Loading...

czwartek, 6 listopada 2014

Argentyna: społeczeństwo indywidualistów i innowatorów

Argentyna porównywalna populacyjnie z Polską (41 mln mieszkańców), choć ponad 10 razy większy powierzchniowo , w naszym kraju nie budzi prawie żadnych skojarzeń poza kryzysem i tango, choć to kraj ze wszech miar godny uwagi. Po pierwsze wydaje się od 2002 roku wychodzić z własnego kryzysu, podczas gdy inne kraje dopiero się w nim pogrążają. Po drugie od 2003 prezydent Nestor Kirchner odpowiadał na kryzys zmniejszaniem socjalu i nacjonalizacją niektórych przedsiębiorstw jednocześnie; co u nas w Europie wydaje się zagadkową kombinacją. Kirchner ma pochodzenie chorwacko-niemieckie, co przypomina nam historię Argentyny - kraju z umiarkowanym klimatem, który przyciągał Europejczyków z Europy Centralnej i Północnej. Jest też politykiem Partido Justicialista czyli peronistą, co wskazuje na sporą ciągłość polityczną Argentyny. Peronizm to ustawodawstwo socjalne i idea "Trzeciej drogi", oraz zdystansowanie się od USA. Obecną prezydentką (od 2007 roku) jest Cristina Fernandez de Kirchner, żona Nestora; również mająca częściowo pochodzenie niemieckie (ze strony matki), która kontynuuje socjliberalne reformy męża. Elity argentyńskie są zwykle europofilskie, jak przystało na kraj niemal bez Indian, lecz niedawno przesunięto słynny pomnik Kolumba w Buenos Aires w mniej eksponowane miejsce, co tłumaczono poszukiwaniami własnej tożsamości przez naród Argentyński. W Argentynie wciąż żywe jest wspomnienie krwawej prawicowej dyktatury Jorge Videli (1976-1981), związanemu z Reaganem politycznie, co do dzisiaj jest pamiętane Amerykanom. Mimo to na tle regionu Argentyna prezentuje się dość stabilnie, zwłaszcza w porównaniu z Meksykiem, który poszedł drogą radykalnych reform wolnorynkowych, i teraz zmaga się z gigantycznym wzrostem aktywności gangów zwł. narkotykowych, z którymi prowadzi dosłowną wojnę. Argentyna tymczasem szybko odrabia straty i niektórzy oceniają już dwucyfrowo jej wskaźniki wzrostu PKB. Mówimy o kraju bardzo rozwiniętym intelektualnie, o elitach ceniących naukę w najwyższym stopniu - przykładowo psychoanaliza jest tam w wielkiej modzie, a informacja o szukaniu porad psychologicznych jest tam bardzo dobrze widziana. W Hiszpanii do dziś przetrwał stereotyp Argentyńczyka-psychiatry. Dla Argentyńczyków psychoanaliza była w ciemnych latach dyktatury Videli potwierdzeniem jednostkowej niezależności, o czym zabawnie piszą "Wysokie obcasy" ("Historie z kozetki" 4 stycznia 2014). W latach 1890-1930 Argentyna należała do najbogatszych państw, niestety kryzys lat 30. i drogi socjal wdrożony w jego efekcie w latach 50. okazał się zbytnim obciążeniem. Dziś jednak Argentyna ma wiele atutów; scentralizowane szkolnictwo wyższe na przyzwoitym poziomie, dobre drogi i porządnie utrzymana infrastruktura, ropę, winorośla i uwielbienie nowinek naukowych. Przykładowo jest to kraj, w którym jako pierwszym wprowadzano badania odcisków daktyloskopijnych (1909-1911). W drugiej połowie XIX wieku elity argentyńskie prowadziły projekt celowej demokratyzacji i liberalizacji, stymulując i zachęcając imigrację z Europy, by "lokalnemu barbarzyństwu" (styl gaucho) eks-kolonialnemu przeciwstawić europejską cywilizację przybyszów, stąd imigranci otrzymywali od razu pełnię praw obywatelskich i cywilnych. Ocenia się, że w latach 1857-1937 osiadło w Argentynie 1,5 miliona Włochów, milion Hiszpanów, 300 tysięcy Rosjan, Polaków i poddanych Austro-Węgier łącznie, 132 tys Francuzów, 87 tys Niemców, 64 tys Turków i Arabów, 58 tys Brytyjczyków i 30 tys Portugalczyków (Leopoldo J. Bartolome, Danuta Łukasz, Ryszard Stemplowski, "Słowianie w argentyńskim Misiones 1897-1977, Warszawa PWN 1991, s. 11). Włosi argentyńscy byli obiektem zainteresowania rządu Mussoliniego (mit Wielkich Włoch nad La Platą), chociaż jest prawie pewne, że ogromna większość Włochów argentyńskich miała poglądy antyfaszystowskie i lewicowo-liberalne. W lutym 1931 w Argentynie powstała pierwsza komórka NSDAP. III Rzesza zawyżała liczbę Niemców w tym kraju, stąd do dziś myślimy często o Argentynie jako kraju w ogromnym stopniu niemieckim; mimo wysiłków hitlerowców do NSDAP w 1935-1937 roku należało zaledwie nieco ponad 60 Niemców z prowincji Misiones (s. 24-25). Berlin szczuł niemieckich i ukraińskich imigrantów przeciw Polskim. W latach 30 i czasów kryzysu konserwatywne środowiska zaczęły jednocześnie podziwiać III Rzeszę i krytykować szkoły niemieckie, które nie uczą hiszpańskiego. Np. Leopoldo Lugones chciał wykazać, że imigranci są elementem kryminogennym, wtedy picie yerba mate stało się jakby wyznacznikiem argentyńskości (s. 35). W czasie Anschlussu Austrii, argentyńskie władze zaczęły kontrolować nazipropagandę i propagandę mussolińską. Regulacje uderzyły we wszystkich imigrantów z Polakami włącznie, lecz mimo to można powiedzieć, że Argentyna mocno kontrastuje z USA swą historią entuzjastycznej polityki proimigracyjnej. W latach 90. zaczęto także przywiązywać większą wagę do usuwania śladów klerykalizmu. Carlos Saúl Menem Akil (ur. 2 lipca 1930 w Ancillaco), prezydent kraju w latach 1989-1999, najdłużej urzędującym w historii Argentyny, urodził się w rodzinie syryjskich emigrantów w prowincji La Rioja i wychował się jako muzułmanin, jednak jako dorosły przeszedł na katolicyzm (droga do kariery politycznej była aż do 1994 zamknięta dla niekatolików). Wolność wyznania obowiązuje zgodnie z konstytucją (Constitución de la Nación Argentina) z 1853 roku. W 1994 reforma konstytucyjna zabezpieczyła prawa cżłowieka, uznała wszytskie ONZ-towskie wytyczne w tym zakresie, uznała zasadę habeas corpus, i habeas data, oraz wprowadziła urząd rzecznika praw obywatelskich (ombudsmana). Progresywny zwolennik praw człowieka, jakby się wydawało arcybiskup Jaime Francisco de Nevares, tak się zdenerwował, że prezydent nie musi już być katolikiem, że nazwał reformę: „dotkniętą absolutną nicością”, po czym zrezygnował ze stanowiska. Stanowi to najlepszy dowód, że konstytucję mają Argentyńczycy sprawiedliwą nie tylko dla katolickiej większości (70%), ale także dla 14 % protestantów, 12 % ateistów/niezrzeszonych i pozostałych obywateli kraju. Argentyna może nas jeszcze zaskoczyć. Może znów będzie srebrna.

Brak komentarzy: