Loading...

czwartek, 14 sierpnia 2014

Henry David Thoreau: "Walden, czyli życie w lesie"

Thoreau postanowił, że zostanie poetą, a poeta był w jego mniemaniu istotą w społeczeństwie najwyższą, jego dziełem zaś powinno być samo życie. Według Thoreau wykonywanie ciężkich obowiązków i codzienne troski są wynikiem zwykłej ignorancji i błędnego rozumowania ludzi. Człowiek jest zbyt zmęczony pracą w kieracie, żeby "zrywać najpiękniejsze owoce życia". Większość luksusów jest ludziom zbędna i stanowi przeszkodę w rozwoju duchowym. A lwią część potrzebnych do życia produktów można zdobyć samemu lub wytworzyć przy pomocy własnych rąk. Sól na przykład "można zdobyć urządzając sobie przyjemną wycieczkę nad morze. A gdybym całkiem się bez niej obył, prawdopodobnie piłbym mniej wody" - pisał, kierując się zasadami "wyższej ekonomii" i negując "ekonomię przyziemną". (http://wyborcza.pl/1,75517,2826886.html)
Thoreau należał do XIX-wiecznych transcendentalistów amerykańskich, którzy inspirowali się niemieckim i brytyjskim romantyzmem i zadecydowali w duzym stopniu o demokratycznym, entuzjastycznym, i wysoce indywidualistycznym rysie amerykańskiej religijności, na przekór wiktoriańskiej rleigijności brytyjskiej. Choć Thoreau jest właściwie feudałem i zwolennikiem autarkii ekonomicznej, warto dziś poczytać jego spostrzeżenia o tym ile trzeba odwagi by ubrać NIEZGODNIE z obowiazującą modą, jakim małym pieskiem jest dorosły człowiek w gabinecie krawcowej lub w sklepie i jak bardzo jesteśmy beznadziejnymi konformistami. Ciekawe są też jego spostrzeżenia dotyczące gazet. Uważa, że jedna nowina o napadzie jednego goscia na drugiego wystarczy za wsyztske inne, nie trzeba więc tego czytać.

Brak komentarzy: