayers) . Uczestnicy wyprawy wyruszyli ze srebrem kupić chińskie drewno, jedwab i skóry. Niestety tajfun nieopodal dzisiejszej Okinawy uszkodził statek, i wyprawa musiał zostać odłożona na później. Następna wyprawa 3 statkami (w tym jedną wynajętą chińską dżonką) w listopadzie 1615 roku zakończyła się pełnym powodzeniem. Ostatni statek powrócił do Nagasaki w czerwcu 1617 roku. Niedługo po powrocie Adams rozmawiał ze swoim sąsiadem, japońskim admirałem nazwiskiem Mukai Shogen Tadakatsu o możliwościach inwazji na katolickie, opanowane przez Hiszpanów Filipiny. W 1617 i 1618 Adams organizował wyprawy handlowe do Kochinchiny (płd-zach. wybrzeże dzisiejszego Wietnamu). Adams znamrł w Hirado, na północ od Nagasaki w maju 1620 roku. Trzy lata później angielska faktorię rozwiązano, ponieważ nie przynosiła dostatecznych zysków. Swoje dobra (dom w Edo, posiadłość ziemska w Hemi i 500 funtów) w testamencie Adams podzielił równo na rzecz swych obu rodzin; angielskiej i japońskiej. Inny Anglik Cocks bardzo żałował śmierci kpt. Adamsa, wątpił bowiem, by kiedykolwiek jakiekolwiek chrześcijanin tak wielki miał wpływ na władcę Japonii. W 1629 tylko dwaj towarzysze pierwszej podróży Adamsa do Japonii nada mieszkali w tym kraju (Melchior van Santvoort i Vincent Romeyn). William Adams jest do dziś osobą znaną i celebrowaną w Japonii. Życie Adams zainspirowało też mini serial Shōgun (1980), I produkcję Broadwayowską: Shogun: The Musical (1990) and the computer game James Clavell's Shōgun (1989), oraz kilka powieści .

W lipcu 1609 roku Holendrzy założyli faktorię handlową na wyspie Hirado. Razem ze statkami z 1609 roku przybyli posłowie Puyck i van den Broek, którzy wynegocjowali w Edo (dziś Tokio, stolica Tokugawów jako władców całego kraju) przywilej handlu na terenie cąłgeo kraju (Portugalczycy mieli tylko pozwolenie na sprzedaż swych dóbr w porcie Nagasaki za cenę ustaloną z góry). Słynną sztuczną wyspę: Dejima (dosł. „wystająca wyspa”) w zatoce Nagasaki wybudowano w 1634 roku z polecenia sioguna Iemitsu Tokugawy. Początkowo była przeznaczona dla portugalskich kupców, jednak po wydaniu przez Iemitsu edyktu o zamknięciu kraju w 1636 roku oraz po powstaniu chłopskiemu w Shimabarze (na wyspie Kiusiu), na przełomie 1637 i 1638, któremu broń dostarczyli Portugalczycy, i które zostało stłumione z pomocą Holendrów, z Japonii zostali wydaleni wszyscy Portugalczycy i inni cudzoziemcy z wyjątkiem przedstawicieli Holenderskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej. Dejima służyła im za bazę handlową od 1641 do 1857 roku, czyli w całym okresie samoizolacji Japonii (sakoku). Kiedy w 1636 roku siogunat podjął decyzję o zamknięciu kraju, jedynie Chińczycy i Holendrzy otrzymali zgodę na kontynuowanie handlu z Japonią. Holendrzy zostali jednak zmuszeni do przeniesienia w 1641 roku swojej faktorii z wyspy Hirado (gdzie przebywali od 1609) na małą, sztuczną wysepkę Dejimę usypaną przez Portugalczyków w zatoce Nagasaki. Miała ona kształt rozłożonego wachlarza (takiego jaki rzucił na stół cesarz podczas debaty o budowie wyspy) o wymiarach ok. 120 na 75 metrów, była otoczona murem i połączona z lądem kamiennym mostem. Po obu stronach była strzeżona. Część nabrzeża wysepki od strony zatoki była umocniona skałami granitowymi i bazaltowymi. Na Dejimie zamieszkiwało przeważnie około dwudziestu Holendrów. Byli to pracownicy Vereenigde Oostindische Compagnie – VOC), pół-rządowej organizacji handlowej (jej głowny urzednik opperhoofd był jednocześnie dyplomatą rządu Republiki Zjednoczonych Prowincji Niderlandów. Na wysepce znajdowały się magazyny i kwatery gościnne dla japońskich gości. Personel japoński, jak tłumacze (tradycyjnie rodzina Motoki), czy dostawcy żywności byli opłacani przez Kompanię. Holendrzy płacili „czynsz” za korzystanie z wyspy (ok. 8,5 tys. guldenów rocznie). Każdy statek podlegał inspekcji administratora japońskiego, a broń składano do depozytu. W czasie postoju odbierano żagle i ster. Chrześcijańskie obrzędy religijne były zabronione. Przy schodzeniu na ląd zamorscy goście byli zmuszani do deptania po chrześcijańskiej ikonie. Do Dejimy przybijało 5-7 statków rocznie, lecz po 1715 roku już tylko 1 lub 2. Po bankructwie VOC (1795), handel z wyspą przejął rząd, a statki przybywały jeszcze rzadziej. Opperhoofd był traktowany jak głowa małego państwa wasalnego. Co roku miał on wraz z kilkoma podwładnymi przynosić trybut siogunowi w Edo. Co ciekawe np. chińscy kupcy, w ogóle nigdy nie mogli odwiedzać Edo. Holendrzy zaś mogli gościć swoich i innych europejskich naukowców (Engelbert Kaempfer, Carl Peter Thunberg, Isaac Titsingh, Philipp Franz von Siebold), którzy za zgodą szoguna mogli schodzić na ląd. W 1716 roku szogun Ietsugu Tokugawa zezwolił na cumowanie w porcie na Dejimie 30 statków chińskich i 2 holenderskich każdego roku. Decyzja ta nie zmieniła jednak w żaden sposób polityki samoizolacji Japonii.

Kontakty osobowe doprowadziły do wzrostu zainteresowania Japończyków wiedzą Zachodu. Zaczęły docierać instrumenty naukowe oraz przede wszystkim książki, które przyczyniły się do rozwoju tzw. „studiów holenderskich" (rangaku), czyli poznania języka, europejskiego kalendarza, astronomii, anatomii i medycyny. Dejima szybko zyskała sławę jako centrum medycyny, wiedzy wojskowej i astronomii. Szczególnie szogun Tokugawa Yoshimune (1684-1751), który rządził od 1712 roku do abdykacji w 1745, znany był ze swego zainteresowania zachodnią myślą techniczną. Yoshimune odprawił konserwatywnego doradcę Arai Hakuseki i zaczął zmiany znane jako Reformy Kyōhō. Książki zagraniczne były zabronione od 1640 roku, Yoshimune złagodził jednak to prawo w 1720 roku, gdy sprowadził wiele zagranicznych książek i nakazał dokonania ich przekładu w Japonii. Również Yoshimune był inicjatorem rangaku .
Slynny medyk i przyrodnik niemiecki Engelbert Kaempfer (1651-1716) rodem z Lemgo w Nadrenii, przybył do Nagasaki w 1690 roku. Badał tamtejsza florę (Flora Japonica). Sprowadził nasiona miłorzębu dwuklapowego (Ginkgo biloba) do ogrodu botanicznego w Utrechcie. Intereowała go też akupunktura i moksybucja. Naukowcom zachodnim sioguni pozwalał zostawać w Edo nawet do 3 tygodni. Engelbert Kaempfer wspominał też, że siogun prosił jego i jego towarzyszy o wykonanie holenderskich piosenka dla swej uciechy. Była to dość typowa prośba przy takich okazjach. W 1775 roku Szwed Carl Thunberg rozpoczął swą pracę jako lekarz na wyspie.


Il. 4. Holendrzy z Dejimy i japońskie kurtyzany na obrazie japońskim z ok. 1800 roku, źródło: http://en.wikipedia.org/wiki/File:Dutchmen_with_Courtesans_Nagasaki_c1800.jpg

Okupacja francuska (1811-1814) oraz utrata posiadłości kolonialnych w Azji na rzecz Wielkiej Brytanii spowodowały, że Dejima była wówczas jedynym miejscem na świecie, gdzie powiewała flaga holenderska. Holendrzy przywozili z Azji do Japonii m.in. jedwab, cukier, skóry, a z Europy tekstylia, wyroby bawełniane i szklane. Kupowali u Japończyków miedź i srebro. Bardzo opłacalna dla Holendrów była różnica w relacji między srebrem a złotem - 5:1 w Japonii, przy 15:1 w Europie. Faktoria na Dejimie została zamknięta w 1857, a sama wysepka została otoczona lądem (osuszenie zatoki) i włączona do miasta Nagasaki. Od roku 2000 można zwiedzać tam kilka historycznych budynków, w tym dom opperhoofda . Holendrzy sprowadzili do Chin; kapustę i pomidory (XVII w.), badminton (XVIII w.), bilard (1794), piwo, kawę (Holendrzy zwali ja wtedy: moka – Siebold pisał w 1823 roku o japońskich amatorach kawy), pianino (sprowadził je Siebold w 1823 r., dziś w muzem Kumatani), oraz czekoladę (najpewniej między 1789 a 1801 rokiem) .

W 1623 roku grupa angielskich marynarzy została zabita (był to w zasadzie mord sądowy) na terenie dzisiejszej Indonezji przez Holendrów z VOC (tzw. Amboyna massacre). Napięcia miedzy Anglikami i Holendrami spowodowały, że wkrótce potem Anglicy zamknęli swą faktorię handlową w Hirado (sąsiadującą z holenderską), bez powiadomienia rządu Japonii, co spowodowało ponad dwuwiekową przerwę w kontaktach brytyjsko-japońskich. W 1673 załoga statku "Returner" odwiedziła Nagasaki I proponowała odnowienie ich, ale siogun odmówił, m.in. dlatego, ze Karol II Stuart poslubił katoliczkę, a Japończycy pamiętali hiszpańskie jezuickie knowania w ich kraju. Dopiero w 1858 roku Anglicy powrócą do Japonii i urządza ambasadę w Edo.
Izolacja pogłębiła kryzys gospodarczy, którego przyczyną był też podział społeczeństwa, hamujący naturalne procesy rozwoju i powodujący ubożenie społeczeństwa. Kryzys spotęgowało zagrożenie z zewnątrz na przełomie XVIII/XIX w., wynikające ze wzrostu zainteresowania Japonią ze strony cudzoziemców: Rosjan, Brytyjczyków, Amerykanów. Ostatecznie w 1854 na skutek działań komandora M.C. Perry'ego, dowódcy eskadry amerykańskich okrętów, Japonia zaczęła otwierać swoje granice. Podpisała traktat o przyjaźni z USA (m.in. otworzyła porty), a następnie z: Wielką Brytanią, Rosją (1855), Holandią (1856). W 1858 zawarła traktaty handlowe z: USA (m.in. prawo eksterytorialności), Wielką Brytanią, Rosją, Holandią, Francją, Portugalią (1860), Prusami (1861). Nasiliło to nastroje antycudzoziemskie. Powstał ruch sonnō-jōi ("czcić cesarza, wypędzić barbarzyńców"), na którego czele stanęli samuraje, ostatecznie Japończycy uznali przewagę cudzoziemców, ruch antycudzoziemski osłabł, nasilił się ruch pro-cesarski. Pod koniec 1867 ostatni siogun z rodu Tokugawa, Yoshinobu (1866-68), zrezygnował ze stanowiska. Na początku 1868 zniesiono urząd sioguna, kończąc tym samym ostatnie rządy wojskowych w Japonii. Nastąpiła restauracja władzy cesarza. W 1868 rozpoczął się proces gwałtownych zmian i modernizacji na wzór zachodni, zw. restauracją Meiji. W 1873 wprowadzono kalendarz gregoriański i cofnięto wszystkie antycudzoziemskie zarządzenia.


Il. 5. Marynarze z Zachodu na japońskiej rycinie z XIX w.

Najważniejszym problemem była rewizja nierównoprawnych traktatów z połowy XIX w. Nieudaną próbę podjęto już 1871, w trakcie pierwszej oficjalnej misji rządowej do Stanów Zjednoczonych i Europy, na której czele stał Tomomi Iwakura. Ostatecznie nastąpiło to dopiero w latach 1894-1899. Wcześniej Japonia zawarła równoprawny układ z Chinami (1871), uzyskała od Rosji Kuryle w zamian za Sachalin (1875). W latach 20. XX wieku pojawiły się liczne organizacje: prawicowe, nacjonalistyczne, liberalne, lewicowe, socjalistyczne i komunistyczne. I wojna światowa, w której Japonia popierała Wielką Brytanię, Francję i USA rozkręciła Japoński przemysł, jednak rok 1918 przyniósł recesję. W latach 1921-1922, wspólnie z: USA, Wielką Brytanią, Francją, Włochami, Belgią, Holandią, Portugalią i Chinami, Japonia uczestniczyła w konferencji waszyngtońskiej i podpisała traktaty dotyczące praw żeglugi i bezpieczeństwa na Pacyfiku.

Po 1926 roku nastąpił wzrost nastrojów nacjonalistycznych. Przyczyną była zła sytuacja gospodarcza, pogłębiona wielkim kryzysem lat 1929-1933. Nacjonaliści uważali, ze Japonia zabrnęła zbyt daleko w naśladowaniu rozwiązań zachodnich. Dokonywali oni zamachów w imię hasła Azja dla Azjatów", którą kierować miała Japonia właśnie. Postulowano m.in. Tacy nacjonaliści jak Gi’ichi Tanaka, postulowali np. oddzielenie Mandżurii i Mongolii od reszty Chin i krytykowali ustępstwa takie jak podpisanie w Londynie układu dotyczący redukcji sił morskich (1930). W 1937 roku Japonia rozpoczęła II wojnę światową atakując Chiny, i mordując w grudniu 1937 i styczniu 1938 dziesiątki a może i setki chińskich cywilów w Nankinie, przeciwko której protestował nawet rząd hitlerowskich Niemiec.
W 1945 Japonia po raz pierwszy w historii znalazła się pod obcą okupacją, która kierował gen. Douglas MacArthur. Rządzono za pośrednictwem urzędników japońskich, którzy jednak nie mogli zmienić decyzji administracyjnych aliantów. W pierwszym okresie okupacji (1945-1948) zajęto się głównie demilitaryzacją, demokratyzacją i decentralizacją. Z więzień wypuszczono przedstawicieli lewicy, wpierano w rządach partie liberalne. Po 1948 roku, potrzebując Japonii przeciw blokowi wschodniemu, zaczęto ją odbudowywać i rehabilitować. Okupacja zakończyła się w 1952, kiedy wszedł w życie traktat pokojowy, podpisany rok wcześniej w San Francisco przez Japonię, USA oraz 47 innych państw[33]. Traktatu nie podpisał ZSRR oraz inne państwa bloku sowieckiego, w tym Polska (polsko-japońskie stosunki dyplomatyczne wznowiono w II 1957). Japonia i USA zawarły także układ o bezpieczeństwie, gwarantujący stacjonowanie na wyspach wojsk amerykańskich.

Już w 1953 Japonia pod względem wartości PKB wyprzedziła Włochy, następnie Francję i Wielką Brytanię (1966) oraz RFN (1967) i stała się trzecią, po USA i ZSRR, potęgą gospodarczą świata. Obecnie Japonia mocno się zbroi wywołując pewien niepokój Zachodu (m.in. Samuela Huntingtona). Jest to być może kontynuacja słynnego stereotypu: yellow peril” czyli „żółtego zagrożenia” w początku XX wieku (mówiono o nim nie tylko w świecie anglosaskim, ale i np. w wilhelmińskich Niemczech), kiedy Japończyków starano się przedstawić jako dzikich barbarzyńców, militarystów i wojennych podżegaczy . Propaganda „żółtego zagrożenia” znalazła swój efekt zarówno w skrajnie negatywnym przedstawieniu Japończyków w filmach hollywoodzkich czasu II wojny światowej (Japończyków grali zwykle aktorzy chińskiego pochodzenia, po II wojnie bywało często odwrotnie), internowania obywateli USA (los rodziny pana Mijagi z filmu „Karate Kid”) japońskiego pochodzenia w tym okresie i restrykcjach emigracyjnych rządu Australii wobec ludzi rasy żółtej (1901-1973)
Istnieją dziś na Zachodzie dwa dominujące stereotypy Japończyka, oba sprowadzające się do rzekomego agresywnego ducha Japończyków. Przy czym może to być obraz humorystyczny lub na serio. Niestety nie pamiętam nazwy amerykańskiego filmu, w którym japoński kierowca tira ucieszył się na widok auta stojącego na poboczu drogi, krzycząc: „Banzai” , po czym pojechał tak, by uciąć je karoserią swej ciężarówki. Jest to wyraźne nawiązanie do legendy pilotów kamikaze, których poświęcenie zdumiewało W czasie II wojny światowej wielu pilotów kamikaze zginęło na próżno, nie wiedząc że pokłady brytyjskich lotniskowców, są w przeciwieństwie do amerykańskich opancerzone. Steven Spielberg zmierzył się z japońskim mitem dwa razy. Raz poważnie w: „Imperium słońca”, a raz na wesoło w filmie: „1941”. Ten ostatni film rozkłada akcenty równo po obu stronach Amerykanie są w nim przedstawieni jako banda panikarzy bojących się inwazji japońskiej w najwyższym stopniu (jeden z generałów na informacje o plotce jakoby Japończycy zatruli rzeki w Kalifornii, mówi „rząd powinien raczej wrzucić do nich środki uspokajający, może wtedy rząd pozwoliłby armii prowadzić wojnę”), a Japończycy jako szaleńcy, którzy pod wodza kapitana okrętu podwodnego (Toshiro Mifune w tej roli) wpływają na wody USA by storpedować Holywood, mylą jej jednak z diabelskim kołem wesołego maisteczka.
Gwałtownym i dumnym „samurajem” jest też Toshi , bohater filmu animowanego: American Dad, i kolega z klasy Steve’a – syna tytułowego bohatera. Toshi odmawia mówienia po angielsku i mówi do swych kolegów po japońsku nie przejmując się, że ci go nie rozumieją.

Japonia szokuje Zachód cukierkową urodą i modą japońskich dziewczyn, np. tych z zespołu: Perfume (pochodzą one z Hiroszimy, która na Zachodzie ze śpiewaniem się raczej nie kojarzy, ich przebój: „Monochrome Effect” został wybrany na muzykę XXXI wieku, a wiec dalekiej przyszłosci w jednym z odcinków: American Dad ), bekaniem przy stole, uwielbieniem dla robotów (uważają nawet, że roboty też mają duszę, a profesor Hiroshi Ishiguro, który swego robota-humanoida wysyła nawet na konferencje, by wygłaszał te wykłady, które on by wygłosił, gdyby miał więcej czasu ), gwałtownością walk w fimach anime, i skrajnym praktycyzmem nawet w sprawach seksu (wielkim zainteresowaniem mediów Zachodu cieszył się tokijski zakład, oferujący tysiące stosunków oralnych jednocześnie), czy zakwaterowania (kapsuły noclegowe w hotelach). Japonki uchodzą za łatwą zdobycz dla białych mężczyzn odwiedzających Japonię (Yellow cab stereotype, który zapewne jest pochodną stereotypu: Amejo – dziewczyny oddającej się chętnie amerykańskim okupantom) . Pamiętam też jak moja mam opowiadał jak przestraszyła się japońskiej eksplozji radości w wykonaniu psycholożek z Japonii na jednej z konferencji. W serialu animowanym: „Family Guy” jedne z bohaterów kreskówki Glenn Quagmire mówiąc o swoim wydumanym japońskim pochodzeniu stwierdza: „…Nadal zajmują się 5 godzin dziennie matmą, choć już nawet nie chodzę do szkoły…”.

Bardzo zabawne jest to jak James Bond (Sean Connery) stawał się Japończykiem w filmie: „Żyje się tylko dwa razy” (ang. You Only Live Twice) z 1964 roku, kiedy to Japonia była w modzie. Oto fabuła tego fimu:

„… Amerykanie oskarżają Związek Radziecki o przechwycenie statku kosmicznego. Ale wywiad brytyjski dysponuje przesłankami, wskazującymi na to, iż porwanie niekoniecznie jest sprawą Rosjan. Tymczasem dla zmylenia przeciwników, zostaje upozorowana śmierć Bonda. Celem prowadzenia śledztwa dotyczącego porwania rakiety, Bond udaje się do Japonii gdzie ma spotkać się z agentem Hendersonem. Spotkanie ułatwia poznana na turnieju sumo tajemnicza Japonka, panna Aki. Henderson, podczas spotkania z Bondem, zostaje skrycie zamordowany. Bond ścigając morderców i eliminując ich po drodze, trafia do biurowca firmy Osato, gdzie wykrada z sejfu tajne dokumenty. W momencie ucieczki znowu pojawia się panna Aki, która w niecodzienny sposób kontaktuje Bonda z szefem japońskich służb specjalnych - Tanaką. Po spędzeniu nocy z panną Aki, Bond udając brytyjskiego przemysłowca spotyka się z szefem firmy Osato, panem Osato, który nie daje się jednak nabrać i rozkazuje zabić Bonda. Z opresji ponownie ratuje go panna Aki w swoim szybkim samochodzie. Kontynuując śledztwo Bond i Aki udają się do Kobe, do portu. Tam Bond zostaje pochwycony przez ludzi Osato, pannie Aki udaje się uciec. Uwięziony Bond, pozostaje pod nadzorem asystentki pana Osato panny Brandt, którą próbuje namówić do zdrady. Początkowo panna Brandt wykazuje zainteresowanie, by przy okazji uwieść Bonda, następnie w dość wyszukany sposób próbuje się go pozbyć. Bond jednak z ciężkich opresji uchodzi z życiem. Następnym krokiem Bonda jest lot zwiadowczy mini śmigłowcem bojowym Little Nellie skonstruowanym przez Q, nad wyspą Yama, gdzie widziano podejrzany statek dostarczający materiały chemiczne z zakładów pana Osato. Podczas lotu toczy zwycięski bój z czterema wrogimi śmigłowcami. Tymczasem zostaje porwany z kolei radziecki statek kosmiczny. Sytuacja polityczna zaognia się, grozi wybuchem III wojny światowej. Za porwaniami statków kosmicznych stoi organizacja SPECTRE (WIDMO), której członkiem jest pan Osato, a przywódcą Ernst Stavro Blofeld. Tanaka planuje napaść na bazę Blofelda, zlokalizowaną na wyspie Yama, z pomocą oddziału ninja. W tym celu Bond zostaje ucharakteryzowany na Japończyka, przechodzi szkolenie ninja i udaje się na wyspę jako mąż japońskiej dziewczyny Kissy ...”.

Najzabawniejsze, że japońska transformacja Bonda w ogóle nie była potrzebna dla ciągu przyczyn i skutków wydarzeń przedstawionych w filmie. Pokazano nieco japońskiej kultury, niejako wbrew potrzebom akcji.

Dla Japończyków ludzie Zachodu są przede wszystkim leniwi i mało grzeczni, a także mało inteligentni i nie potrafiący pracować w grupie. W latach 70. Niemieccy przemysłowcy robili sobie żarty z Japończyków, by potem uczyć się od nich biznesu, jak szef Porsche, który czytał o strategiach rozwoju Toyoty, i dzięki temu z małej firmy Porsche zrobił prosperującego giganta motoryzacji. Co ciekawe Niemcy, i może jeszcze Holendrzy są tymi europejczykami, do których Japończycy mają pewną słabość. Zapewne chodzi o styl bycia nastawiony na niemarnowanie energii fizycznej, gdy tego nie trzeba czynić, przy jednoczesnej gotowości do szybkich działań w razie konieczności. Holendrzy i Niemcy wydają się więc może najbardziej podobni samurajom z ludzi Zachodu… Istnieją programy rozrywkowe japońskie, w których ludzie Zachodu poniżają się za pieniądze, są one interpretowane na Zachodzie jako wyraz kompleksów, lub pogardy Japończyków wobec Europy i Ameryki, tymczasem wpisują się one raczej w całokształt japońskiej dość niewybrednej rozrywki dla mas, jak np. teleturniej, w którym zawodnicy mają ścigać się po śliskich schodach .

CHINESE PIE czyli Chiny a Zachód


Il. Talerz wykonany w Chinach między 1750 a 1757 rokiem na potrzeby dworu Fryderyka II


Il. Talerz chiński przeznaczony na eksport z obrazem przedstawiającym chrzest Chrystusa ok 1725 r.



Il. Produkty powstałe na portugalskie zamówienie w Chinach dynastii Ming




Il. Porcelana chińska z XVII wieku naśladująca stylem zdobienia porcelanę z Limoges



Il. Osiemnastowieczne naczynie do ponczu wykonane w Chinach na europejskie zamówienie



Il. Naczynie wykonane w Chinach prawdopodobnie na zlecenie Ludwika XIV



Il. Chińskie wyroby na europejski eksport (przełom XVII i XVIII w.)



Il. Talerz wykonany w Chinach między 1750 a 1757 rokiem na potrzeby dworu Fryderyka II




Il. Wielka Brytania, Niemcy, Rosja i Japonia dzielą „chiński placek” – chinese pie. Przyglada się temu Francja i przerażone Chiny (koniec XIX w.), źródło: http://commons.wikimedia.org/wiki/File:China_imperialism_cartoon.jpg

Tradycyjnie za europejskiego „odkrywcę” Chin uważa się weneckiego żeglarza Marco Polo (1254-1324), którego relacje o Chinach są pozbawione tak wielu specyficznych elementów tamtejszej kultury, że niektórzy powątpiewają, czy Marco polo rzeczywiście w Chinach był. Chociaż Marco w swojej książce twierdzi, że z ojcem i stryjem byli pierwszymi Europejczykami, którzy zapuścili się tak daleko na wschód, nie odpowiada to prawdzie. Już w latach 1160-1173 rabbi z Nawarry Beniamin z Tudeli odbył podróż do Bagdadu. Kilku misjonarzy udawało się też do państwa mongolskiego w celach ewangelizacyjnych.

Jest jednak możliwe, że relacje Zachodu z Chinami są jeszcze starsze. Starożytny Rzym i Chiny utrzymywały stosunki handlowe (powstanie tzw. szlaku jedwabnego), z tym, że nie bezpośrednie, a poprzez Partów. Doszło też do misji dyplomatycznych. Najbliżej realnej konfrontacji większej ilości Chińczyków i Rzymian było w momencie spotkania nad Morzem Kaspijskim. Wojska rzymskie cesarza Trajana opanowały terytorium Armenii, wodzem był Trajan wówczas. Po obu stronach stały dwa zgrupowania zbrojne zupełnie odmiennych cywilizacji. Pierwsza próba nawiązania bezpośredniego oficjalnego kontaktu dyplomatycznego między oboma państwami miała miejsce w 97 roku naszej ery., kiedy to wódz chiński Pan Chao wysłał do Rzymu poselstwo, które z różnych przyczyn (Partowie wyprowadzili go w pole, zapewniając, że Rzym oddalony jest o dwa lata żeglugi. Władcy partyjscy długo i skutecznie utrudniali nawiązanie bezpośrednich kontaktów między dwoma mocarstwami, nie chcieli bowiem uszczuplić swych zysków z handlu jedwabiem) nie dotarło jednak do stolicy Imperium. Stosunki dyplomatyczne udało się nawiązać po niespełna 70 latach.

W 166 r., za rządów Marka Aureliusza, dyplomaci rzymscy złożyli wizytę na dworze cesarza Liu Zhi z dynastii Han, co poświadczają chińskie źródła. W I i II w. n.e. w Chinach panowała dynastia Han. Był to okres politycznej stabilizacji i rozwoju Chin na wszystkich polach. Chińczycy posiadali scentralizowana administrację, armię, fortyfikacje graniczne (mur chiński), forty i wielkie miasta. Stolicą państwa był Luoyang zwany przez Rzymian Sera Metropolis. Było to miasto prawdopodobnie niemal tak wielkie jak Rzym, jedno z największych w ówczesnym świecie. Do nieznanych Rzymianom obszarów należała wschodnia Azja, gdzie na Półwyspie Koreańskim istniały zwalczające i broniące się przed Chinami się państwa: Silla, Kogurio, Pekdze. Stolica państwa Silla- Kwangdzu była jednym z największych miast na świecie, pod względem liczby mieszkańców i wspaniałości budowli publicznych dorównywało to miasto Rzymowi.

Antropolodzy z uniwersytetu w Lanzhou twierdzili, że przodkami Chińczyków w Jingchang w prowincji Gansu byli legioniści rzymscy, którzy osiedlili się w tam po klęsce Marka Licyniusza Krassusa pod Karrami w 53 r. p.n.e. Dzięki badaniom genetycznym udało się w 2005 roku ustalić, że mieszkańcy Jingchang charakteryzujący się m.in. zielonymi oczami, haczykowatymi nosami i blond włosami, są potomkami ludzi rasy białej. Zastanawiające jest też to, że czczą oni byki, które w starożytnym Rzymie miały znaczenie religijne) Mimo iż stoczona w 53 r. p.n.e. bitwa pod Karrami zakończyła się dla Rzymian całkowitą klęską i śmiercią Krassusa, możliwe, że –że legion dowodzony przez jego najstarszego (ok. 6 tys. ludzi) uciekł wrogom i zdołał przedostać się do Chin, gdzie słuch o nim zaginął. Wielu przedstawicieli chińskiego jest jednak sceptycznych, nie ma bowiem wystarczających dowodów na to, że to właśnie Rzymianie byli przodkami badanej społeczności . „Z całą pewnością pochodzę od Rzymian!” - twierdzi 43-letni Sung Guorong. Ten mieszkaniec wsi Zhelaizhai w prowincji Ganzu jest lokalną gwiazdą i ulubieńcem mediów. Wysoki (1,82 cm), o orlim nosie, jasnych włosach i niebieskich oczach, nie wygląda jak typowy mieszkaniec Chin. Lubi spotykać się z zachodnimi dziennikarzami, którym opowiada o swoich rzymskich protoplastach. W pobliżu Zhelaizhai archeolodzy chińscy odkryli mapę z 9 r. p.n.e., na której widnieje słowo Liqian, ceramikę z czasów dynastii Han, kilka rzymskich monet oraz brązowy medal opatrzony napisem zhao\'an, nie świadczy to jednak, że w Liqian zostali osiedleni żołnierze Krassusa. Osada znajdowała się przy sławnym Jedwabnym Szlaku, na którym ruch handlowy był bardzo żywy, a monety rzymskie znajdowano nawet w Korei i w Wietnamie . Europejskie geny z Liqian mogą być dziedzictwem Hunów, a nie Rzymian, jednak legenda o rzymskich legionistach w Państwie Środka jest tak fascynująca. I dlatego, niezależnie od wyników badań, pozostanie żywa. Rzymianie zdawali sobie sprawę z istnienia Państwa Chińskiego, choć nie wiedzieli o nim zbyt wiele. Znali źródło luksusowych towarów (jedwab, leki). Nazywali obszar Chin Sericum.

Ponad tysiąc lat póżniej ojciec Marco Polo, Niccolò i jego wuj Maffeo zimą 1266 r. dotarli na dwór Kubilaj-chana, prawdopodobnie w Chanbałyku, dzisiejszym Pekinie. Chiny były wtedy w większej części już opanowane przez Mongołów; rozpoczęty przez Czyngis-chana podbój został później dokończony przez jego wnuka Kubilaja. Kubilaj-chan był bardzo zainteresowany nowymi przybyszami, szczegółowo wypytywał ich o sprawy krajów Europy Zachodniej, papieża i chrześcijaństwo. Kiedy poznał ich bliżej, postanowił powierzyć im oficjalną misję do papieża. Marco (prawdopodobnie) uczestniczył w ich II wyprawie w latach 70. XIII wieku. Pobyt Niccolò, Maffeo i Marco Polo w Chinach trwał 17 lat. W tym czasie Marco zdołał zaskarbić sobie coraz większą przychylność i zaufanie Kubilaj-chana. Dzięki temu poznał dokładnie nie tylko Chiny, ale i inne kraje Azji, do których chan wysyłał go jako swojego emisariusza. Kubilaj w zarządzaniu swoim imperium często polegał na cudzoziemcach (Persach, Arabach i przedstawicieli innych nacji), nie ufając Chińczykom, którzy pod względem liczebności populacji mieli ogromną przewagę nad Mongołami. Kubilaj nie mógł też całkowicie polegać na Mongołach. Po śmierci Czyngis-chana imperium mongolskie rozpadło się na kilka chanatów, które choć tytularnie uznawały władzę wielkiego chana, z reguły prowadziły własną politykę i często zwracały się przeciwko niemu. Dokładna trasa podróży po Chinach jest trudna do określenia, ponieważ pisał częściowo o krajach, które do tej pory były w ogóle nieznane Europejczykom. Najwięcej miejsca w swoim opisie Chin Marco poświęcił miastu nazywanemu przez niego Kinsaj (obecnie Hangzhou). Marco uznał je za najwspanialsze miasto na świecie ; rzeczywiście było to największe (w czasach Marco liczyło półtora miliona mieszkańców) i najbardziej rozwinięte cywilizacyjnie miasto w ówczesnych Chinach, niezniszczone przez Mongołów. Przed podbojem mongolskim w 1279 r. było stolicą dynastii Song.

Wątpliwości co do autentyczności opowieści Marco pojawiały się od samego początku, od kiedy po 24 latach nieobecności powrócił do Wenecji. Jego relacje o pełnym przepychu życiu na dworze wielkiego chana, pełnych wspaniałości miastach Chin i innych krajach sprawiły, że dużo jego współczesnych zarzucało mu przesadę i zmyślanie niewiarygodnych historii. Podobno jeszcze za życia Marco Polo biegały za nim dzieci, wołając: Panie Marco, opowiedz nam więcej kłamstw! Pierwsze próby naukowej weryfikacji prawdziwości relacji Marco Polo podjęto w XIX w. W latach 60. XIX w. francuski językoznawca M. G. Pauthier porównał książkę Marco z mongolskimi i chińskimi kronikami i stwierdził duże podobieństwa pomiędzy nimi. Podróże Marco zostały gruntownie przeanalizowane również przez Henry’ego Yule’a, który wyniki swoich badań opublikował w 1866 r. we wspomnianym już wydaniu krytycznym książki, uznając Marco Polo za największego podróżnika wszech czasów.

Chiny to jedyna cywilizacja, do której Zachód (jak pisze Huntington jedyna cywilizacja, która interesuje się żywo innymi to właśnie cywilizacja zachodnia) miewa rzeczywisty i niekłamany respekt (może jeszcze do Japońskiej). Niedawno mieliśmy okazję dowiedzieć się, iż być może Chińczycy wyprzedzili Kolumba jako odkrywcy Ameryki. Gavin Menzies twierdzi, że 8 marca 1421 roku największa flota, jaką widział ówczesny świat, wyruszyła z Chin, by dopłynąć do krańców Ziemi, odebrać trybut od "zamorskich barbarzyńców" i zjednoczyć cały świat w konfucjańskiej harmonii. W dwa i pół roku Chińczycy dowodzeni przez Zhenga He opłynęli kulę ziemską, a kartografowie uwiecznili trasy wyprawy na mapach. Ale zamiast ogłosić światu swoje wielkie dokonanie, Chiny zamknęły się w izolacji na 600 lat. Wszystkie relacje z podróży zniszczono, flotę rozwiązano, mapy zostały jednak ocalone prawdopodobnie przez pasażera jednego z okrętów. Sporządził on kopie i przekazał je następcy tronu portugalskiego. Na ich podstawie stworzono mapę świata, która w roku 1428 trafiła do Lizbony. Z tej kopii ponoć korzystali: Kolumb, Dias, da Gama, Magellan, Cook .

W średniowieczu, gdy po Europie włóczyli się różni Goci i Słowianie lub drużyny władców feudalnych, w Chinach używano druku i jeździły taksówki. A wiec Chiny jak najbardziej zdolne byłyby dokonać takiego przedsięwzięcia, choć dowody nie są zbyt imponujące .

Do ok. 1500 roku spotkania międzycywilizacyjne były wg Huntingtona rzadkie i przypadkowe, albo sporadyczne i intensywne (np. wojny Bizancjum z Arabami i Turkami), Zachód dzięki swej technice wychodzi na prowadzenie w okresie ok. 1500-1750, podczas gdy w tym samym czasie Chiny izolują się i rezygnują z ekspansji (zatapiają nawet swą wielką flotę). W XVI wieku to Portugalczycy mieli najintensywniejsze kontakty z Chinami. Lizbona była beneficjentką epoki odkryć geograficznych – descobrimentos (chodziło głownie o pieprz do konsumpcji solonego mięsa – głównego europejskiego pożywienia zimą. W 1441 roku Nuno Tristao przywiózł z pogranicza Mauretanii pierwszych kilkunastu niewolników, których sprzedaż z nawiązką pokryła koszty wyprawy, stąd powstał rynek niewolników. Liczono też na odkrycie mitycznego królestwa preste Joao – księdza Jana na południe od terenów Arabów. W roku 1500 odkryto Brazylię (pewnie już o niej widziano, ale pilnowano by nie wygadać się przed Hiszpanami przed traktatem podziałowym w Tordesillas). W 1513 Jorge Alvares dopłynął do Chin (do południowochińskiego miasta Guangzhou) jako pierwszy Europejczyk od czasów Marco Polo . Niedługo potem Portugalczycy wynajęli Macau (Makao) w zamian za czynsz płacony dynastii Ming. Misja dyplomatyczna Fernão Pires de Andrade w Guangzhou (1517–1518) był sukcesem, niestety jego brat Simão de Andrade, którego flota przybyła w 1519 do tego miasta zdenerwował Chińczyków, żądaniem pierwszeństwa załadunku przed statkami państwa Azji, zbudowaniem fortu (pod pretekstem zagrożenia pirackiego) i powieszeniem jednego ze swych marynarzy (tj. sprawowanie władzy sadowej na terenie Chin), co gorsze o Simão de Andrade opowiadano fałszywe historie, że porywał chińskie dzieci do Europy , a nawet, ze jego ludzie usmażyli je i zjedli. Simão i podbój Malaków przez Portugalczyków zaszkodziły misji ambasadora Tomé Piresa, który czekał aż dwa lata (do stycznia 1520 roku) na pozwolenie udania się do Pekinu do cesarza, a potem , a potem traktowany był niemal jak szpieg i odesłany do Kantonu w areszt domowy. Po tym jak był tan Bintan zatrzymał kilki Portugalczyków, chińczycy wykonali egzekucje 23 członków nieszczęśliwego poselstwa Piresa, a resztę wtrącili do ciężkiego wiezienia, gdzie niektórzy zmarli. Stało się tak dlatego, że w 1511 roku Portugalczycy podbili Sułtanat Malakka , trybutariusza Chin i mordowali jego poddanych. W 1521 roku Chińczycy wygrali bitwę morską w Portugalczykami pod Tamao. Ci uciekli na trzech zaledwie statkach i schronili się na terenie Sułtanatu (na szczęście dla nich wiatry uszkodziły chińską flotę). Zabijanie Portugalczyków w Chinach miało skłonić ich do oddania tronu Malakka sułtanowi.

W 1545 i 1549 Chińczycy zmasakrowali Portugalczyków osiadłych w faktoriach handlowych (weszli tam dzięki łapówkom) w Ningpo (60-tysieczna armia chińska zabiła 800 z 1.200 żyjących tam Portugalczyków i zatopiła 25 ich statków) i Fujian , a odwecie za portugalskie sobiepaństwo na chińskiej linii brzegowej (najazdy i barbarzyńskie traktowanie chińczyków) . Chińczycy chcieli pokazać butnym Portugalczykom, że dla nich nie są kimś wyjątkowym.

W 1595 roku Chińczycy, a w 1624 król Portugalski zakazli handlu chińskimi niewolnikami. W 1631 roku ograniczono handel z Portugalią tylko do portu w Makao (enklawa zał. 1557). Holendrzy w 1624 osiedlili się na Tajwanie, a potem jako jedynie europejczycy zostali dopuszczeni do handlu w izolacjonistycznej Japonii. W roku 1637 w Kantonie pojawili się Anglicy . Jednocześnie intensyfikowali swą działalność misjonarze, zwłaszcza jezuici. Najbardziej znanym z nich był Matteo Ricci, który przebywał w Chinach od 1583. Państwa niemieckie nie uczestniczyły w tym wczesnym etapie stosunków handlowych z Chinami, jednak wysyłały czasem misjonarzy, zwł. jezuitów. Niektórzy z nich zagrali większą rolę w historii Chin. Johann Adam Schall von Bell (w Chinach w latach: 1619-1666) był w Pekinie, kiedy został on wzięty przez Mandżurów i szybko został zaufanym doradca nowej dynastii Qing. W Rzymia inny jezuita niemiecki Athanasius Kircher, który sam nigdy w Chinach nie był, ale za to ułożył monumentalną: China Illustrata, popularyzując ten kraj w Europie. Najwcześniejsze kontakty handlowe niemiecko-chińskie miały miejsce na Syberii (trzeba było płacić opłaty tranzytowe Rosjanom), dopiero w latach 50. XVIII świeżo utworzona Pruska Kompania Azjatycka handlowała z Chinami drogą morską. Najlepsze kontakty z Chińczykami w XVII i XVIII mieli chyba wytrawni biznesmeni – Holendrzy. Isaac Titsingh (1745-1812) , holenderski lekarz-chirurg, przedsiębiorca, dyplomata, przedstawiciel kompanii handlowej VOC (Vereenigde Oost-Indische Compagnie) na Dalekim Wschodzie. W latach 1779-1784 reprezentował holenderskie interesy w Japonii (port Nagasaki i wyspa Dejima), w 1785-1792 w Indiach, w latach 1792-1793 w holenderskiej kolonii Batawia, a w latach 1794-1795 w Chinach. W 1795 zdążył pogratulować cesarzowi Chin 60-lecia rządów szybciej niż ambasador brytyjski George Macartney, co miało swe konsekwencje handlowe. Był nieformalnym ambasadorem Holandii w tych krajach. W 1796 powrócił do Europy na stałe .

Rok 1644 był dla Chin rokiem burzliwym. Dynastia Ming, została zastąpiona mandżurską dynastią Qing. Mimo zniszczenia swej floty w XVI wieku i izolacjonizmu Chiny nie przestały być ekspansywne i aktywne na kontynencie azjatyckim. Pod panowaniem cesarzy dynastii mandżurskiej Qing, powiększyły się, poprzez podboje, we wszystkich kierunkach. W przeciwieństwie do poprzednich stuleci Kraj Środka nie był zagrożony z zewnątrz. Od wschodu wyspiarska Japonia prowadziła politykę ścisłej samoizolacji od świata. Na północy Rosja miał trudności z zagospodarowaniem świerzo podbitej i skolonizowanej Syberii (dla korzyści handlowych odstąpiła nawet Chinom w 1689 roku tzw. Kraj Nadamurski. Do 1783 roku Chiny opanowały tereny ludów tureckich aż po jezioro Bałchasz, góry Pamiru i Himalaje. Prawie cała ludność Dżungarii została wymordowana, wymarła w wyniku epidemii ospy, lub została wypędzona do Kazachstanu. Do 1769 roku zwasalizowane zostały Birma, Laos i Annam. Wówczas Cesarstwo Chińskie osiągnęło swój największy zasięg terytorialny w historii. Wobec represyjnych rządów dynastii Qing, przez cały XVIII wiek wybuchały w Chinach różne bunty i powstania, najczęściej mniejszości narodowych, chłopów i sekt religijnych. Największym z nich było powstanie zorganizowane w 1793 roku przez bractwo religijne Białego Lotosu, które dążyło do usunięcia Mandżurów i przywrócenia chińskiej dynastii Ming, czyli państwa narodowego. Te niepokoje były zapowiedzią rosnącej słabości Chin w XIX wieku..

Chiny, o czym się często zapomina, dostarczyły bardzo silnej inspiracji dla europejskiego oświecenia. Zarówno tajlandzki buddyzm jak i chiński konfucjanizm dały mocno do myślenia dogmatycznym chrześcijanom siedemnastowiecznym. Ludwik XIV próbował wprowadzić do Syjamu (Tajlandii) francuski handel wraz z wiarą w „jedynego prawdziwego Boga”. W 1684 roku mandaryni syjamscy gościli w Paryżu z wizytą dyplomatyczną, Paryżanie podziwiali ich egzotyczne stroje. W latach 1685 i 1686-87 Francuzi gościli w Syjamie. O tych wizytach opowiadano potem w Paryżu. Jedna z takich opowieści głosiła, że kiedy królowi Syjamu zaproponowano konwersje na chrystianizm miał odrzec, że skoro bogu podobało się stworzyć różne religie, to chyba chciał, by każdy czcił go na swój sposób. Ta mądra odpowiedź wywołała wielkie wrażenie w Paryżu, tak samo jak czystość obyczajów Syjamczyków, mimo ich wiary w dziwnego boga Sommokhodona, zachowywali się tak jak chcieliby katolicy. To dało Francuzom do myślenia, np. o tym, jak sami by zareagowali, gdyby tajlandzcy kapłani (talapoins) przybyli do Paryża ewangelizować ich . Za nawiązanie stosunków z Francją władca Syjamu zapłacił przewrotem pałacowym, który zniweczył pokładane we wzajemnych kontaktach nadzieje. Inaczej zapewne Syjam stałby się jednym z wzorów dla oświecenia, ostatecznie jednak zostały nim Chiny .

Wobec Chin Europa przeszła podobną ewolucję od fanatyzmu do pełnego zrozumienia relatywizmu i tolerancji. Jezuici starali się łagodzić sprzeczności miedzy chrystianizmem a konfucjanizmem (ich publikacja: Confutius, Sinarum Philosophus z 1697 roku), porównywali nawet Konfucjusza z św. Pawłem, by ewangelizować Chińczyków, zdobyli dzięki temu pewien szacunek na dworze w Pekinie. Jednak przyszła dla nich zła passa, bowiem inne zakony źle przyjmowały manipulowanie doktryną w celu przypodobania się chińczykom i oskarżyły w 1700 roku oo. Le Goblen i Le Comte o zdradę chrześcijaństwa. Powołani na sędziów sprawy teologowie Sorbony praktyk tych nie potępili, ale sprzeczności miedzy konfucjanizmem a naukami KrK wyszły na jaw z cała okazałością. Wtedy zainteresowali się Chinami filozofowie. M.in. Isaak Vossius (1618- 1689) podkreślał, że chińscy ministrowie są filozofami, że rząd chiński tych filozofów słucha, a oni sami krytykują otwarcie złe posunięcia cesarza, niczym prorocy w Judei, bo inaczej lud byłby z nich niezadowolony. Spodobał się Spinozie i innym wczesnym oświeceniowcom pozytywny ateizm chińczyków, pełen cnót i umiłowania natury (niczym spinozjański panteizm) .

Chiny dostarczały natchnienia europejskim i francuskim artystom XVIII wieku (rokoko opiera się w dużym stopniu na uwielbieniu orientalnych wzorów), stanowiły też źródło natchnienia i wzór do naśladowania dla teoretyków ustroju. Zwłaszcza nauki Konfucjusza, z jego afirmacja życia i unikaniem tematu śmierci („jeśli nie rozumie się, życia, to jak można zrozumieć śmierć”), stoicyzmem i dystansem wobec duchów i bogów, był inspirujący. Stad tak wiele ciepłych słów o nim i o Chinach w powiastkach filozoficznych Voltaire’a i innych. Fizjokraci z François’em Quesnay (1692-1774) na czele podziwiali chiński nacjonalistyczny (Chiny znały czysty nacjonalizm wieki wcześniej niż Europa) despotyzm. U Quesnay’a, który odrzucał demokrację (ignorancja mas) i „rząd angielski” (stały konflikt, między władzami) i pozostawał przy monarchii absolutnej, widzimy też pewne sympatie do chińskiego despotyzmu (władza realizująca „oczywiste” interesy narodu, popierając rolnictwo) .

O tym jak idealizowano Chiny może świadczyć ta antyfrancuska wypowiedź hr. Chesterfielda, który jak wielu innych brytyjskich autorów osiemnastowiecznych, hr. Chesterfield nie dostrzegał specjalnych różnic miedzy europejskim absolutyzmem a azjatyckim despotyzmem, mimo iż wolę królów Francji ograniczały; ordonanse ich poprzedników, zwyczaje polityczne i ciała pośredniczące (list z 29 III 1750):

„...W Chinach cesarze, choć rządzący absolutnie, mają w zwyczaju rządzić sprawiedliwie i z umiarem , inaczej niż w innych orientalnych monarchiach, gdzie władcy są okrutni i gwałtowni. Król Francji, choć tak samo absolutny jak oni, jest zgodnie ze zwyczajem łagodniejszy; nie znam żadnych konstytucyjnych barier dla jego woli. Anglia jest dziś jedyną monarchią świata, o której z pewnością można rzec, iż posiada konstytucję ; gdyż prawa ludu są zabezpieczone prawami; co zaś się tyczy Szwecji czy Polski, to trudno ich władców nazwać monarchami, jako, że ich władza nie przekracza tej, jaką posiada doża wenecki... .

Wychodziło więc na to, że Chiny są w swej polityce mądrzejsze od Francji. Mądrość Chin była jednym z aksjomatów epoki oświecenia.

W XIX wieku Chiny definitywnie przestały być obiektem admiracji Europejczyków i Amerykanów, ponieważ nie szanuje się krajów słabszych i zacofanych. Jeszcze w 1820 roku Chiny produkowały ok. 30 % światowego PKB , ale w latach 40. Miała przyjść zmiana. W początkach XIX wieku rząd chiński ograniczył handel z zagranicą do kilku monopolistycznych organizacji kupieckich, znajdujących się pod ich nadzorem. Protestowali przeciwko temu kupcy europejscy, zwłaszcza brytyjscy i francuscy. Kupując herbatę, jedwab, ryż i wytwory rzemiosła, musieli płacić srebrem, z braku zgody na wwóz do Chin własnych towarów. Dla zrównoważenia bilansu płatniczego, kupcy angielscy zaczęli do Chin dostarczać w dużych ilościach opium z Indii. Szkodliwy nałóg palenia opium tak się rozpowszechnił w Chinach, że zaczęto szmuglować wielkie jego ilości. Na polecenie cesarza Daoguanga, jego wysłannik w Kantonie, Lin Zexu, nakazał blokadę faktorii angielskich i zniszczył 20.000 skrzyń z zarekwirowanym opium topiąc je (przez 22 dni). Brytyjczycy wszczęli wojnę (1839-42), zajęto Kanton i Szanghaj. Chiny skapitulowały przed nowocześniejszym uzbrojeniem, któremu Chińczycy nie potrafili się przeciwstawić. Jedną ze zdobyczy wojny był Hongkong . W latach 1856-1860 Brytyjczycy wykorzystali zatrzymanie statku „Arrow” ( należącego do Chińczyka, z chińską załogą, lecz pod banderą brytyjską , zarejestrowany był w Hongkongu) pod zarzutem przemytu opium i piractwa, by znów upokorzyć Chińczyków. 1 sierpnia 1860 wojska brytyjskie i francuskie wylądowały na północ od ujścia Hai He, koło Beitang, a 7 października, pokonując słaby opór Chińczyków, dotarły do Pekinu, opuszczonego przez dwór cesarski. Pałac cesarski został następnie splądrowany przez okupantów.

Splądrowanie i spalenie Pałacu letniego Yuanmingyuan (którym zachwycał się m.in. Victor Hugo), stanowi symbol urażonej dumynarodu chińskiego i jednocześnie nie plamę na jego honorze. Brytyjki autor Mark Leonard, nazywa Yuanmingyuan wręcz „chińskim; Ground Zero ”. Pisze on o tym, ze niedawno bo w 2006 roku chiński awangardowy dramaturg Zhang Guangtian wystawił sztukę pt: Yuanmingyuan, w której przedstawia scenę Z 1860 roku. Chłopi narzekają na cesarza, który ich zdaniem niewiele się interesuje ich losem, napotkanego żołnierza brytyjskiego zachęcają do szturmu na pałac, w którym jest co plądrować. Guangtian zrzucał winę na spalenie pałacu (dziś można oglądać tylko makiety i fragmenty) na samych Chińczyków, który porzucali chińskie idee a naśladowali zachodni styl myślenia (jak dwóch członków ruchu: „Nauka i Demokracja” z 1919 w innej scenie sztuki) .

Traktat nankiński – traktat stanowiący zakończenie I wojny opiumowej pomiędzy Wielką Brytanią a Chinami. Podpisany został 29 sierpnia 1842 roku na pokładzie cumującego w porcie Nankin angielskiego statku "Cornwallis". Na jego mocy Chiny musiały otworzyć pięć dużych portów dla europejskich statków i zlikwidować gildię kohong, Hongkong został odstąpiony Wielkiej Brytanii po wsze czasy, oraz przyznane zostały prawa eksterytorialne dla Brytyjczyków (tym samym Chiny pozwoliły na obcą jurysdykcję na swoim terytorium). Ponadto państwa europejskie zwolnione zostały z obowiązku trzykrotnego klękania i dziewięciokrotnej czołobitności. Anglia, USA, Francja, a potem i Rosja, wymusiły na Chinach liczne ustępstwa, w tym ustanowienie portów traktatowych, gdzie Chiny miały prawo tylko do 5-procentowego cła wwozowego, zaś resztę zysków mieli cudzoziemcy. Traktaty o zbliżonej treści zostały podpisane również z Francją i USA. Francuzi uzyskali dodatkowo pozwolenie na prowadzenie w Chinach działalności misyjnej przez Kościół katolicki. Traktat gwarantował otwarcie portu w Szanghaju dla międzynarodowego handlu. Kolejne traktaty zapewniły Wielkiej Brytanii, Francji, USA i Japonii eksterytorialne koncesje .

Po wojnach domowych i z mocarstwami Chiny zrozumiały konieczność unowocześnienia gospodarki, zreformowania armii i rezygnacji z izolacji wobec świata zewnętrznego. W Pekinie powołano wtedy specjalny urząd, którego zadaniem było nawiązanie stosunków gospodarczych i naukowych z zagranicą (studenci) oraz przeprowadzenie reform. Katastrofy naturalne (susza 1876–1879) i powódź (1887) oraz państwa zachodnie przeszkadzały w reformach. Polityka „samoumacniania" oznaczał, że w okresie 1861-1894 wykształceni przedstawiciele lokalnych władz (m.in. Zeng Guofan, Li Hongzhang, Liu Mingchuan) wprowadzali nowoczesne instytucje rozwoju przemysłu, transportu i komunikacji. Mark Leonard wyraźnie podkresla, że już w XIX wieku Chińczycy postanowili wykorzystać zachodnią „wiedzę funkcjonalną” (yong), do utrzymania chińskiej „istoty” (ti) .

W 1872 roku Japończycy anektowali wyspę Okinawę, a w 1875 rozpoczęli zbrojną interwencję na Półwyspie Koreańskim. Natomiast Francja, po krótkiej wojnie z Chinami w 1884–1885 przejęła pod swój protektorat prowincję Tonkin w północnym Wietnamie. Podobnie w 1886 roku, po wyparciu wojsk chińskich z Birmy na półwyspie Indochińskim, kraj ten wcielony został do Imperium Brytyjskiego. Z kolei w latach 1894–1895 doszło do wojny chińsko-japońskiej. Japonia rozgromiła słabe wojska chińskie w północnej Korei i w południowej Mandżurii, zdobyła półwysep Liaodong i po wymuszonym pokoju przejęła, na mocy traktatu z Shimonoseki, wyspę Tajwan, zaś Korea została uniezależniona od Chin, które zobowiązane zostały też do zapłacenia dużej kontrybucji na rzecz Japonii. To "oskubywanie" Cesarstwa Chińskiego trwało aż do początków XX w. W 1905 r. Japonia objęła protektorat nad Koreą i Mandżurią. Wcześniej, w 1900 r., Mandżuria znalazła się w strefie wpływów Rosji, co trwało 5 lat do czasu przegranej przez nią wojny z Japonią. Równocześnie przez całe drugie półwiecze XIX stulecia rozszerzały się wpływy państw europejskich i USA w Chinach, przejmowały one porty, terytoria na wybrzeżach, uzyskiwały koncesje na wydobywanie kopalin i coraz szersze przywileje handlowe. Do grona okupantów dołączyły też w 1897 r. Niemcy, których wojska obsadziły Półwysep Szandong nad Morzem Żółtym (zamordowanie 2 niemieckich misjonarzy posłużyło jako pretekst). Wilhelm II wygłosił do niemieckich żołnierz słynną „mowę huńską”, która nawiązywała do odwiecznych wrogów Chińczyków, a przylgnęła głównie do samych Niemców.
Niemcy starali się dorównać Brytyjczykom w ekspansji ekonomicznej na terenie Chin. M.in. w roku 1890 powstał Deutsch-Asiatische Bank. Do 1896 roku Niemcy były najbardziej zaangażowanym w handel z Chinami po Wielkiej Brytanii państwem Europy.
W XIX wieku wielu Chińczyków emigrowało za chlebem do Ameryki i Australii. Pomagali m.in. budować transkontynentalne linie kolejowa w obu wielkich krajach Ameryki Północnej. Chińczycy rzadko asymilowali (tym, co chcieli, rodacy mówili czasem : „spójrz w lustro”, co miało oznaczać, że sama rasa definiuje ich chińskość, z pewnością rasa była większym problemem, by stać się Amerykaninem niż w dzisiejszych multikulturalnych USA) i raczej tworzyli tzw. Chinatowns. Powstały takie w Londynie, Melbourne, Nowym Jorku itd.
W XIX wieku i w początkach XX wieku nie ustawały europejskie i amerykańskie wysiłki ewangelizowania chińczyków, co mocno krytykowali racjonaliści i liberałowie m.in. Mark Twain, który marzył o pojechaniu do Chin, ale w końcu odwiedził tylko Indie . Gen. Ulysses był w Szanghaju w roku 1879 podczas swej dwuletniej podróży dookoła świata. Pisał m.in., że Chiny mają wielką potrzebę by rozwinąć nowe technologie oparte na zachodnich wynalazkach .

W latach dwudziestych i trzydziestych Chińczycy mieli ogromne kompleksy wobec Zachodu, ten zaś Chińczykami niemal gardził. Doskonale jest to oddane w jednym, zapewne najlepszym i najbardziej kultowym, odcinku belgijskiego komiksu o przygodach reportera Tintina – „Błękitny lotos”, opowiadający o bardzo dokładnie, jak na komiksowe standardy, o życiu w Chinach w okresie, kiedy były one narażone na coraz częstsze przymusowe koncesje na rzecz Japonii i państw europejskich. Japończycy są tam przedstawieni bardzo negatywnie, zresztą ludzie Zachodu tez nie najlepiej, co ciekawe pisząc wcześniej „Tintina w Kongo”, Herge raczej ośmieszał Afrykańczyków, co stanowi dowód, ze wielu europejczyków jednak chińczykom współczuło i ceniło ich kulturę. Jest tam scena, kiedy rikszarz wpada na zaczytanego w swej gazecie amerykańskiego nafciarza nazwiskiem Gibbons, który nie rozumie słów ostrzeżenia. Uderzony ramieniem chińczyka wścieka się i bije go laską, krzycząc: „Ty mały brudny chińczyku, jak śmiesz wpadać na białego !?”. Tintin broni rikszarza i łamie laskę gwałtownika, ten reaguje tragikomicznie, krzycząc: „Jak śmiesz przeszkadzać mi tłuc nieużytecznego tubylca? Po czym odchodzi w pośpiechu i skarży się na Tintina w zachodnim klubie, gdzie wyraża obawy, że nie zapanują nad miejscową tłuszczą chińską, jeśli europejskie dzieciaki biorą ją w obronę…

Gdy w czasie II wojny światowej Japończycy dokonali masakry chińczyków w Nankinie, protestował nawet rząd hitlerowski. Mimo iż Zachód w podczas II wojny domowej chińskiej wojny domowej popierał Czank-Kaj-Czeka i nacjonalistów, Chiny jako już państwo maoistyczne szybko poróżniło się z ZSRR i zaczęło prowadzić własna politykę. Rewolucja kulturalna w Chinach wystąpiło przeciw zgniłej kulturze Zachodu (scena w jednej z odsłon filmu: „Purpurowe Skrzypce” pokazuje jak nauczyciel muzyki próbuje w tym okresie bronić np. Beethovena, zgadzając się, ze większość muzyki Zachodu jest zgniła, ale on gra tylko utwory muzyków rewolucyjnych, jak Beethoven właśnie. Niestety nikogo nie przekonał i odebrano mu tytułowe skrzypce (by nie było tak smutno, komunistka, będąca skrytą melomanką zwróciła mu je potem w tajemnicy). Dziś w Szanghaju stoi pomnik Bacha.

W chińskich filmach okres maoistyczny przedstawia się zazwyczaj jako krok naprzód wobec wcześniejszych malowniczych tradycjonalnych Chin, gdzie „wszyscy” uprawiali hazard, zażywali opium i wysługiwali się Zachodowi.
Bardzo zabawną piosenkę o chińczykach ułożyli komicy z Grupy Monty Pythona, a właściwie jedne z nich Eric Idle, który również ją wykonał:

I like Chinese (Eric Idle)
The world today seems absolutely crackers,
With nuclear bombs to blow us all sky high.
There's fools and idiots sitting on the trigger.
It's depressing and it's senseless, and that's why...
I like Chinese.
I like Chinese.
They only come up to your knees,
Yet they're always friendly, and they're ready to please.

I like Chinese.
I like Chinese.
There's nine hundred million of them in the world today.
You'd better learn to like them; that's what I say.

I like Chinese.
I like Chinese.
They come from a long way overseas,
But they're cute and they're cuddly, and they're ready to please.

I like Chinese food.
The waiters never are rude.
Think of the many things they've done to impress.
There's Maoism, Taoism, I Ching, and Chess.

So I like Chinese.
I like Chinese.
I like their tiny little trees,
Their Zen, their ping-pong, their yin, and yang-ese.

I like Chinese thought,
The wisdom that Confucious taught.
If Darwin is anything to shout about,
The Chinese will survive us all without any doubt.

So, I like Chinese.
I like Chinese.
They only come up to your knees,
Yet they're wise and they're witty, and they're ready to please.


Wo ai zhongguo ren. (I like Chinese.)
Wo ai zhongguo ren. (I like Chinese.)
Wo ai zhongguo ren. (I like Chinese.)
Ni hao ma; ni hao ma; ni hao ma; zaijien! (How are you; how are you; how are you; goodbye!)… .

Świat wydaje się dziś szalony,
Z bombami nuklearnymi do wysadzenie nas w powietrze, Idioci siedzą na spuście.
Jest to smutne i bezsensowne, dlatego...
Lubię Chińczyków.
Lubię Chińczyków.
Sięgają ci tylko do kolan,
Ale są zawsze przyjacielscy, i chętni, by ci pomóc.

Lubię Chińczyków.
Lubię Chińczyków.
Jest ich 900 milionów na świecie dziś,
Wiec lepiej ich polubić, dlatego też mówię:
Lubię Chińczyków.
Lubię Chińczyków.
Przybywają do nas zza dalekiego morza,
Ale są słodcy i lubią się przytulać, i ci pomagać..


Lubię chińskie jedzenie.
Kelnerzy nigdy nie są niegrzeczni.
Pomyśl o tych wielu rzeczach, jakie zrobili by zrobić wrażenie,
Maoizm, taoizm, I Ching i szachy.

Lubię Chińczyków,
Lubię Chińczyków,
Lubie ich małe drzewka,
Ich Zen, their ping-pong, ich yin, i yang-is.


Lubię chińską myśl,
Mądrość jakiej uczył Konfucjusz ,
Jeśli Darwin miał w czymś rację,
Chińczycy przetrwają nas wszystkich, to pewne.


Lubię Chińczyków.
Lubię Chińczyków.
Sięgają ci tylko do kolan,
Ale są mądrzy i dowcipni, i chętni, by ci pomóc.


Wo ai zhongguo ren. (Lubię chińczyków
Wo ai zhongguo ren. (I like Chinese.)
Wo ai zhongguo ren. (I like Chinese.)
Ni hao ma; ni hao ma; ni hao ma; zaijien! (Jak się masz, jak się masz, jak się masz, do widzenia!)


Jest Chińczyków faktycznie jest tyle milionów (obecnie 1,4 mld), dlatego lepiej ich lubić. Chińczycy faktycznie są grzeczni do końca, zgodnie z zasadami konfucjańskimi, dlatego niejeden Europejczyk wolałby mieć ich w Europie, niż fanatycznych muzułmanów. W Londynie czy Paryżu Chińczycy tworzą raczej „uśpione mniejszości”, które nie afiszują się swą odmiennością, choć oczywiście są odmienni i bywają wielkimi tradycjonalistami. Są też gotowi wykonywać polecenie i nie uważają słuchania poleceń za ujmę jak ludzie Zachodu. Inny zabawny żart Grupy Monty Pythona o Chińczykach, to skecz z brytyjską placówką dyplomatyczną w Smoleńsku, gdzie wszyscy urzędnicy wyglądają jak mandaryni i – jak to chińczycy – mają problemy z wymówieniem „r”, więc mówią np.: we blitish heel in Smolensk like to play clicket. Szef placówki (ucharakteryzowany Graham Chapman) kłaniając się rozpytuje głupkowatego cyklistę brytyjskiego (Michael Palin), o to jak się mają sprawy w Kencie, Essex i …Kentucky.

Obecnie Chiny są tematem raczej poważnym, niż przyczynkiem do zakładania zajęczych zębów i słomkowego kapelusza na bal maskowy, jak to jeszcze było jak byłem dzieciakiem. Chiny się przebudziły (Napoleon mówił o nich jako o śpiącym olbrzymie) znów zaczęły grać ważną rolę w świecie, proporcjonalną do ich potencjału terytorialnego i ludnościowego. Jest to raczej powrót, niż pojawienie się nowej jakości . Najbardziej Chin obawiają się obecnie Amerykanie, którzy boją się stracić swą dominująca pozycję głównej gospodarki, modelu kulturowego i żandarma świata. Niektórzy jak Fareed Zakaria uważają, że to już się stało . Inni jak neokonserwatystci Robert Kagan czy Paul Wolfowitz tylko ostrzegają przed hegemonią Chin. Samuel Huntington napisał swą książkę; „Zderzenie cywilizacji”, której głównym przesłaniem wydaje się być teza, że Zachód powinien zrozumieć, że po raz pierwszy w ciągu kilkuset lat wśród mocarstw światowych są państwa niezachodnie, a wiec kultura zachodu nie może już głosić swej uniwersalności, lecz dostosować się do wielobiegunowości cywilizacyjnej, zwłaszcza w kontekście obudzenia się Chin i islamskiego boomu demograficznego . Słusznie Huntington prezentuje dwie wizje Zachodu, który totalnie dominuje na świecie i Zachodu upadającego. Podaje rozmaite wskaźniki mocarstwowości (np. w 1750 roku Chiny wytwarzały ok. 1/3 światowej produkcji, Indie — ¼ a Zachód niespełna 1/5 świtowej produkcji. W 1830 Zachód już nieznacznie wyprzedzał Chiny — vide str. 129, industrializacja Zachodu postępowała równocześnie z deindustrializacją Indii o czym pisał m.in. N. Chomsky). Pisze Huntington, że w 1919 roku trzech ludzi Zachodu rządziło wspólnie całym światem , co potem już było niemożliwe. Widać pewien podziw Huntingtona dla chińskiego przebudzenia.

Co chwilę u Huntingtona natykamy się na „azjatycki optymizm" pochodzący z odrzucenia „dekadenckiego Zachodu", co ma dowodzić i istotnie dowodzi że Azja nie jest już zapatrzona na Zachód , ale tekst pisany jest w taki sposób, jakby Huntington się z ta opinią zgadzał, co jest raczej absurdem. Nigdzie Huntington nie precyzuje na czym owa dekadencja Zachodu ma polegać i czym ona się mogłaby różnić od dekadencji Rosji (alkoholizm), elit Chin (szalone zakrapiane przyjęcia) itd. Ale można się domyślać, że chodzi o odejście od mitów religijnych i masowego płodzenia dzieci. Bardzo ciekawe są rozważania na temat europejskiej równowagi sił jako podstawy Zachodniej praktyki dyplomatycznej, skonfrontowanej z azjatyckim „równaniem do silniejszego", mimo to ma autor nadzieję, że w razie czego Japonia poprze jednak Stany przeciw ewentualnej hegemonii Chin , w kontaktach z Rosją, Huntington proponuje uznać jej status jako kraju-matki prawosławia i gwaranta spokoju w Azji Centralnej (s 417) bez dociekań dotyczących przestrzegania praw człowieka przez moskiewskich decydentów. Amerykanie boją się chińskiego specyficznego nacjonalizmu (m.in. Kuehnelt-Leddin twierdził, ze Chińczycy w zasadzie zawsze byli nacjonalistami i nie zaliczyli jak Europa przed XIX wiekiem etapu uniwersalizmu typu religijnego czy świeckiego) Chińskiej doktryny „Imperium zewnętrznego” i, każącej Pekinowi uważać takie kraje jak Wietnam jako część Chin. Paradoksem historii jest to, że Wietnam
A co o Zachodzi i swoich relacjach z nim sądzą sami Chińczycy? Są zazwyczaj dumni ze swych osiągnięć i chwalą to, ze na osiedlach widać tylko starych ludzi odpoczywających na ławkach, bo wszyscy inni są w pracy. Na Youtube karierę zrobił filmik, gdzie właśnie w ten ton uderza chiński biznesmen czy też radny, który nazywa Europejczyków w tym Francuzów nierobami . Mark Leonard chciał przełamać modę na mówienie o Chinach bez Chińczyków i oparł swą książkę na przemyśleniach chińskich przedstawicieli elity z którymi miał okazję rozmawiać . Ten brytyjski analityk fascynuje się chińską koncepcją „pokojowego wzrostu” i chińskim regulowanym państwowo kapitalizmem. Pisze, ze maoizm w sensie dbałości o sprawiedliwość, konfucjanizm i wolnorynkowość wcale się w Chinach nie wykluczają. Zauważa, ze Chiny panicznie boją się przestraszyć Zachód, Japonię i Indie swą coraz silniejszą pozycją, popiera ONZ i inne przedsięwzięcia dyplomatyczne, pomagając jednak czasem dyktatorom, których Zachód chciałby zgnieść. Ludzi Zachodu niepokoi chiński brak demokracji i nacjonalizm. Dziwią się oni temu, jak można połączyć maoizm Patrii komunistycznej Chin z kapitalizmem (Leonard porównuje to do świętopietrza pobieranego przez zwolenników Lutra) . Facynują Europejczyków podobne paradoksy, oraz chińskie eksperymenty ze strefami ekonomicznymi. Zachód nagle odkrył, że Chiny nie przestały być potęgą, że co druga para butów na świecie jest made in China, choć często powinny się nazywać: made by Americans/Europeans in China, jako, że zachodnie inwestycje to ok. 40 % tego co Chiny wytwarzają .
i że co roku w delcie Rzeki Perłowej powstaje miasto wielkości Londynu . Pieter de Haan, przedstawiciel holenderskiego Philipsa zauważa, ze coraz więcej mieszkań chińskich jest świetlonych ich świetnym produktem .

Wszystko co związane z Chinami zahacza o tzw „magię wielkich liczb”. Mark Leonard pisał o swym wczesnym spotkaniu z przedstawicielami pekińskiego instytutu nauk społecznych ChANS (siedzieli w wielkich fotelach plecami do ściany, jak nakazuje chińska gościna i zwyczaj unikania zachodzenia honorowego gościa od tyłu ), który jak się okazało zatrudnia 4.000 ludzi; dydaktyków i analityków na pełny etat, podczas gdy placówka macierzysta Marka Leonarda Foreign Policy Center miało dwudziestu zaledwie pracowników, a w całych USA w rozmaitych think-tankach pracuje może 10.000 osób (ChANS nie jest jedynym tak wielkim think-tankiem nawet w Pekinie). Chińczycy, jak pisze Leonard, lubią wprawiać Europejczyków i Amerykanów w zakłopotanie liczbami dotyczącymi ich kraju.

Leonard zdziwił się jak wielu jest chińskich intelektualistów dużego formatu (nawet jeśli taki ChANS zatrudnia też ludzi z miernymi zdolnościami) i jak bardzo głębokie i różnorodne są ich poglądy. Nacjonaliści tacy jak rozmówca Leonarda Wang Xiadong, krytykują zapatrzenie chińczyków w Amerykę, które jest źródłem nienawiści do samych siebie . Fundamentalizm proamerykański w który popadły Chiny z innego komunistycznego, krytykował też w głośnym swym artykule z 1993 roku Cui Zhiyuan, który nawoływał do uwolnienia myśli chińskiej z zachodnich schematów . Gan Yang pisał, że w latach 80 Chińczycy wierzyli naiwnie (i on też), że wprowadzając wolny rynek (trochę po kryjomu i stopniowo poczynając od niektórych spółdzielni rolnych), że wolny rynek da bogactwo wszystkim. Przedsiębiorca Zhang Weiying narzekał w rozmowie z Leonardem, że ludzie są często zniechęceni do kapitalistów i już nie podziwiają takich jak on, co jest wielkim problemem, ponieważ do prywatyzacji został jeszcze wielki sektor państwowy, a brakuje już społecznego poparcia do takich zmian . Intelektualista chińskiej „nowej lewicy” Wang Hui (noszący się w stylu Sartre’a) pisze np., ze ‘ekonomia zajęła miejsce należne etyce”. Jednocześnie Chińczycy rozprawiają się ze swą izolacjonistyczna przeszłością jako błędem. System socjalny w Chinach nie może na razie powstać, bo ludzie za dużo gromadzą a za mało wydają, co wprawdzie pomogło Chinom podczas kryzysu, choć jednocześnie ich uzależnienie od eksportu na Zachód i dolara (rezerwy chińskie są w tej walucie) przyniosło straty. Jeśli chodzi o chiński system polityczny, to Cui Zhiyuan pisze, ze jaśniejszy byłby on dla Machiavellego znającego instytucje szlachty czy tez patrycjatu niż dla współczesnych demokratów Zachodu. W Chinach partia to taki właśnie patrycjat, pośrednik, miedzy ludem a władza najwyższą. Demokratyczne eksperymenty w miastach Syczuanu (partycypacja mieszkańców w decyzjach władz miast), wielu chińczyków takich jak Pan Wei, gwiazda uniwersytetu w Pekinie są określane jako nieudane . Wobec USA i Zachodu, Chiny stosują politykę wspierania ONZ, wspierania reżymów, które musiałyby się bez ich wsparcia poddać woli Zachodu (Afryka, Iran, Birma, Wietnam, Tunezja), cenzury (podobno aż 100.000 ludzi przegląda Internet dla rządu, zmuszenia Google i Yahoo do zaakceptowania ich reguł gry, chińczycy wysyłają obrazki cyfrowe dołączane do maili by uniknąć cenzorów) i rozwijania tzw. koncepcji asymetrycznego mocarstwa, czyli np. cyberbroni zamiast ścigania się z USA co do liczby lotniskowców. Niedawno ponoć wojskowi w USA narzekali, że maja za mało (piekielnie drogich) samolotów F-22 by pokonać Chiny w powietrzu, może to jednak być tylko forma prośby o pieniądze do rządu USA. USA tymczasem straciły w ostatnich latach 1,7 mln etatów związanych z komputerami, ale głównie na rzecz Indii.

Wiele rzeczy modnych w USA jest modnych też w Chinach, jednak niekoniecznie zajmują one to samo miejsce w kulturze tego kraju lub raczej „kraju” (Huntington nazywa Chiny „cywilizacją, która udaje kraj”). Yao Ming, zawodnik NBA, rozpropagował w swej ojczyźnie koszykówkę . Potrawy w Mc Donalds’ są dla wielu chińczyków drogie, wiec idą tam często tylko na romantyczne kolacje. Myszka Miki (Mickey Mouse), to w Chinach Mi Laoshu i może być ona godłem np. kampanii zdrowotnej. Jeden chiński znajomy amerykańskiego autora Jeffrey’a Wasserstroma stwierdził też np., że kręgle są dla dziewczyn, odmawiając zaproszenia na kręgielnię .

W roku 1997 (termin oddania Hong Kongu) i 1999 (antymareykańskie demonstracje w Pekinie) na Zachodzie było modne demonizowanie Chin. W 1999 znajomi w USA pytali Jeffrey’a Wasserstroma czy nie boi się jechać do Chin, a on sam obawiał się, że ci Chińczycy których zagadnie zostaną poddani ostracyzmowi. Obawy te nie ziściły się . Chińskie demonstracje (także inne nacjonalistyczna i antyjapońska w 2005 r.) były zorganizowane przez władze, i hasła stare z lat 50. i 60. („precz z imperializmem USA”) mieszały się tam z nowymi („nie mówicie nam o prawach człowieka”) . Wtedy na Zachodzie mówiono wiele o łamaniu praw człowieka i zmuszaniu kobiet do aborcji. W Chinach czasem uderza kompletny brak finezji (nazwy typu: „Oryginalna szanghajska kawiarnia” ).

Ciekawie Jeffrey Wasserstrom pisze o Hong Kongu, który miał na Zachodzie od 1842 roku opinię małego kawałka Anglii, lub Las Vegas Wschodu. Znajomi autora nie mogli uwierzyć, ze ktoś może tam jechać do pracy, i zazdrościli mu domniemanych wakacji. W Hongkongu obawiano się, że otwarcie Chin na kapitalizm pozbawi miasto jego głównego napędu, biedoty szanghajskiej. Obecnie bowiem Szanghaj konkuruje już z Hong Kongiem jak równy z równym .

Brytyjska gwiazda TV Gok Wan jest przykładem udanej dwukulturowości człowieka o pochodzeniu brytyjsko-chińskim. Pamiętam moja dyskusję z przyjaciółmi mojego szwedzkiego znajomego Mattiasa Isberga, z których jeden był urodzonym Szwedem, drugi był z mieszanego małżeństwa mieszkańca Hong Kongu i Szwedki (lub mieszkanki Hong Kongu i Szweda), a trzeci był pół chińczykiem (kontynentalnym) – pół Szwedem. Drugi z nich czuł się Szwedem (ze względu na urodę brano go często za Latynosa, co sam zauważyłem, jak jakiś żebrak zawołał do niego: amigo). Polski reporter Radosław Pyffel, znawca Chin (autor m.in.: Chiny w Roku Olimpiady-Państwo Środka od Środka - Warszawa, 2008.) i kilkudziesięciu artykułów dotyczących Azji w polskiej prasie (m.in. Najwyższy CZAS!, Newsweek Polska, Gazeta Wyborcza) pisał o wielu dość zaskakujących sprawach. Opisywał m.in. spotkanie z komunistycznym włodarzem, którego żona szykowała się na bal na którym wszyscy mieli wystąpić w strojach europejskiej arystokracji, i często robiła zakupy w Paryżu i Londynie, a mimo to komisarz bezrefleksyjnie powiedział do Pyffela na wieść, ze jest on Polakiem: „jesteście czarną owcą obozu socjalistycznego, zdradziliście socjalizm !”. Pisał tez o niechęci Chińczyków do murzynów nawet tych z USA, którym trudno znaleźć w Chinach mieszkanie, z powodu chińskiego rasizmu (biała skóra to synonim dostatku miasta, a ogorzała wiejskiej biedy), natomiast małżeństwo z białym jest uważane za sukces prokreacyjny (ja pamiętam z kolei jaki jedne profesor z UAM mówił, o chińskim przekleństwie: „białe diabły” i zdziwieniu jednej żony jednego chińczyka, z tego, koleguje się on z jednym z nich, to znaczy z tym profesorem za młodu). Pyffel pisał też o kłótni na chińskim straganie, gdzie kilku Anglosasów próbowało bronić Angielki przed krzykami sprzedawców, i którzy zostali potem poturbowani, co zdaniem Pyffela, jeszcze dekadę temu nie zdarzyło by się, bowiem biali mieli tam status „tych lepszych”.

Czy Europie jest bliżej do Chin czy np. do Japonii. Ja zawsze myślałem, że do Japonii, ponieważ Japończycy znani są ze swej miłości do Bacha i Chopina, wydawali mi się zawsze też bardziej liberalni i indywidualistyczni. Moja narzeczona jednak twierdzi, że np. emocje pokazywane w chińskich filmach takich jak: „Zawieście czerwone latarnie” Zhanga Yinou z świetna rolą Gong Li bardziej do niej przemawiają i są dla niej w pełni zrozumiałe, w przeciwieństwie do emocji bohaterów Kurosawy . Poza tym przeraża ją brutalność japońskiego gatunku Anime. Dlatego ja wolałbym wycieczkę do Tokio, a ona do Hong Kongu (zwłaszcza, ze ma on w sobie też coś brytyjskiego).

niedziela, 2 września 2012

Bazylea w XVIII wieku

Bazylea (niem. Basel, fr. Bâle, wł./retorom. Basilea) leży nad Renem, u styku granic: Szwajcarii, Niemiec i Francji. Zamieszkują ją Szwajcarzy niemieckojęzyczni, choć mają opinię równie liberalnych jak zachodnie kantony frankofońskie. W 1529 roku Bazylea przystąpiła do reformacji. W 1543 ukazał się w tym mieście podręcznik anatomii: De Humanis Corporis Fabrica Andreasa Vesaliusa przygotowując jakby grunt pod przyszłą reputację miasta jako centrum znakomitych medyków. W XVI i XVII wieku miasto ucierpiało wskutek kilku epidemii dżumy (ostatnia w 1611 r.), które łącznie zabiły ponad 10 tysięcy ludzi. W roku 1598 założono bazylejskie gimnazjum. W 1662 założono zaczątek muzeum miejskiego. Po 1670 roku Bazylea otworzyła swe bramy dla prześladowanych we Francji hugenotów, którzy rozwinęli przemysł bazylejski i rynek usług (przędzenie, tkanie z jedwabiu i aksamitu, handel, pasmanteria, ubezpieczenia, banki).


Il. Obraz Bazylei z 1761 roku, źródło: H. Spiess-Schaad: David Herrliberger. Zürcher Kupferstecher und Verleger 1697–1777. Verlag Hans Rohr: Zürich 1983.

W roku 1758 Johann Rudolf Geigy-Gemuseus (1733-1793) założył Izbę Handlową – Handelshaus. W tym samym roku założył on też swój interes w Basel, jako m.in. aptekarz(Materialien, Chemikalien, Farbstoffen und Heilmitteln aller Art) . Dom handlowy Joh. Rudoft Geigy sprowadzą artykuły kolonialne od przypraw po leki. Równie ważni jak aptekarze, byli bazylejscy matematycy i fizycy; zwłaszcza ci należący do rodziny Bernoulli. Przez 105 lat na bazylejskim uniwersytecie katedrą matematyki kierował ktoś z rodu. Jakob I. Bernoulli (1655–1705) był matematykiem i fizykiem. Całe życie spedził w Bazylei, gdzie m.in rozwijał teorię prawdopodobieństwa. Bratanek Jakoba, Daniel Bernoulli (1700–1782) działał w tych samych dyscyplinach, był słynny na całą europę za rozwiniecie rachunku różniczkowego (a potem za wkład w aerodynamikę). W Bazylei (właściwie w podmiejskim Riehen) urodził się też inny znakomity matematyk Leonhard Euler (1707–1783) , autor ponad ośmiuset publikacji matematycznych. W 1777 roku Isaak Iselin założył fundację promującą przedsięzwzięcia gospodarcze i inne akcje użytecznosci publicznej (wraz z okaząłą biblioteką).

W roku 1792 powstała Republika Raurakijska jako satelickie państwo rewolucyjnej Francji, jednak juz w marcu 1793 roku Francja wchłonęła ją na 22 lata. W roku 1795 podpisany został pokój bazylejski kończący wojnę pomiędzy Francją, Hiszpanią i Prusami (Francja zgodziła się na III rozbiór Polski w zamian za kontrolę nad zachodnim brzegiem Renu). Byli Szwajcarzy entuzjastycznie nastawieni wobec rewolucji, tacy jak Peter Ochs (1752-1821) urodzony we francuskim Nanntes, i wychowany w Niemczech, ale od 1769 zamieszkały w Bazylei, ojczyźnie swego ojca, gdzie po obronie doktoratu z prawa w 1776 roku, zaangażował się działalność polityczną. Z perspektywy oświeceniowej, diagnozował rozkład państwa. szwajcarskiego ustroju. W latach 1796-1797 planował wspólnie z Napoleonem stworzenie rewolucyjnego rządu w Szwajcarii, przedstawił także projekt konstytucji. Kiedy w 1798 francuskie wojska na rozkaz dyrektoriatu wkroczyły do Szwajcarii, Ochs przyjął to z entuzjazmem. Widział w tym szanse na zjednoczenie i unowocześnienie kraju.
W 1815 roku kongres wiedeński uznał wieczną uzbrojoną neutralność Szwajcarii; Kanton Jura przeszedł spod władzy biskupa Bazylei do Kantonu Berno (podział byłego terytorium Republiki Raurakijskiej). W XIX wieku Berno stało w awangardzie nowoczesności (np. w 1844 roku wybudowano tam pierwsza szwajcarską linię kolejową). W 1833 roku tereny wiejskie kolo Bazylei zbuntowały się tworząc własne władze.